Lewicy obecnie szkodzą wszyscy, którzy potencjalnie mogliby działać na rzecz tej grupy.
Aleksander Kwaśniewski robiąc Sławomira Sierakowskiego głównym ideologiem i przywódcą kolejnej odsłony lewicy pokazuje, tak naprawdę, że nie ma w tej partii nikogo lepszego, niż młody "niezależny" jeszcze do niedawna publicysta. I tak zgodnie z deklaracjami liderów SLD lewica wraca do korzeni. Wraca do marksizmu. Czy nikt im nie powiedział, że to się już kiedyś nie sprawdziło?
Leszek Miller przekroczył cienką jak wiadomo linię między przyjaźnią (choć szorstką czasem ;) ), a nienawiścią i teraz zrobi wszystko, aby kosztem byłych kolegów zyskać jak najwięcej głosów wymierającego komunistycznego elektoratu. SLD wyrzucając byłego premiera poza swoje pole decyzyjne chciało pozbyć się bubla marketingowego, a zyskało wroga i nowe konkurencyjne ugrupowanie na lewej stronie.
Wojciech Olejniczak szkodzi z kolei tym, że nic nie robi. Nie ma planu działania (może poza wymianą legitymacji z czerwonych na zielone), chyba, że publiczne oznajmienie koalicyjnej partii przed wewnętrzną wiadomością o zakończeniu współpracy to dla kogoś przemyślana strategia...
Obecnie najmniej lewicy szkodzą bracia Kaczyńscy i Platformersi. Choć mając tylu koni trojańskich na „usługach” nic dziwnego, że prawica czeka, aż koledzy z lewej strony sali sejmowej zagryzą się sami. W końcu PiS i PO mają w tej dziedzinie doświadczenie z czasów AWS.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)