...skamlanie bogów...
Mój brat Saszko jest jest waleczny, ale nie jest mściwy. Potrafi w ułamku sekundy - gdy przeciwnik z jego gatunku, zorientowawszy się, że zaczepił niewłaściwego rywala, przewraca się na grzbiet i w geście poddania odsłania tzw słabiznę - wyłączyć kipącą agresję równie szybko, jak się pojawiła. W ułamku sekundy czarna śmierć na czterech łapach przeistacza się na powrót w kłapouchego poczciwca. Gdyby psy chodziły na piwo, pewnie polazłby z niedoszłą ofiarą poszukać jakiejś czynnej budki. NIe zaczepiany nie wkracza na wojenną ścieżkę.
Czyli postępuje zupełnie odwrotnie, niż nasi samozwańczy bogowie, władcy naszego życia i śmierci: prawnicy. Prokuratorzy, sędziowie - tych w szczególności dotyczy ten tekst. Ale i pozostali: komornicy, adwokaci, również - choć rzadziej z uwagi na specyfikę zawodu - notariusze.
NIeszczęśnik, który - zasadnie, lub nie - wpadnie im w pole władczego widzenia, nie może liczyć na żadne względy. Zostanie sponiewierany bez żadnej litości, odarty w równym stopniu z godności, co i z wszelkich dóbr materialnych, z jakich da się go ograbić. Zostanie mu uzmysłowione, jak dalece jest nikim, jak dalece nie ma żadnych praw. Jak dalece w oparciu o całkowicie dowolną interpretację prawa materialnego można z nim zrobić wszystko - sponiewierać, zamknąć bez wyroku, zamknąć na podstawie absurdalnego wyroku, wykazać, że wszelkie jego dowody niewinności są tak dalece warte zużytego papieru toaletowego, że żaden poważny sąd nie będzie się nimi zajmował, umieścić w psychiatryku, okaleczyć, pozbawić możliwości obrony. Na koniec zabić - oczywiście samobójczo,
I co?i nic i jajco - nikt z tym nic nie może zrobić.
Bogowie stanowią prawo, interpretują prawo, sami siebie sądzą, sami siebie rozliczają z etyki, sami się do siebie odwołują. Niezawiśli, nieodwoływalni, nietykalni. Bezgranicznie zadowoleni z siebie, wypasieni. Wykształceni za pieniądze wszystkich obywateli - zwracają się przeciw owym obywatelom - przy każdej okazji dając im poczuć swoją pogardę, swoje poczucie niezmiernej wyższości. Ściśle ukrywający przez pospólstwem dostęp do wiedzy o swoim majątku, więc również możliwości weryfikacji jego legalności.
Gdy dopadną słabszego przedstawiciela swojego gatunku, nie poprzestaną, dopóki nie rozszarpią resztek na strzępy, a, gdy się da - przeniosą swoją furię zniszczenia na najbliższych ofiary.
I nagle okazuje się, że te demony zniszczenia mają miękkie podbrzusza. Posadzone przed dociekliwą komisją, okazują się osobnikami o których trudno powiedzieć "ćwierćinteligenci" - by radykalnie nie zawyżyć ich horyzontów.
Siedzą z błędnym wzrokiem i powtarzają: nie wiem, nie pamiętam nie rozumiem, nie miałem świadomości, nie miałem wiedzy, nie przewidywałem, nie miałem kompetencji, nie widziałem związku, to nie ja - to kolega, nie byłem informowany, nie wnikałem, nie interesowałem się .......urlop, choroba, paluszek, brzuszek, śmierć babci....
Nie powiem, że jestem zaskoczony taką postawą - znam nieco to środowisko, więc byłem przekonany, że tak będą wyglądały przesłuchania. Zresztą każdy ma prawo się bronić tak, jak uważa. Z jednym zastrzeżeniem: ci państwo nie mają (jeszcze) statusu oskarżonych - więc póki co nie mogą mówić po uważaniu - mają zeznawać zgodnie z prawem i zgodnie z całą posiadaną wiedzą. Takie słowa, jakie słyszymy powinny skutkowć zarzutami o składanie fałszywych zeznać, utrudnianie śledztwa, współudział w przestępstwie, niedopełnienie obowiązków, połączone z przekraczaniem uprawnień. Cała galeria zarzutów. Da się też postawić następne.
Rzecz w tym, jak dalej potoczą się losy i tych zeznających - i całego śledztwa. Czy WRESZCIE, po dziesiątkach lat niemożności aparat sprawiedliwości Państwa dobierze im się do dupy - i do majątków. Poważy się na wsadzenie tego towarzystwa do więzień - czy też będzie jak zwykle - wszystko rozejdzie się po kościach, bogowie wrócą do pracy - i po tym chwilowym upokorzeniu - odreagują.
Wtedy niech intronizowany Jezus Chrystus ma w opiece tych, którzy wpadną w łapy rozsierdzonych Kastopanów.
Bo ich powrót na stanowiska będzie znaczył, że na nikogo innego szary obywatel nie będzie mógł liczyć. Czyli wszystko zostanie po staremu.
Czy taki będzie efekt rządów dobrej zmiany? - zobaczymy. Na razie coraz więcej na to wskazuje - choć są również pozytywne przesłanki.
PS
Oczywiście nie wszyscy przedstawiciele ww zawodów działają w sposób patologiczny. Tylko tak się dziwnie sklada, że awansują i obejmują stanowiska decyzyjne NIE ci uczciwi. Wręcz przeciwnie.


Komentarze
Pokaż komentarze