Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej
630
BLOG

MOSKIEWSKI TEST SYSTEMU PUTINA

Publikacje Gazety Polskiej Publikacje Gazety Polskiej Polityka Obserwuj notkę 0

 Dymisja mera Moskwy Jurija Łużkowa wpłynie na funkcjonowanie systemu władzy Putin–Miedwiediew. Mniejsza o to, czy prezydent i premier podjęli decyzję wspólnie, czy Miedwiediew sam (tylko informując Putina). Kluczowy jest fakt, że po raz pierwszy użyto formuły „w związku z utratą zaufania”. Dotychczas gubernatorowie odchodzili „na własną prośbę”. Tym razem cały konflikt rozegrał się na forum publicznym

Putin przez pierwsze dwa lata prezydentury wymienił tylko 24 proc. administracji kremlowskiej. Miedwiediew w tym samym czasie – 63 proc. Obecny prezydent wprowadza do elity świeże kadry, głównie tzw. ciwilików (absolwentów prawa), aby zrównoważyć „siłowików”. Faktyczny przywódca Rosji, pomny zgubnych skutków breżniewowskiej stagnacji, wpuszcza świeżą krew do zbudowanego przez siebie wertykalu władzy. Największym bólem głowy Putina jest teraz to, jak przeprowadzać reformy i modernizację bez utraty kontroli nad systemem.

„Ciężko zgrzeszył”

Odejście Jurija Łużkowa, polityka nr 3 w Rosji, udzielnego władcy Moskwy przez blisko dwie dekady, orędownika imperialnej Rosji za granicą, kończy proces rozmontowywania przez obecną ekipę układów pozostałych po latach 90. Przed merem Moskwy los ten spotkał tak znanych i wpływowych liderów regionów jak Mintimer Szajmijew (Tatarstan), Murtaza Rachimow (Baszkortostan), Kirsan Ilumżynow (Kałmucja) czy Eduard Rossel (obwód swierdłowski).

Łużkow został zwolniony 28 września. Prezydent Miedwiediew zdymisjonował go ze względu na „utratę zaufania”. Podobno czarę goryczy przelały próby Łużkowa skłócenia Putina z Miedwiediewem. Łużkow, kluczowa postać w putinowskiej partii Jedna Rosja, publicznie krytykował Miedwiediewa, a potem bardzo twardo przeciwstawiał się naciskom Kremla. Po takim publicznym okazaniu niesubordynacji przez Łużkowa Miedwiediew nie miał wyboru.

Nie da się wykluczyć także ekonomicznych przyczyn dymisji. Łużkow nie miał ambicji ingerowania w selekcję prezydenckiego kandydata na 2012 r. i poparłby każdego wskazanego przez Kreml. W Moskwie skupia się niemal 1/4 narodowej gospodarki. Budżet 40 mld dol. też robi swoje. To duże grupy finansowe mogły podjąć decyzję o przejęciu Moskwy – kraj wciąż jest w kryzysie i stołeczne dobra to kąsek nie do pogardzenia. Proces redystrybucji moskiewskich aktywów i nowy podział wpływów w najbogatszym mieście Rosji mogą zaowocować perturbacjami wewnątrz elity. Walka może się rozegrać zarówno o kandydaturę następcy Łużkowa, jak też o kontrolę nad lukratywnymi moskiewskimi aktywami, wcześniej kontrolowanymi przez mera i jego otoczenie.

Kto tu rządzi?

Konstytucja Rosji zezwala głowie państwa na usuwanie merów miast i regionalnych gubernatorów oraz mianowanie ich następców bez wyborów, ale Miedwiediew dotychczas z tego prawa nie korzystał. Do ostatniej chwili Łużkowowi dawano możliwość odejścia dobrowolnie. Jednak ten był chyba przekonany, że zależny do Putina Miedwiediew nie odważy się na jego zdymisjonowanie. Zwłaszcza że na kilka dni przed dymisją bezwarunkowego poparcia merowi udzieliły stołeczne struktury Jednej Rosji. Jak iluzoryczne było to poparcie, pokazał komunikat prezydium partii zaraz po ogłoszeniu dekretu prezydenckiego.

Putin trzyma się na uboczu w sytuacji, w której istnieje duże prawdopodobieństwo długotrwałej destabilizacji obecnego scentralizowanego systemu. Łużkow zbudował potężną administracyjną i polityczną machinę, która teraz osłabnie i częściowo się rozpadnie. Putin nie był zachwycony pomysłem usunięcia Łużkowa, bo boi się jakiejkolwiek destabilizacji. Z tego samego powodu nie angażował się w sprawę, kiedy było jasne, że Miedwiediew nie daruje merowi.

Znawca Rosji Brian Whitmore porównuje politykę personalną Putina do breżniewowskiej polityki „stabilności kadr”. Takie podejście, które nastąpiło po terrorze stalinowskim i biurokratycznym chaosie rządów Chruszczowa, oferowało elicie prosty układ: być lojalnym i posłusznym wobec Kremla, a nie będzie czystek. Trzymaj się zasad, a zachowasz pracę. Po chaosie lat 90. Putin potrzebował stabilności kadr, żeby móc zbudować swój wertykal władzy. Ale dziś wymagania reżimu wymagają zastrzyku świeżej krwi.

Problem roku 2012

Łużkow zarzucił Kremlowi, że go zdejmuje, by przejąć Moskwę i zdobyć w niej poparcie dla reelekcji Miedwiediewa. Ale według części komentatorów, polityczna anihilacja Łużkowa może sugerować, że Putin skłania się ku utrzymaniu tandemokracji także po 2012 r. Brutalność usunięcia Łużkowa, który demonstracyjnie odwoływał się do Putina, może być sygnałem dla rosyjskiej elity – jeszcze nie czas jednoznacznie określać się, po czyjej stronie stanąć.

Po 2,5 roku na Kremlu polityczna przyszłość Miedwiediewa jest niepewna – pozbawiony charyzmy prezydent, który nigdy nie został prawdziwie wybrany, ale wyznaczony przez Putina, może okazać się jego głównym konkurentem. Niewykluczone, że to Putin popchnął Miedwiediewa do takiej awantury, by potem w 2012 r. wychynąć zza kulis jako jedyny zbawca zdolny przywrócić porządek i stabilność. Szybkość, z jaką premier Władimir Putin wziął na siebie współodpowiedzialność za decyzję i zadeklarował zamiar wyznaczenia nowego mera, sugeruje, że Miedwiediew nie działał w pojedynkę. Można nawet wnioskować, że to Putin sprawuje faktyczną władzę i zamierza ją sprawować w sposób autorytarny.

Decyzji o dymisji Łużkowa sprzeciwiał się nie sam Putin, lecz jego zastępca Igor Sieczin. Sieczin jest liderem „siłowików”.

Cała sprawa usunięcia Łużkowa dzieli się na dwie części. Pierwszą, czyli wyrzucenie mera Moskwy, wygrał Miedwiediew, a przegrał Sieczin. Pozostaje jednak jeszcze druga część – wybór następcy. Czyj kandydat przejmie Moskwę? Zwycięstwo Miedwiediewa może szybko obrócić się w jego klęskę – jeśli lojalnego wobec Putina, ale jednak dość autonomicznego Łużkowa zastąpi wykonawca poleceń „siłowików”. Powołanie na początek na p. o. mera zaufanego zastępcę Łużkowa, Władimira Riesina, może świadczyć o problemach z uzyskaniem konsensusu między Kremlem i Białym Domem ws. nowego mera.

Sam Łużkow, mimo różnych zapowiedzi, nie ruszy na wojnę z Kremlem. Jeśli pozostanie w cieniu, z pewnością pozostawią mu niemałą część majątku. Łużkow i jego druga żona Jelena Baturina, miliarderka stojąca na czele wielkiego imperium budowlanego (majątek 3 mld USD), mają mnóstwo do stracenia na konflikcie z Kremlem.

 

Ofiary wojny służb

 

4 października w Moskwie popełnił samobójstwo generał-major w stanie spoczynku Wiktor Czewrizow, były szef wywiadu wojsk wewnętrznych MSW Rosji – poinformował Komitet Śledczy przy Prokuraturze Generalnej. Według oficjalnej wersji wydarzeń, 47-letni generał wyszedł z mieszkania, wjechał na 16. piętro budynku, w którym mieszkał, i strzelił sobie w głowę z pamiątkowego pistoletu. Okoliczności śmierci i twierdzenia prokuratury są mocno wątpliwe. Generał nie zostawił żadnego listu pożegnalnego. W dniu śmierci zachowywał się tak jak zwykle. Nic nie wskazywało, że myśli o samobójstwie. Od 2002 r. był na emeryturze. Po odejściu ze służby przewodniczył zrzeszeniu agencji ochroniarskich. Był weteranem wojny czeczeńskiej. I to łączy go z innym generałem, który kilka tygodni wcześniej zginął w jeszcze bardziej zagadkowych okolicznościach.

52-letni generał-major, wiceszef GRU Jurij Iwanow zniknął w sierpniu podczas pobytu w Syrii. Jego ciało odnaleźli na morskim brzegu tureccy rybacy, wiele kilometrów od miejsca, w którym po raz ostatni widziano Iwanowa żywego. Władze oficjalnie potwierdziły śmierć generała dopiero w dniu jego – bardzo cichego – pogrzebu w Moskwie. W nekrologu opublikowanym przez ministerstwo obrony nie napisano ani o miejscu, ani o przyczynie zgonu generała, jedynie o tym, że „tragicznie zginął”.

Wiadomo, że był świetnym pływakiem, a poza tym jako jedna z kilku najważniejszych postaci rosyjskich służb specjalnych musiał mieć silną ochronę osobistą. Media przypomniały natychmiast śmierć innego wysokiego oficera GRU. W 1992 r. Jurij Gusiew zginął w sfingowanym – jak się potem okazało – wypadku drogowym.

Władze twierdziły też, że Iwanow był w Syrii na urlopie. Tymczasem z nieoficjalnych informacji wynika, że był to pobyt służbowy. Miejsce, z którego zniknął, leży ok. 70 km od strategicznego dla Rosji portu Tartus, który jest teraz modernizowany i rozbudowywany na przyjęcie rosyjskich okrętów wojennych.

Wiele wskazuje na to, że wiceszef GRU został zamordowany na terenie Syrii, a potem ciało wrzucono do morza. Pozostaje pytanie, kto to zrobił? Mogła to być zemsta islamistów (Iwanow swego czasu nadzorował operację serii zamachów na przedstawicieli czeczeńskiej diaspory), albo – i to jest najbardziej prawdopodobne – sami... Rosjanie. Zagadkowe zgony kolejnych generałów jedynie podsycają spekulacje o toczącej się zakulisowej brutalnej wojnie między GRU i FSB. Jeszcze wiosną 2009 r. do dymisji zmuszony został wpływowy szef wywiadu wojskowego gen. Walentin Korabielnikow.

Od tamtego czasu – pod pretekstem głębokich reform armii – cywilna bezpieka i jej patron Putin usiłują ostatecznie złamać niezależność i wpływy GRU. Elementem tej wojny była m.in. rozprawa Ramzana Kadyrowa z braćmi Jamadajewami – dowódcami batalionów GRU w Czeczenii. Ostatnie rewelacje na temat bezpośredniej odpowiedzialności Kadyrowa za zamachy na jego przeciwników w Wiedniu – choćby raport austriackiej policji – można uznać za kontratak GRU.

Również sprawa reformy armii nie przebiega tak szybko, jak chciałby tego Putin. Pojawiają się coraz to nowe przeszkody, a zagrożone kręgi wojskowe szukają protekcji u Miedwiediewa. Być może także wpadka czołowego handlarza bronią na świecie Wiktora Buta w 2008 r. była uderzeniem służb cywilnych w wojskówkę.

W kontekście wojny GRU z FSB mówiło się też o okolicznościach katastrofy smoleńskiej. Według jednej z hipotez, śmierć polskiego prezydenta (co istotne – na wojskowym lotnisku, więc kontrolowanym przez GRU) miała skompromitować Putina. W każdym bądź razie wojskowe służby na razie skutecznie opierają się zakusom cywilnych konkurentów. Słabsze w porównaniu z FSB przełożenie na polityków rekompensuje lepszą skutecznością działania, wyszkoleniem kadr, kontaktami operacyjnymi i środkami technicznymi.Tak było zresztą przez całą niemal epokę sowiecką.

Antoni Rybczyński

 

 

JESTEŚMY LUDŹMI IV RP Budowniczowie III RP HOŁD RUSKI 9 maja 1794 powieszeni zostali publicznie w Warszawie przywódcy Targowicy skazani na karę śmierci przez sąd kryminalny: biskup inflancki Józef Kossakowski, hetman wielki koronny Piotr Ożarowski, marszałek Rady Nieustającej Józef Ankwicz, hetman polny litewski Józef Zabiełło. Z cyklu: Autorytety moralne. В победе бессмертных идей коммунизма Мы видим грядущее нашей страны. Z cyklu: Cyngle.Сквозь грозы сияло нам солнце свободы, И Ленин великий нам путь озарил Wkrótce kolejni. Mamy duży zapas.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka