Andrzej Tokarski Andrzej Tokarski
636
BLOG

Smoleńsk - DLACZEGO? cz.III

Andrzej Tokarski Andrzej Tokarski Polityka Obserwuj notkę 9

MROCZNY CIEŃ GEOPOLITYKI a OSTATECZNE ROZWIĄZANIE

Poprzez „katastrofę smoleńską”, a następnie narrację ukraińską został dokonany ostateczny rozdział Polski od Rosji. Teraz do władzy dochodzi partia w ów „Smoleńsk” nieodwracalnie uwikłana. Z tego powodu nie może wejść z Rosją w normalne relacje dopóki nie wyjaśni sprawy 10.04.2010. A nie wyjaśni, bo Rosja na to nie pozwoli. Nie oddała i nie odda „wraku”. Nie odda innych dowodów w sprawie. Wystawia na sprzedaż miejsce katastrofy, choć przecież jeszcze nie zakończyła(!) śledztwa. Może w odwecie za plany usuwania (słuszne choć w kiepskim momencie, chciałbym wierzyć, że moment nie został celowo wybrany) pomników sowieckich, dokona jakiegoś aktu zbezczeszczenia w Katyniu. To jest w sowieckim stylu – a co nam zrobicie!?

 

To w Rosji. A w Polsce? W Polsce warto w tym kontekście odnotować szczególny, moim zdaniem równie symptomatyczny co niepokojący sojusz. Otóż obie przeciwne sobie na śmierć i życie strony wewnętrznego konfliktu społeczno-politycznego i sekundujące im media w jednym są zgodne. W kreowaniu narracji antyrosyjskiej. Pretekstem do tego jest Ukraina, jest Syria, jest Smoleńsk. Cokolwiek, co się nada. Jedynym stonowanym głosem jest głos samego PIS – ale już np. minister Macierewicz poczyna sobie zastanawiająco buńczucznie. Równocześnie Pan minister zbroi naród, kupuje sprzęt bojowy, organizuje jakieś formacje samoobrony. Media z kręgu gazety dla szydery z gojów zwanej Polską uczestniczą w tej samej narracji – na przemian modlą się pod krzyżem, łopoczą sztandarami i zbierają się na Moskala. Media z drugiej strony nie modlą się pod krzyżem, ale w kwestii Rosji kręcą ten sam film.

To powinno budzić najwyższe podejrzenie. Nie mamy przecież ŻADNEJ wątpliwości, że jakby już doszło do konfliktu, to celem sowieckich pocisków wszelkich kalibrów i rodzajów broni nie będą redaktorzy Gazpola, Wyborczej, ani niektórzy szefowie Wiadomości i ich tatusiowie, ani pan Macierewicz.

Będzie inaczej – to znaczy tak jak było zawsze. Przeciwko wielokrotnie silniejszemu przeciwnikowi który tylko czeka na pretekst i nie zawaha się przed prowokacją, zostaną wysłani młodzi niedostatecznie uzbrojeni, ale za to pełni patriotycznego zapału ludzie płci obojga. Zostaną wysłani i – jak już wiele razy - bohatersko zginą. Bo sojusznicze siły NATO stacjonujące na naszym terenie nie dostaną na czas rozkazu do działania – tym bardziej że na ich bazy nie spadnie ani jeden pocisk. Bo nasze czołgi – jeżeli w ogóle będą na chodzie - nie będą miały jeszcze odpowiedniej amunicji do naruszenia czołgów nowej generacji. Bo F16te nie dostaną na czas kodów sterujących. Bo jedyne liczące się oddziały wojsk będą akurat na misjach – lub będą wspierały bratni a miłujący pokój Izrael w walkach z groźną armią Palestyny.....

 

Co to znaczy, że „tak jak było zawsze”? By odpowiedzieć na to pytanie warto prześledzić historię nieudanych tragicznych powstań narodowych: Listopadowego, Styczniowego, Warszawskiego. Ale nie pod kątem niepodważalnego bohaterstwa ich uczestników - tylko pod kątem prowokacji, jaka za każdym razem pchała ich do z góry skazanej na klęskę i zagładę walki z wielokrotnie potężniejszym wrogiem zewnętrznym. Za każdym razem prowokacja wychodziła z wewnątrz, to tu, wewnątrz istniały i działały siły, które najpierw, w porozumieniu z elementem zewnętrznym doprowadzały do wrzenia, dbały o to, by nie mogło one być skuteczne z uwagi np. na niedostateczne uzbrojenie – a następnie, po krwawym stłumieniu zrywów narodowościowych, korzystały na majątku ofiar i skazanych oraz były sowicie wynagradzane przez zwycięzców.

To jest zawsze powtarzający się ten sam schemat i za każdym razem te same siły wewnętrzne. Moim zdaniem identyczny schemat został zastosowany w roku 1981, rozhuśtano nastroje, eskalowano napięcie społeczne, generowano falę strajków wprost zmierzając do konfrontacji siłowej. Chodziło o powtórzenie wyżej opisanych schematów: mnóstwo ofiar, krwawe represje, naród po raz kolejny skąpany we krwi tych najbardziej oddanych. Powtórzę w tym miejscu to co już kiedyś napisałem: coraz bardziej jestem przekonany, że tylko dzięki wstrząsowi jakie wywołała krwawa interwencja w kopalni Wujek, udało się tę spiralę zatrzymać. Zginęło dziewięciu dzielnych ludzi – cześć im i chwała. Tym bardziej, że być może ich najwyższa ofiara ocaliła życie i mienie dziesiątków a może setek tysięcy. Spuentuję to tak: gdybym miał do dyspozycji 100 punktów za patriotyzm i miał nimi obdzielić ówczesnych dzielnych opozycjonistów, tych wszystkich Geremków, Mazowieckich, Michników, Frasyniuków, Borusewiczów, czy Bolków i tym podobnej kamaryli – to wszystkie te punkty zapisałbym generałowi Kiszczakowi, być może pospołu z Jaruzelskim. Moim zdaniem w świetle tego co wiem - i wiem że oni wiedzieli o rzeczywistych w ówczesnej polityce grupach wpływu - zapobiegli oni kolejnej zaplanowanej według stale tego samego schematu rzezi narodu. Kto nie wie o czym mowa, niech poczyta np. u Albina Siwaka, jakie to grupy i osoby roztoczyły ścisły parasol nadzoru nad Bolkiem w czasie Okrągłego Stołu. Całe dwa najbliższe hotele były przez nich zajęte, pisze Siwak.

 

W świetle powyższych zaszłości historycznych może warto pochylić się nad taką hipotezą: oto przygotowano taką sekwencję wydarzeń, że mamy fatalne stosunki z groźnym sąsiadem, ale za to mamy wreszcie swój, narodowy rząd, rząd naprawiający błędy i zaniechania ostatnich 30lat. Wreszcie widzimy światełko w tunelu, jest nadzieja, że sprawy zaczną iść tak, jak byśmy chcieli. Za taki rząd poszlibyśmy w ogień, choćby i z gołymi rękami. I następuje jakaś prowokacja. Jakieś dzieci dyplomatów znów zostaną bezobjawowo pobite. Ktoś rzuci kamieniami nie tam gdzie trzeba. Jakiś obywatel imperium przebywający stale na terenie Polski poczuje się zagrożony. Może wszystko to naraz. Imperium zacznie groźnie burczeć. Nasz rząd, z bagażem niewyjaśnionego Smoleńska nie będzie mógł znów położyć uszu po sobie, powiedzieć, że eto była prosta oszibka, zresztą naród nie pozwoli by Jego rządowi i jemu samemu znów bezczelnie i bezkarnie napluto w twarz. Obawiam się, że są siły w tym rządzie, które ochoczo nas poprowadzą - choć lepszym słowem byłoby "wyprowadzą" (w pole) I już. Dzieje się. Lawina rusza.

Na pracowicie od lat zgromadzone beczki z prochem można już rzucić iskrę. I zacierając ręce patrzeć co się będzie działo. Starcie Dawida z Goliatem przy całkowitej obojętności otoczenia.

 

Tak się to skończy. Tu jest odpowiedź na postawione w tytule pytanie DLACZEGO? I pytanie

DLA -> CZEGO ?

 

Nastąpi OSTATECZNE ROZWIĄZANIE KWESTII POLSKIEJ.

Geopolityka rozjedzie nas na miazgę, ci, co przeżyją, będą mogli dostąpić zaszczytu pracy dla swoich panów. Prawdopodobnie dożywotniej. Na zwolnione miejsce po tych, co zginęli, przyjadą inni. Zamożni, pewni siebie. Bezwzględni dla tubylców. Będziemy Palestyną Europy.

Ku zadowoleniu i zgodnie z oczekiwaniem wszystkich sąsiadów.

 

Jak postrzegać rolę obecnej władzy? To też jest dobre pytanie, choć odpowiedź trudna. Z całą pewnością po rządach łajdaków i kryminalistów jest to odmiana na lepsze. Nie chce mi się wierzyć w złe intencje Jarosława Kaczyńskiego, zresztą jego osobiste przeżycia warunkują pozycję i kierunek działania. Tak to sobie wyobrażam. Nie wiem jaką ma wiedzę o kulisach 10.04 JK – wiem, że na jego miejscu i z tymi możliwościami jakie ma obecnie, zrobiłbym wszystko by śmierć brata i bliskich nie dała oczekiwanych przez sprawców rezultatów.

Wiele działań tego rządu mi się podoba – wykonywane lepiej lub gorzej ale wydają się zmierzać w dobrym kierunku. Diabeł jak zwykle tkwi w szczegółach: nominalnie słuszna i potrzebna ustawa o ochronie ziemi może okazać się antypolska, gdy w jej efekcie dochodzić będzie do wywłaszczeń, a prawo do nieskrępowanego obrotu będą miały związki wyznaniowe – czyli np. gminy żydowskie. Zresztą kościołowi katolickiemu też nie ufam za grosz i wolałbym by, jak żaden związek wyznaniowy, nie miał żadnych szczególnych praw majątkowych.

Bardzo dobrą robotę wydaje się wykonywać ministrowie Ziobro i Jaki. Ważne, by starczyło im odwagi i determinacji, bo ten resort i środowisko to w istocie kłębowisko żmij, które trzeba naprawiać żelazną miotłą a patologie wypalać ogniem. Spór o TK i wściekłość środowiska uważającego się za stojące ponad prawem jest tego dobitnym przykładem.

 

Słabe punkty to ministrowie Błaszczak i Zieliński. Ich postawa w sprawie wypadku prezydenta Dudy i postawy BOR jest w mojej ocenie kompromitująca. Nie słyszę też by zmierzali do ograniczenia ustawy 1066. Zamiast tego upajają się rosnącymi możliwościami inwigilacji. Dla naszego dobra – jakże by inaczej.

 

W kontekście głównego tematu tego materiału, czyli geopolitycznego zagrożenia niepokojąca jest postawa ministra Macierewicza. Ostatnia Pana Ministra wizyta w Izraelu powinna wszystkim zapalić lampki alarmowe. Jeżeli Pan Minister TAM szuka sojuszników przyjaciół...... czy może pojechał po instrukcje? - będę o wiele spokojniejszy po oby jak najszybszej dymisji tego polityka.

 

W świetle tego co powyżej: po pierwsze uświadomić sobie wielostronność zagrożenia prowokacją.

Po drugie: pod żadnym pozorem nie dać się sprowokować, nie dać się zmilitaryzować, nie roić o walce zbrojnej. Nie ulegać atmosferze patriotyczno-powstańczej tak natarczywie ostatnio lansowanej. Nie dać się wysłać na wojnę. Nie dać się zabić.

Nie liczyć na sojuszników, bo ich nie mamy. Liczyć na własne siły i możliwości. Widzieć geopolitykę taką jaka ona jest – rozciągnięta w czasie, niekiedy na dziesięciolecia. Dziejąca się w ukryciu, w sferze niejawnej, np. aktów prawnych, niekoniecznie krajowych. Jej cele nigdy nie są ujawniane ogółowi, znają je tylko wtajemniczeni. Reszta dowiaduje się post factum.

 

Dopominać się by władza zdawała głośno i drobiazgowo relacje ze swoich działań – w tym przed chwilą wymienionym przypadku żądać od ministra MON szczegółowej relacji ze swoich rozmów w Izraelu. Jasno artykułować kto tu jest suwerenem a kto jest jedynie zatrudnionym do administracji w owego suwerena imieniu pracownikiem najemnym. Płacimy ale wymagamy – jeśli płacimy ale nie wymagamy – to jesteśmy durniami sami sobie winnymi.

 

Pamiętać, że z uwagi na Smoleńsk nasza sytuacja jest odmienna niż jakiegokolwiek innego kraju – nie liczyć na czyjekolwiek wsparcie. Taki też był moim zdaniem jeden z zamiarów/celów operacji 10.04.2010. Byśmy w obliczu prowokacji zostali sami.

 

Geopolityka nie jest nieodwracalna, jednak warunkiem koniecznym jest uświadamianie sobie ukrytych działań i intencji. To przez dziesięciolecia było zaniedbywane. Nasza nauka historii, której byliśmy przez dziesięciolecia poddawani, to w istocie jest dezinformacja historyczna. Zarys koniecznej weryfikacji rozumienia tej historii zarysowano wyżej na przykładzie tragicznych powstań – ale dociekliwy i posiadający otwarty umysł poszukiwacz prawdy może i zapewne powinien rozciągnąć ową refleksję na znacznie dłuższy okres wstecz.

 

Niewykluczone, że ów szczególnie miłujący prawdę badacz dojdzie do wniosku, iż przypadająca w tym roku - a hucznie zapowiadana rocznica chrztu Polski – to w istocie 1050 rocznica zniewolenia i odarcia z własnej tożsamości na rzecz obcej, do tego bardzo wątpliwej wiarygodności. Zaś uroczyste świętowanie tej rocznicy jedynie potwierdza stopień zaawansowania owego zniewolenia - czy ujmując rzecz bez ogródek – skutecznego wyprania mózgów. Ale to temat dla tych najdociekliwszych.

 

Na dzień dzisiejszy informacja jest taka, że realizowany jest rozpoczęty 10.04.2010 złowrogi plan przejęcia tej ziemi – albo działając mądrze, świadomie i z rozwagą, obronimy się - albo nas, jako narodu nie będzie.

 

I nikt po nas nie uroni łzy. I NA PEWNO nikt za nas nie umrze na krzyżu.

 

 

 

Przeczytajcie, dajcie przeczytać innym. Z podziękowaniem za uwagę.

 

Andrzej Tokarski

jako zodiakalny Bliźniak posiadam dwie, albo więcej twarzy, czy może osobowości. Na potrzeby tego miejsca jestem zwolennikiem poszanowania prawdy w życiu publicznym, zachowania podmiotowości tak państwa, jak i jego obywateli każdego z osobna

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka