Cristiano, Cristiano, daj autograf....
Jak wieść stołeczna niesie, Wybitny Dziennikarz, Wielki Opozycjonista Niezłomny, Niepokorny wśród Niepokornych, redaktor Bronisław Wildstein, tak, tak, ojciec samego Dawida Wildsteina będzie miał stały program w telewizji publicznej. Ja nie oceniam czy to dobrze czy źle - na pewno dobrze, że po latach chudych zabiedzony wynędzniały (niczym Jan Hartman) opozycjonista odetchnie choć odrobinę na państwowym garnuszku. To przystoi - głodnego nakarmić, przyodziać....z tym goszczeniem to może bym się już zanadto nie wychylał.
...ale co u diabła ma do tego CR7? - nie wytrzyma i ryknie wzburzony - i słusznie! - czytelnik.
Otóż i ma - i nie ma. Ma, bo przypomniał mi się taki żarcik: Cristiano, Cristiano - daj autograf, podpisz mi tu, proszę! - woła mały chłopiec. CR7 zadowolony z siebie, nie przymierzając, jak Bronisław Wildstein, podpisuje - a malec prosi: Cristiano, Cristiano - a podpisz mi proszę, 40 razy tu w zeszyciku. Cristiano rośnie w dumę jak...no nieważne... ale zaciekawiony pyta: po co Ci tyle autografów, tzn wiem, że jestem wielki, ale?
Bo autograf Messiego chodzi za 40 Twoich - odpowiada chłopiec, podpisz, proszę Cristiano!
Co ma piernik do wiatraka?
Otóż ma to, że za tę godznę ględzenia Wildsteina snującego swoje baśnie zawsze w bezpiecznej odległości od prawdy wziąłbym z radością 10 minutowy program autorski Grzegorza Brauna. Albo 10minut Stanisława Michalkiewicza. Albo 10 minut Leszka Żebrowskiego. A może Albina Siwaka?
Albo - jakbym miał taką władzę - dałbym każdemu z nich po te 10 minut - a resztę z tej godziny oddał Bronisławowi Wildsteinowi. Niech ma - niech zobaczy jak wygląda prawdziwy pluralizm mediów.
Bo zacny Panie Bronisławie, taki pluralizm, że będzie występował Pan, potem Pański syn, potem Michał Rachoń, Pani Gujska-Hejke i red Sakiewicz - to jest gówno - nie pluralizm.
A dlaczego nie ma - zapomniałem.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)