Na początek podziękowania za sensowna dyskusje na temat poprzedniej notki.
Jeśli chodzi o tytuł to zauważyłem ze użycie słowa "sexy" zwiększyło ilość czytelników o jakieś 5000 % Widać podstawowe reguły marketingu działają również tutaj-niestety. Więc poszedłem za ciosem, a jeśli będzie źle to dorzucę jeszcze "Doda" i "Frytka" :)
Otolerancji napisał->
"A na koniec powiem, że śmiertelnie mnie nudzi automatyzm, wedle którego jak ktoś nie popiera np. fundamentalizmu religijnego próbującego zmonokolorować prawo, to jest "lewactwem" natychmiast porównywanym do Stalinów i innych PolPotów.
Tak , mnie też to nudzi śmiertelnie, a to dlatego że ten automatyzm był podstawową zasadą dyskusji w III RP. Nie sposób nie zauważyć ze był używany częściej i z gorszym skutkiem przez lewice niż przez prawicę.
Ileż to razy słyszeliśmy o faszystach. Zamordystach. Cenzorach. Radykałach. Ekstremistach. Oszołomach. W szczytowym okresie "rozkwitu" kwaśnizmu-belkizmu doszło nawet do tego ze ktoś mający jakiekolwiek, dosłownie - jakiekolwiek poglądy na cokolwiek co nie jest własnym portfelem był uważany za personę co najmniej podejrzaną, wręcz niebezpieczną, pewnie szykującą coś w rodzaju Talibanu.
Przez wiele lat mięliśmy sytuacje taka ze cała dyskusja społeczna była zbudowana na tym właśnie chwycie retorycznym. Ktokolwiek kto miał czelność mięć poglądy inne niż Gazeta był niebezpiecznym ekstremista. Oszołomem. Faszystą (jeśli miał czelność mówić o patriotyzmie)
To oczywiste że tematy wypierane z pomocą etykietkowania w imię.. (hmm, nie wiem nawet w imię czego, chyba głupoty), takie jak korupcja, bezprawie, niesprawiedliwość, nędza, bieda sporej części społeczeństwa, niekompetencja głównego sterownika gospodarki i jego zależność od zagranicznych "doradców" będą musiały zostać wyartykułowane. Bo one składały się na rzeczywistość Polski lat 90tych.( próbowano je oczywiście zastąpić przez pseudo-tematy typu stosunek do gejów, atak faszystów, stosunek Polaków do niektórych mniejszości narodowych , (których zresztą wg GW w ogóle prawie nie ma)).
No i zostały wyartykułowane w formie lekko zwyrodniałej przez Samoobronę, bo tak oczywiście musiało być, skoro "elyty" zamknięte w ładnej części Żoliborza nie chciały tematów dostrzegać.
Etykietkowanie ekstremizmem ludzi próbujących mówić o problemach IIIRP nie było oczywiście jedynym składnikiem kultury politycznej lat 90tych. Kolejnym był monopol Gazety na rynku idei. A skutkiem stosowania tego chwytu i tego monopolu był właśnie znienawidzony, choć na pewien krótki czas afery kurwikowej zrehabilitowany, Andrzej Lepper.
Identyczna sytuacja była i jest we Francji, skąd elyty z UD czerpały tak wiele wzorów. Najważniejszy temat od 30 lat dla społeczeństwa: imigranci. Temat konsekwentnie przemilczany. Musiał zostać wykrzyczany przez LePena któremu oczywiście dolepiona łatkę faszysty, szatana i ojca wszelkiego zła.
Teraz jeszcze jedno pytanie: Co tak naprawdę oznaczała próba przemilczenia najważniejszych dla społeczeństwa tematów? Co oznaczało spychanie na margines ludzi którzy te tematy podejmowali i nazywanie ich faszystami, chamami itd.? Czy nie była to przypadkiem próba zamienienia demokracji w fasadę na wzór francuski?



Komentarze
Pokaż komentarze (8)