Czy zrzeszanie się posłów w partie polityczne jest naprawdę niezbędne i pożyteczne? Czy w ten sposób nie ograniczają oni własnej swobody i niezależności, tym bardziej, że w ramach każdej partii obowiązuje tzw. dyscyplina głosowania? Czy to nie jest sprzeczne z zasadą demokratyzmu opartego na niezależności myślenia i dokonywania własnego, nieprzymuszonego wyboru? Na co nam 460 posłów, skoro o tym jak mają głosować często w tych najistotniejszych i dotyczących wszystkich sprawach decyduje i tak prezes partii? Po co płacić pensje tylu posłom?
Demokracja bez niezależności myślenia i wyboru jest tylko fasadowa. Za tą fasadą zaś kryją się autokratyczne układy jedynie na pokaz powołujące się na demokrację. Czy posłowie nie byliby bardziej skuteczni i owocni bez tych krępujących ich węzów? Czy wynikające z tego spory polityczne nie są tworzone na siłę i mają za zadanie jedynie odwracać uwagę społeczeństwa od rzeczywistych problemów i ich rozwiązań? Czy w ten sposób partie nie skazują nas na wieczne i jałowe kłótnie o sprawy, które można było już dawno temu rozwiązać, ale tak się nie dzieje, bo układy uczyniły je narzędziem walki ze sobą o władzę?
Jak uczynić demokrację rzeczywistą, a nie tylko nominalną? Na pewno musimy zacząć od siebie. [naciśnij na grafikę]


Inne tematy w dziale Polityka