Dotarliśmy do najbardziej pożądanego dokumentu w państwie.
Jak się dowiedzieliśmy, to nie tłumaczenie, ale usuwanie nazwisk z rządowego raportu o katastrofie smoleńskiej opóźniło jego publikację. – Eksperci komisji musieli usunąć występujące w dokumencie 714 razy nazwisko Klich i 584 razy nazwisko Arabski – ujawnia osoba pracująca przy redakcji tekstu. – Dobrze chociaż, że nie musieliśmy przestawiać przecinków.
Jako pierwszym w kraju udało nam się dotrzeć do już zredagowanych fragmentów.
Raport definiuje więc katastrofę jako „zdarzenie lotnicze w którym zginęło 96 osób, w tym jedno małżeństwo i ich zaproszeni znajomi”. Według dokumentu do wypadku mogłoby nie dojść, gdyby nie „rozdzielenie wizyt jednego z małżonków i pewnego ojca dwójki dzieci z Sopotu, którego córka (niezła laska) prowadzi blog o modzie”.
Winą za zaniedbania w przygotowaniu do wizyty komisja obarcza głównie „urzędnika o bliskowschodnim nazwisku, trochę z wyglądu podobnego do młodego Aleksandra Kwaśniewskiego”. Natomiast minister obrony Bogdan Klich, występuje w raporcie pod kilkoma postaciami. Najczęściej określany jest jako „facet na wylocie” lub „ten, który zastał armię drewnianą i zostawił drewnianą”.
– Pewien ojciec dwójki dzieci z Sopotu, którego córka (niezła laska) prowadzi blog o modzie nie zdecydował jeszcze czy usuwamy nazwisko Jarosława Kaczyńskiego – słyszymy od naszego informatora. – Jak słusznie zauważył „ten, którego nazwiskiem okrasza się nazwy raportów”, usunięcie jeszcze tego nazwiska opóźniłoby publikację o kolejne dwa tygodnie.
(c) „ASZdziennik” 2011. Wszystkie cytaty i prawie wszystkie wydarzenia zostały zmyślone
Więcej tekstów "ASZdziennika" znajdziesz tutaj


Komentarze
Pokaż komentarze (5)