W polskiej polityce od jakiegos czasu widoczny jest trend na nazwę partii z "i" w środku. Wytrawni politykierzy, jakimi sa członkowie LPR i SO podchwycili ten styl i zamierzają dołączyć do grona tych, którzy już to zrobili.
Tylko i wyłącznie dlatego, aby mieć "i" w nazwie łączą swoje partie, aby iść z duchem czasu i nie wypaść z politycznego kanonu mody. A przecież nie muszą się łączyć, LPR mogłaby się nazywać: Liga Polski i Rodzin, a Samooborona: Sama i Obrona.
Bardziej na poważnie, to jesli traktować te rewelacje jako wiarygodne, można przypuszczać, że ewentualne połączenie LPR i SO jest bardziej prawdopodobne bez lidera partii czerwonych krawatów, a ku połączeniu dąży przede wszystkim słabiutka LPR. W najbliższych dniach może sporo zmienić się w układzie sił wewnątrz tych partii, a mogą nawet spełnić się informacje "Faktu", jakoby Janusz Maksymiuk szykował z Ryszardem Czarneckim przewrót i miał stanąć na czele SO bez A.Leppera. Choć, oglądając wczoraj "3 wymiar" w TVP3 można było odnieść wrażenie, że J.Maksymiuk nie dystansuje się od działania władz partii i podąża zgodnie z duchem polityki Leppera.
Jeśli chodzi o sam program to dość marny był poziom odpowiedzi dr. Karola Karskiego z PiS, który na ataki pana Maksymiuka odpowiadał rozłożonymi rękoma, albo powtarzał: "zastanawiamy się". Czyżby wszystkie najlepsze gadające głowy z PiS wyjechali na wakacje?


Komentarze
Pokaż komentarze (8)