Temat dzisiejszych spotkań premiera z Kwaśniewskim i Millerem nie cieszy się zbytnim wzięciem w salonie, ale warto napisać, co mówił dzisiaj były premier w wywiadzie dla TVP3.
Otóż Leszek Miller nawoływał rządzących do przekonywania społeczeństwa o tym, że nie są podsłuchiwani. To nawet niezły sposób dla służb specjalnych. Jeśli wmówi się to każdemu Polakowi, może łatwiej będzie wyciągnąć informacje metodą podsłuchu od nieświadomych aferzystów. Bo pan Miller mówił, że to nie chodzi, czy został podsłuchany Aleksander Kwaśniewski, czy inny człowiek związany z lewicą, który przypadkowo powiedział coś, co nie powinien był mówić. Tu chodzi o to, że cała Polska żyje w strachu. Przytoczył nawet przykład Kazimierza Marcinkiewicza, który rzekomo tez się skarżył na to, że może być podsłuchiwany. Nie pamiętam. Proszę, przypomnijcie, bo to interesująca kwestia.
Codziennie rano każdy kanał telewizyjny swoją ramówkę powinien więc rozpoczynać szczerym apelem ministra Wassermana o tym, że nie jesteśmy podsłuchiwani. Zamiast reklam - apel ministra. Co godzinę pasek u dołu ekranu z apelem ministra. Wieczorem - gość specjalny - prezydent Kwaśniewski, który mówi jak bardzo cieszy się, że żyje w kraju bez podsłuchów. Musiałby oczywiście dostać za to gażę, za którą zgodziłby się występować w takiej roli.
Taki mi wyszedł groteskowy ten wpis jakiś. Uważam, że nie wypada go traktować jakoś nadzwyczaj poważnie ;)
Tak, czy inaczej przykro mi, że politycy opozycji tworzą atmosferę państwowej inwigilacji, gdy obecnie (jak twierdzi minister Wasserman) mamy w Polsce mniej podsłuchów niż kilka lat temu. Oczywiście podsłuchów legalnych, zakładanych zgodnie z prawem przez służby specjalne.
Swoją drogą, jeśli lewica tak poważnie bierze sprawę tych podsłuchów, może ma się czego bać? Pewnie niedługo się dowiemy.


Komentarze
Pokaż komentarze