Andrzej Tokarski Andrzej Tokarski
384
BLOG

Donald Donaldowi zgotuje - jaki? - los

Andrzej Tokarski Andrzej Tokarski Polityka Obserwuj notkę 13

czy życzenie Małgorzaty Tusk ma szansę się spełnić?

   

      Z wyborem nowego prezydenta w USA pojawia się hipotetyczna nadzieja na rzeczywiste wyjaśnienie tajemnicy w jakiej do dziś toną wydarzenia 10.04.2010 - tzw "katastrofy smoleńskiej".

Do dziś rzecz wygląda tak, że na temat Smoleńska panuje ponadnarodowa zmowa milczenia - obejmująca USA, Rosję, Izrael, Niemcy, całą Europę zachodnią, nasze rodzime struktury dawnej władzy, służb. wojska - nawet komisje i podkomisje realizowane przez Antoniego Macierewicza - znanego smakosza gastronomii smoleńskiej ranną porą. Pełne porozumienie ponad podziałami nadające się do umieszczenie w Serves.

Ponadnarodowe budowanie gąszczu ścieżek, krzyżujących się tropów - zgodnie z najlepszą sztuką zacierania śladów, znaną z wielu wydarzeń, również tych z udziałem seryjnego, a polegającą nie na ich usuwaniu, ale na mnożeniu, tworzeniu całkowicie nieczytelnej kakofonii wzajemnie sprzecznych poszlak i informacji. Skutkującą szybkim zobojętnieniem postronnego widza-obserwatora - czyli stworzeniem idealnych warunków dla zamiecania sprawy pod dywan.

Tak na dziś wygląda badanie sprawy Smoleńska: pod pozorami zaangażowania wygląda na to, że nikomu nie zależy, by rzecz całą wyjaśnić do kości. I na taką okoliczność i w takim stanie rzeczy przychodzi Donald Trump, człowiek spoza wielkiej polityki i zapewne spoza jej ukrytych mrocznych tajemnic.

I do takiego prezydenta dotrze jakiś niedoinformowany dziennikarz albo niedostatecznie wtajemniczony polityk. I zapyta o wiedzę i informacje dot. "Smoleńska". A nowy prezydent wezwie jakiegoś swojego doradcę i spyta: "a kto to jest ten Lech Kaczyński? Nie znam człowieka. Dajcie im wszystko, co mamy w tej sprawie, WSZYSTKO! - żeby nam więcej nie zawracali tym....d."

Gdyby tak się zdarzyło i materiały wyszłyby na jaw, mogłoby to skutkować szeregiem konsekwencji. Np tym, że nie znając Lecha Kaczyńskiego,  D.Trump mógłby znacząco przybliżyć nam prawdę o jego śmierci.

Również tym, że niespecjalnie znając drugiego Donalda - i jego żonę - bez wysiłku mógłby spełnić jej życzenie, by w polityce był tylko jeden Donald. Przez pełne naświetlenie sprawy Smoleńska, naświetliłby sprawę personalnej odpowiedzialności za zorganizowanie tego wydarzenia.

Czy tak będzie - nie wiem, chciałbym, żeby tak było. Musiałoby zaistnieć jeszcze kilka sprzyjających okoliczności. Dociekliwy dziennikarz/polityk musiałby nie mieć tragicznego wypadku. Materiały musiałyby nie zginąć. Ktoś tutaj w Polsce musiałby podjąć decyzję o ich ujawnieniu i wykorzystaniu.

Bez całościowego wyjaśnienia wszelkich okoliczności zdarzeń z 10.04.2010 nie wyobrażam sobie rzeczywistego - nie deklaratywnego - odbudowania podmiotowości Państwa Polskiego. To warunek konieczny - nawet gdyby - zostawiając na chwilę problem małego Donalda - bardzo prominentni politycy partii obecnie rządzącej mieli spędzić resztę życia w więzieniu.

jako zodiakalny Bliźniak posiadam dwie, albo więcej twarzy, czy może osobowości. Na potrzeby tego miejsca jestem zwolennikiem poszanowania prawdy w życiu publicznym, zachowania podmiotowości tak państwa, jak i jego obywateli każdego z osobna

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (13)

Inne tematy w dziale Polityka