Andrzej Tokarski Andrzej Tokarski
498
BLOG

Smoleńsk - DLACZEGO?

Andrzej Tokarski Andrzej Tokarski Polityka Obserwuj notkę 3

 

DLACZEGO- fundamentalne pytanie jakie należy po wielokroć postawić, by zrozumieć co i w jakich kontekstach tak naprawdę wydarzyło się 10 kwietnia roku pamiętnego

 

Narrację o brzozie, błędzie pilotów, przypadkowej katastrofie i ziemi przekopanej na metr oraz prezydencie co poleciał się lansować od razu zostawimy na wyłączność koneserom – nie zajmując się nią dalej.

 

Czym kierowano się planując a następnie doprowadzając do tak spektakularnego aktu zagłady?

Z jakich powodów? Kierując się jakimi i czyimi interesami?

 

Pytanie DLACZEGO warto postawić w dwu aspektach - po pierwsze: jakie przyczyny legły u podstaw podjęcia decyzji o przeprowadzeniu takiej akcji?

Czy była to obawa o przebieg wyborów prezydenckich, o to, że Lech Kaczyński zostanie ponownie wybrany? Niezbyt wiele na to wskazywało – nic zatem nie uzasadniało podjęcia tak radykalnego kroku.

Czy zatem była to prywatna zemsta krajowego przeciwnika? Z użyciem lokalnych służb?- podobnie jak wyżej, również w obu przypadkach skala wydarzenia jest absolutnie niewspółmierna. Co w tym wszystkim robiłaby Rosja?

 

Czy może zemsta sąsiadującego imperium za akcję w Gruzji? Również razi absolutna niewspółmierność środków, poza tym w takim przypadku miejsce zdarzenia zostałoby zlokalizowane gdzie indziej, poza granicami imperium. Gdyby zdecydowano się przeprowadzić taką akcję można byłoby wybrać dowolne miejsce. Po co się tak afiszować, chciałoby się zapytać.

 

Więc może – w świetle szeroko wobec Lecha Kaczyńskiego formułowanych zarzutów o zdradę interesów narodowych akcji dokonali polscy patrioci? Zachowując z trudem powagę, trzeba odpowiedzieć, że jest to absolutnie niemożliwe, choćby z przyczyn technicznych. Poza tym w życiu nie zdołali by się wcześniej dogadać kto jest wodzem wszystkich wodzów. Wreszcie, podobnie jak w wyżej wymienionych przypadkach nie ta skala. I mnóstwo niepotrzebnych ofiar.

 

Więc może powód jest bardziej złożony, ale i bardziej ukryty. Prezydent – mimo licznych błędów, gaf, nietrafionych deklaracji, nieprzemyślanych sojuszy postępował w kierunku budowania, a raczej odbudowania niezależnego suwerennego państwa. Oczywiście w istniejących realiach, które były takie, że skoro dopiero co uciekliśmy (tak nam się WTEDY wydawało) z sowieckiego obozu karnego, to, będąc zbyt słabymi by działać samodzielnie, złożyliśmy akces do obozu (jak nam się WTEDY wydawało) wolnego cywilizowanego świata. W tych nowych nie do końca jeszcze rozpoznanych ramach Prezydent działał w kierunku budowania struktury owej Odrodzonej Niepodległej Państwowości. Można powiedzieć, że budował strukturę, trzon takiej Państwowości. Ową strukturę można z nielicznymi wyjątkami odnaleźć (wśród innych ofiar) na liście pasażerów z 10 kwietnia. I tu jest być może sedno sprawy.

 

Przecież nie można wykluczyć, że skoro realia nowych sojuszy nie do końca były właściwie rozpoznane, to PLANY Lecha Kaczyńskiego wobec Polski dalece rozmijały się z dalekosiężnymi planami geopolitycznymi wielkich tego świata. A ponieważ Polacy nie przejawiali skłonności do podporządkowania się w oczekiwanym, czyli w istotnych sprawach pełnym, zakresie – podjęto decyzję o spektakularnym, symbolicznym i należycie przerażającym uderzeniu w ów dopiero co stworzony trzon odradzającej się państwowości. Tak przerażającym, by przez grozę i strach sprowadzić Polaków do przeznaczonej dla nich roli – posłusznych i bezwolnych owiec, które strzygł i pilnował będzie ktoś inny.

Taki, moim zdaniem, był – i jest nadal – plan dla Polski i Polaków. Każdy kto się temu planowi przeciwstawi, jest wrogiem tych, którzy rozdają karty. Lech Kaczyński do tego – z racji konotacji rodzinnych – w rozumieniu owych możnych był – bo sprzeniewierzył się dalekosiężnym planom - również i przede wszystkim zdrajcą - i za to został ukarany.

Obecnie obserwowana sytuacja wściekłego amoku w atakowaniu władz polskich jest ciągiem dalszym tej samej reakcji. Warto zwrócić uwagę jak jest w tzw „cywilizowanym świecie” powszechna. To powinno dawać do myślenia nawet tym mniej spostrzegawczym.

 

Więc uderzając w Prezydenta, w obóz który budował, a który zagrażał obcym interesom – symbolicznie uderzono w Państwo i zdruzgotano Państwo. Ostentacyjnie, bezkarnie i z nieukrywaną pogardą. Prawdopodobnie (chcę wierzyć, że nie był to element planu) szczęśliwemu trafowi, że Jarosław nie wsiadł do tego samolotu (pojęcia „samolot”, Smoleńsk” używam jako symboli – będzie o tym niżej) zawdzięczamy to, że jeszcze roimy o jakiejś pozytywnej zmianie w Polsce. Gdyby wsiadł, nie byłoby wśród żywych nikogo, kto poważyłby się spróbować ponownie pokonać tą drogę.

 

Tak to widzę od tej strony pytania DLACZEGO? W tej hipotezie pośrednio zawarta jest odpowiedź na wielokrotnie formułowany zarzut jakoby Prezydent Kaczyński był zaprzedanym zdrajcą sprawy polskiej. Gdyby tak było, to takich zdrajców mocodawca sowicie wynagradza i honoruje – nie zabija. Zostawiając na boku całą skalę tej niesłychanej hekatomby.

 

cdn

 

jako zodiakalny Bliźniak posiadam dwie, albo więcej twarzy, czy może osobowości. Na potrzeby tego miejsca jestem zwolennikiem poszanowania prawdy w życiu publicznym, zachowania podmiotowości tak państwa, jak i jego obywateli każdego z osobna

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka