Właściwie, jak się tak zastanowić nad podziałem ról podczas warszawskiego marszu kibiców, to najlepiej swoją rolę zagrali polscy kibice/kibole/chuligani. Niezależnie od różnych, często negatywnych zachowań w innych sytuacjach.
Bufetowa Lady - mimo, że nawet nie było właściwej podstawy prawnej, zadbała, by to niesłychane zdarzenie odbyło się, choć mogła je uniemożliwić - wszyscy kibice wszystkich reprezentacji jakoś docierają na stadiony i potem z nich wracają, nie są przy tym atakowani, przynajmniej nic o tym nie wiadomo. Nie potrzeba do tego organizować marszów z ochroną
Policja - jak zwykle, choć tym razem obyło się bez większych prowokacji. Występowała głównie przeciw swoim.
Pan Premier - żenujące wypowiedzi, które nie powinny mieć miejsca
Natomiast kibice/kibole/chuligani (niepotrzebne skreślić) dali jasny przekaz: jeżeli przyjechaliście tu, by nas obrażać, prowokować, to niezależnie od tego kto z władz tego kraju jest na waszych usługach, zawsze znajdzie się ktoś, kto wam spuści wp...no, ten... da klapsa. Więc pamiętajcie o tym na przyszłość.
I tak sobie myślę, że to był ten najważniejszy przekaz. Jesteśmy u siebie. I jako gości zapraszamy. Ale na pewno nie pozwolimy się obrażać...


Komentarze
Pokaż komentarze