Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
1211
BLOG

JACEK KWIECIŃSKI PISZE

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 1

Contra

Uległość, ustępliwość, postawa wręcz lokajska obecnych władz RP wobec Moskwy jest widoczna gołym okiem. Pod hasłem groteskowego tzw. ocieplenia zadekretowano obowiązkową miłość do autorytarnego, imperialistycznego sąsiada. Satelickie podejście do Niemiec cechuje rządzących Polską od dawna. Rosję i Niemcy łączy efektywnie działający sojusz strategiczny. Przestroga, iż staniemy się w jeszcze większym stopniu kondominium rosyjsko-niemieckim, jest jak najbardziej na miejscu. Notabene, bodaj jako pierwszy użył tego określenia publicysta „GP” Antoni Rybczyński. Argumenty oburzonych tym określeniem są bałamutne. Stara śpiewka, iż żadne państwo nie jest dziś w pełni suwerenne, nie ma tu nic do rzeczy. Grozi nam dodatkowe ograniczenie suwerenności. Z własnego wyboru. Zagrożenie próbuje się zbyć, ośmieszyć, zignorować, udając, że przestrzegającym chodzi o militarny najazd, rozbiory, rosyjskie tanki atakujące Polskę itd. Satelizacja nie musi dziś bazować na działaniach wojskowych. Nie wiąże się nawet z podległością „całkowitą”. Jest nieprawdą, że Rosja zmieniła swoje cele i politykę. Nadal chodzi jej o finlandyzację naszego regionu i wcale tego nie ukrywa. Łączy to z grą globalną dowodzącą potrzeby związku Moskwy z „Europą”, a nawet z NATO. Spotyka się to z życzliwym zrozumieniem wielu sił na Zachodzie, a zwłaszcza w Niemczech. Bezceremonialnie, bez skrępowania twierdzi się tam, że warto ustępować Rosji w jej celach polityki zagranicznej – naszym kosztem. I wbrew pozorom bynajmniej nie chodzi tylko o gaz i ropę. Interes Polski nigdy nie będzie tożsamy z niemieckim, rosyjskim czy też obu tych państw łącznie. Oczywiście nie chodzi o „zadzieranie” z kimkolwiek. Ale też nie o taki pseudopragmatyzm, który prowadzi do uprzedmiotowienia Polski.

 

Odcinki

 

Trzeba

Mamy rządy Polskiej Zjednoczonej Partii Obywatelskiej. Najwyższy czas, by reaktywować Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. To nie są żadne trywialne docinki. To jest Polska A.D. 2010.

Oczekiwanie

Z naszym aliantem – Rosją – mamy dzięki obecnym władzom RP coraz lepsze stosunki. Równoprawne oczywiście. Oczekuję z niecierpliwością, kiedy z kolei Sikorski będzie uczestniczył w naradzie ambasadorów rosyjskich. U Ławrowa. I wygłosi im odczyt szkoleniowy.

Było

We wczesnych latach 90. do rozczłonkowania, marginalizacji ugrupowań niepodległościowych doprowadziło także – by tak to ująć – działanie sił w stosunku do nich „zewnętrznych”. Bez przerwy nawiązuję do tych czasów, bo zaiste wracają. Mogą tamte nawet „przebić”, bo wówczas, przynajmniej formalnie, nie doszło do „historycznego kompromisu” z postkomunistami. Formalnego, „na szczeblu” politycznym. Dziś też mamy starania zmierzające do rozbicia, całkowitego zmarginalizowania, eliminacji niesłusznego, niepoprawnego, niewłaściwego ugrupowania opozycyjnego. Bardzo wielu bardzo różnych (czasem bezwiednie) wspomaga osiągnięcie tego celu. Mówienie o jakimś „spisku” jest więc nietrafne.

Cd.

W czasie braku aktualnych „Odcinków” zdarzyło się niby b. wiele. A jednak... Rządy partii władzy coraz bardziej jawnie niszczą już nie tylko demokrację, ale i wolność w Polsce (a to dopiero początek). Wszelako zamiast koherentnego, całościowego omówienia tego zagrożenia kontynuowana jest seria bliźniaczo podobnych „analiz” wypowiedzi J. Kaczyńskiego. Może teraz zacznie się więcej mówić o tarciach wewnątrz watahy Tuska. Pierwsze „przymiarki” nie wyglądają obiecująco – są powierzchowne, dotyczą tylko personaliów. A większość jest, czasem w zupełnie bezsensowny sposób, „symetryczna”. Tzn. zaopatrzona dodatkiem („z drugiej strony jednak...”), dokopującym PiS-owi. Z oceną sytuacji w PO się wstrzymuję. W kwestii powrotu autentycznego pluralizmu optymistą nie jestem. Póki co. Chociaż... Sobotnia akademia i wystąpienie Wodza, Tuska, były zaiste imponujące.

Dżihad

Po wyborach prezydenckich PO jeszcze intensywniej zaczęła dążyć do zniszczenia, praktycznej eliminacji PiS-u. Zadeklarowała totalną wojnę. Wykraczającą poza animozje czy nawet wrogość. Przypominającą dżihad. Nie bardzo rozumiem, dlaczego ugrzecznienie, umiarkowanie, „miękkość” ma być wskazaną receptą na przeciwstawienie się dżihadowcom.

Opozycja?

Nie należę do żadnej sekty, nie jestem związany emocjonalnie z przywódcą-liderem. Wiele razy pisałem, że chodzi mi o odsunięcie od rządów władzy, która pozwala sobie na wszystko. Ulubienica wszelkich mediów, reprezentacyjny „liberał” w PiS-ie jest przeciwna przyjmowaniu „linii ostrych podziałów i walki z rządem”, konfrontacji z rządem. Zadaniem każdej opozycji jest „konfrontacja z rządem”. Ponadto w Polsce sytuacja jest szczególna. „Ostre podziały” zostały już zadekretowane przez władających. Jak można w tej sytuacji prowadzić politykę „miękką”? No, dobrze – chodzić może o mniej emocjonalną retorykę, merytoryczne spory. Dajmy więc J. Kaczyńskiemu (w Polsce partie mają charakter wodzowski, o czym wszyscy wiedzą), PiS-owi trochę czasu. Powstają tam zespoły problemowe. Ale to mało medialny temat, prawda?

Wszechstronność

Jakieś totalne oderwanie od rzeczywistości jest zgoła powszechne. „Neutralni” publicyści w ogóle nie zastanawiają się nad tym, że najwięksi przyjaciele demokracji, głęboko zatroskani losem opozycji (np. z TVN), mówią i piszą dokładnie to samo co oni. I czemu. „Rzeczpospolita”, nie bacząc, że znakomicie radzi sobie we własnym zakresie z gromieniem opozycji (np. Igor Janke w podobnym tekście „Ostatnia wojna prezesa Kaczyńskiego”), niemal dorównując gazecie o nazwie „Polska Obywatelska.prl”, uznaje, że czytelnikom niesłychanie brakuje wynurzeń W. Kuczyńskiego. Oraz jego małżonki. Łakną wiedzy nt. tego, że przywódca PiS-u to drugi Tymiński, „lider ciemnej strony mocy”, który chce zdobyć władzę (niesłychana rzadkość u polityków) i nawet wyjaśnienie tragedii smoleńskiej ma dla niego drugorzędne znaczenie. Itd. Aha, Kuczyński powołuje się na I. Janke. Taka symbioza.

Kasandrycznie

Powoli zbliżają się wybory samorządowe. W normalnej sytuacji w normalnym kraju powinny skoncentrować się na sprawach lokalnych. Może choć po części tak będzie. W żaden sposób nie chcę umniejszać ich znaczenia, ale trzeba powiedzieć szczerze, że nigdy nie były „specjalnością” PiS-u. I już widzę te tytuły, te wypowiedzi. Chór, także tzw. przyjaciół. „Kolejne przegrane wybory”. „Czy PiS się rozpadnie”, „J. Kaczyński powinien ustąpić” itd. „Prawo i Sprawiedliwość” musi, po prostu musi przetrwać, nieuszczuplone, ten zgiełk, tę wrzawę. Kraczę? Oby.

Być europejskim

„Odrzućmy mit tradycyjnej rodziny” – tytuł z okładki jednego z kolorowych tygodników (chyba nawet nowocześniejszy niż taki: „Jak usunąć J. Kaczyńskiego”). Niestety, wciąż nie nadążamy. Za „standardami europejskimi”, za postępem. Ale chociaż Muzeum Narodowe...

Poziom

1.09 w programie TVN24 „Fakty po Faktach” Wałęsa powiedział o Lechu Kaczyńskim: „Na pewno zginął i to osiągnięcie, że zginął. Innych osiągnięć nie widzę”. Ma to być zaledwie „brutalna szczerość”. Oto bohater, heros, mędrzec „WybGazety” i podobnych.

Obsesja

W czołówkach powinien być Ławrow. A nie Migalski.

Rozterki

Rozumiem rozterkę naszej władzy. Z jednej strony konieczność utrwalania miłości do Rosji, tudzież zapewne z rozrzewnieniem wspominana data 17 września (bo wtedy to się działo), z drugiej – kompromitacja. Myślę oczywiście o „sprawie Zakajewa”, którą podobno „dobrze załatwiono”. Guzik, że „dobrze”. Nie powinno być żadnej „sprawy”. Nie mówiąc o odwołania niezależnej (oczywiście) prokuratury. Żadnych szykan, zatrzymań. Nic. Nawet pro-forma. No, ale władz rosyjskich nie godzi się nadmiernie urażać. RPRL to nie Dania czy W. Brytania.

Wina

Tusk jeszcze niedawno zachwalał wysoce niekorzystną umowę gazową z Rosją. Broniąc jej, Pawlak mówi o rosyjskim „kompleksie”. Żadne obecne działania nie usprawiedliwiają długich zaniechań w tej kwestii. Akurat w tej sprawie postawa UE jest dla nas korzystna. Nie unieważnia to zagrożeń „kondominium”. Zwłaszcza że Niemcy lobbują przeciw gazoportowi w Świnoujściu. Putin zaś oświadczył, że głębsze położenie rury (by w pełni odblokować port świnoujski) nie wchodzi w rachubę.

Kwestia opinii

Rafał Ziemkiewicz napisał, że „PiS niestety z endecją nie ma nic wspólnego”. Różne poglądy to rzecz normalna. Bo ja słówko „niestety” zastąpiłbym całkowicie przeciwnym. Nie będę się długo rozwodził; uważam nawiązywanie do politycznych wzorców z dawnych czasów za zajęcie nad wyraz jałowe. Chcę jednak przypomnieć wskaźnik w polityce J. Piłsudskiego: – musimy unikać wszelkiej satelizacji Polski. Endecja o korzeniach prorosyjskich poczęła potem „podwiązywać” się pod Francję. I mniejsza, że myliła się, jak wielu, co do potęgi Francji (a Piłsudski – nie). Czy muszę dodawać, że jestem przeciwnikiem takiego nastawienia? Ale, proszę bardzo, można przygotować cały wywód, że pragmatyzm, że „mierz siły na zamiary”, że byliśmy słabi itd. A potem dodać, iż dziś też jesteśmy słabi, a więc...

Szlachetnie

Nowa intelektualistka, pani Krzywonos, podobno zawsze „staje w obronie słabszych”. Ot, np. w obronie Tuska i jego watahy.

Ważne dla nas

Przejęcie z powrotem Kongresu przez Republikanów w USA (wybory już 2 listopada) byłoby dla nas korzystne nie tylko ze względu na koniec „resetu” stosunków z Moskwą. Republikanie zaczęliby przewodzić kongresowym komisjom. Przewodniczącą tej, którą mogłaby poważnie zająć się apelem kongresmana Kinga w sprawie Smoleńska, zostałaby ustawodawczyni z Florydy, która podziela jego zdanie (wiele razy podziwiałem jej stanowczość). A w tej chwili chodzi przecież o umiędzynarodowienie sprawy. Wypowiedzi polskich prokuratorów są żenujące. Możemy się nigdy nie dowiedzieć, co zmyliło pilotów sądzących, że już podchodzą do lądowania (nie wierzę w ich tak totalną niekompetencję).

Tylko zapowiedź

O innych propolskich wypowiedziach i postawie Republikanów napiszę przy okazji pierwszego przedstawienia sytuacji przedwyborczej. Osłabienie reżimu Obamy leży w naszym najżywotniejszym interesie. Na razie sytuacja przedstawia się dobrze dla Republikanów (o tzw. Tea Party, innych ruchach protestu zwykłych ludzi też oczywiście będzie mowa), ale należy do końca być ostrożnym. Co prawda nastroje w Ameryce oddaje sondaż przeprowadzony w stanie Ohio. Bush jako prezydent jest tam dziś popularniejszy niż Obama! Ale machina Demokratów przystąpiła do codziennego kontrataku wszelkimi możliwymi sposobami. PS. Rozmyślnie napisałem o „zwykłych ludziach”. Bo znów zdenerwowała mnie „Rzeczpospolita”. Ona najbardziej entuzjastycznie przyjęła propagitkę Stone’a. Korespondentowi „wyjaśniają sytuację” tamtejsi Sierakowscy. A red. Skwieciński wysmażył czysto marksistowski, „klasowy” tekst. Oprócz pastwienia się nad polską „zapyziałością” serwuje w nim agit-prop amerykańskich lewaków z… 2004 r.

Oszołomstwo

„Gazeta Polska” podobno zupełnie się nie liczy. Trudno więc zrozumieć, czemu organ z Czerskiej pisze o nas prawie w każdym numerze. Z wrodzoną rzetelnością i wdziękiem. W wydaniu z ub. weekendu określa nas wdzięcznie jako „dom wariatów”. Pismo tak głupie, że budzi „osłupienie” i prowokuje do wydania okrzyku „cholera”. Najdokładniej to samo wrażenie miałem, gdy jeszcze przerzucałem gazetę Michnika i jego uczniów – oszołomów. Metody zwalczania oponentów zaiste wprawiają w osłupienie. Akurat, kiedy sprzedaż „GP” podskoczyła w ciągu roku z 24 tys. na 63,5, cyngiel „WybGazety” pisze, że nikt nas nie czyta z wyjątkiem paru zecerów i korektorów. Napisałby, że „Przeglądzie” (sprzedaż 2,5 razy mniejsza) nikt nie czyta? Lub „Tygodnika Powszechnego” (19,2 tys.)? „Newsweek” czy „Wprost” sprzedają się w ilości nieco ponad 100 tys. Przy naszych możliwościach, nieco zgrzebnej szacie graficznej ten skok (ba, nawet do 50 tys.) jest raczej niezwykły. Nigdy nie piszę na podobne tematy, ale czy nie chce się powiedzieć: cholera? Facetowi z „GWyb” chodzi wszakże nie o to, że nikt nas nie czyta, tylko że nikt nie powinien. Stąd szykany. Może zakażą kolportażu? Wszakże mamy coraz pełniejszą wolność i demokrację. A my jak najbardziej „budujemy wolne media”. Bo nie wszystkie muszą być reżimowe, poprawne. Bo nie ma nic niezwykłego, gdy próbujemy choć odrobinę przywrócić medialną równowagę. A nawet – o zgrozo – bez przepraszania i skrępowania sympatyzujemy z opozycją. W obecnej Polsce takie „wyłamanie się z szeregu” to właśnie niezależność. Cytując idiotyzmy, jakie wypisujemy, pominięto, nie wiadomo czemu, tak ogłupiające teksty, jak „Gestapo mordowało z NKWD” bądź tłumaczenie petycji do Kongresu amerykańskiego w sprawie Smoleńska. A przecież to artykuły całkowicie kompromitujące. Co najmniej dorównujące... reklamie, którą organ Agory zajmuje się najdłużej. Z przytaczaniem osłupiających orwellizmów z ulubionej gazety polskiej lumpen-inteligencji na razie się wstrzymam. Trzeba dbać o zdrowie. Fizyczne i psychiczne.

Nie żałuję

Dopiero poniewczasie zorientowałem się, że dłuższe „Odcinki” w ubiegłych tygodniach były dość monotematyczne, niepasujące do tego, czym dziś żyją Polacy. Ale ich nie żałuję. O reakcjach na film (wydarzenie rzekomo) Stone’a już pisałem. Dopiero niedawno przejrzałem uważniej Agnieszki Kołakowskiej zbiór „Wojny kultur”. I pierwszy esej tej fantastycznej autorki nosi tytuł: „Imagine – Intelektualne źródła poprawności politycznej”. Political correctness to totalitarna ideologia, ogłupiająca i przerażająca. Podobnie jak „wizja” Lennona; książka tej osobistości właśnie wyszła w Polsce. To nie są głupstwa. Także dlatego, iż warto zrozumieć, że odmawianie prawa do istnienia partii PiS to część europejskiego trendu. W myśl którego ugrupowania (a także jednostki) uchodzące za niepoprawne powinny być wyrzucone poza nawias.

Później

O nowym liderze Labour Party, podobnie jak o wielu innych sprawach, następnym razem.

 

Jacek Kwieciński

 

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka