Dwa tygodnie, które wszyscy będziemy długo pamiętać. To, co się wydarzyło będzie miało skutki poważne i długofalowe. Bo nawet gdyby te wybory były tylko źle zorganizowane a poza tym najuczciwsze na świecie to i tak ludzie w nich wybrani nie maja zwyczajnie zaufania społecznego, gdyż ich wynik jest niewiarygodny. I jak ci ludzie będą reprezentować swoje społeczności lokalne, jaki będą mieli szacunek u współmieszkańców? A następne wybory, choćby były najuczciwsze na świecie i tak będą niewiarygodne, z tego samego powodu. Niekompetencja „leśnych dziadków”, brak odwagi cywilnej, by zwyczajnie przyznać się do winy, decyzja o dymisji w połowie wyborów w stylu przypominającym focha, brak konkretnej wypowiedzi pani premier, nieliczenie się z nastrojami wyborców, kompromitująca akcja policji przeciwko demonstrantom - to czynniki, które spowodowały, że szacunek dla procesu wyborczego, będącego przecież jednym z filarów spółczesnej demokracji, legł w gruzach i trzeba będzie lat ciężkiej pracy by do odbudować. Z obserwacji tych żenujących wydarzeń zrodziła się między autorami wymiana refleksji, do której przeczytania zapraszamy.
***
M: W pewnej mazowieckiej miejscowości w jednym budynku były dwie komisje. Korytarz był wspólny. Niby nic takiego, zdarza się. Problem tym, że mężem zaufania jednej z komisji był człowiek, którego kandydaturę głosowano w komisji obok. Często wychodził na papierosa z szefem tej drugiej komisji…
W innej mazowieckiej miejscowości urnę zrobiono ze słusznych rozmiarów kubła na śmieci, dla niepoznaki owiniętego w biało czerwoną flagę. Pan wójt dumny ze swojej pomysłowości nie widział w tym nic zdrożnego. Podobna sytuacja miała miejsce w Chorzowie. Też niby nic, sytuacja podbramkowa, ale jednak człowiekiem trzęsie.
W wielu miejscach kraju, mimo niskiej frekwencji urny szybko się wypełniły bo były zwyczajnie zbyt małe i trzeba było albo dowozić nowe albo kijami upychać nich karty do głosowania.
Co się dzieje z liczeniem głosów wszyscy mieli okazję podziwiać, nie ma o czym gadać. Warto jednak przypomnieć informację, która niejednemu umknęła, że przetarg na obsługę informatyczną wyborów wygrała firma, której jeden z właścicieli jest dość blisko związany z jednym z naszych przeżyczliwych sąsiadów. Ktoś powie „to tylko obywatelstwo”. Być może nic się za tym nie kryje, ale w żadnym szanującym się kraju nie zleci się zaprojektowania żadnego systemu informatycznego osobom bez certyfikatu bezpieczeństwa, a każda szanująca się służba specjalna dziesięć razy zastanowi się, czy dać taki certyfikat osobie z podwójnym obywatelstwem, bo podwójne obywatelstwo to podwójna lojalność i nie jest ważne, czy to drugie to obywatelstwo rosyjskie, amerykańskie, izraelskie czy południowoafrykańskie.
Oczywiście niby nic, tylko bajzel, wszechobecny od lat w naszej rzeczywistości, skumulował się i skutki a opłakane, ale… czy to tylko bajzel?
A: Kiedy po raz pierwszy w tzw. ''Wolnej Polsce'' wybieraliśmy władze samorządowe wyniki, mimo braku cyfrowego zaplecza i komputerowego wspomagania, znane były już następnego dnia wieczorem. Oficjalne wyniki. A może raczej należałoby powiedzieć, że nie mimo ale właśnie z powodu tegoż braku? Nikt nie czekał na to, aż system zadziała tylko od razu wszystkie komisje ruszyły do ręcznego liczenia - i dały radę. Dziś rąk trudzić nikomu się nie chce i czekają... Czekają... Czekają... Jak długo? Nie wiadomo, aż zadziała. A może właśnie o to chodziło? Może Polacy mieli na własne oczy zobaczyć wreszcie trzy sienkiewiczowskie atrybuty naszego kraju? Może ten burdel na kółkach dowodzony przez zabytki minionej epoki miał ostatecznie zniechęcić rodaków naszych kochanych do jakiegokolwiek udziału w życiu publicznym, wywołać marazm, zniechęcenie i zamknięcie się w światku prywatnych interesów?
M: Wstyd, po prostu, wstyd, państwo niby europejskie, z aspiracjami, a nasi kochani włodarze nie potrafili policzyć głosów wyborczych. W takiej Brazylii na przykład z niektórymi obwodami kontakt odbywa się za pomocą czółen, którymi Indianie przysyłają protokoły. Tak mają bo dżungla, bagna i rozlewiska. Wyniki wyborów mają ciągu 24 godzin. Komentarza nie trzeba.
A: No i masz powód. W Polsce transport wodny leży to i nie ma czym przewozić protokołów. A tak poważnie to komentarz by się przydał, owszem, ale w postaci uzasadnienia wyroku wieloletniego więzienia za zrobienie z państwa burdelu. No ale skoro GUS wliczać począł na zlecenie Matuszki Jewropy prostytucję do PKB to może to celowa robota mająca na celu wkręcenie Polski do G20? Jest w tej grupie miejsce dla stacji benzynowej, może być i dla domu uciech.
M: nawet, jeżeli to wszystko jest zbiegiem okoliczności wynikającym z nieudolności, braku kompetencji i zwyczajnego /przepraszam/ opieprzania się to i tak ludzie będą podejrzewać najgorsze: fałszerstwo, chęć zdestabilizowania sytuacji, czy inne niecne zamiary. Co by nie było to jest zwyczajny brak szacunku dla wyborców. Prawda jest taka, że rządzący maja wyborców w nosie z wyjątkiem tych krótkich chwil, kiedy potrzebują ich głosów. Gardzą nami, moi drodzy, lekceważą nas i obrażają. A spora część społeczeństwa… nadal na to towarzystwo głosuje. Czy my się już całkiem stoczyliśmy? Tak, wiem, zaraz ktoś zapyta mnie, czy wierzę, że za rządów innej partii /wpisać dowolny skrót/ byłoby lepiej. Odpowiadam: nie. Dopóki dajemy się traktować jak cichodajki sprzedające po kątach swoje wdzięki za garść obietnic każdy polityk prędzej czy później tak nas zacznie traktować. Dopóki nie wymusimy na rządzących postawy służebnej wobec państwa i społeczeństwa, kierowania się racją stanu i zwykłego szacunku każdy będzie takim społeczeństwem pomiatał.
A: Niestety, oni nas maja w nosie także wtedy, kiedy potrzebują głosów - co widać na załączonym obrazku. Czy przekręt czy tylko nieudolność to mało istotne, liczy się całokształt a z tego wynika, że obywatele, Naród - czyli zgodnie z art. 4 Konstytucji Rzeczpospolitej Suweren dzierżący władzę zwierzchnią - jest tylko listkiem figowym zasłaniajacym prawdę o eRPe nr trzy, postkolonialnej republice kolesi zaludnionej przez Murzynów Europy, białych co prawda ale mimo wszystko będących tylko tubylczym ludem sprawiającym problemy. Te wybory powinny zostać powtórzone nie ze wzgledu na ewentualne fałszerstwa i rzeczywiste nieprawidłowości, to są kwestie drugorzędne. One powinny odbyć się jeszcze raz tylko i wyłącznie dlatego, że już nikt nie wierzy w ich wyniki. Nawet ci, których one satysfakcjonują. A pierwszym ugrupowaniem, które powinno do tego dążyć jest PSL - właśnie dlatego, że najwięcej zyskał.
***
Musimy przyznać rację Panu Prezydentowi - nurzamy się w odmętach szaleństwa. Na własne oczy widzimy cyrk jaki odstawiono nad urną, idiotyczne wyniki nie mające prawa współgrać z rzeczywistością, nagłe skretynienie jednej czwartej społeczeństwa nie potrafiącej poprawnie postawić krzyżyka na karcie do głosowania i jednocześnie słyszymy nie znoszące sprzeciwu oświadczenia wielkich autorytetów, że nic się nie stało, że wszystko jest w porządku, że to tylko awaria jaka mogła się przytrafiła każdemu i w dowolnej chwili. Dychotomia tego przekazu jest tak absurdalna, że nie sposób jej przyrównać do narracji orwellowskiej - ignorancja to siła. Tak, dokładnie, ignorancja to siła trzymająca nas wszystkich za pyski. Nie potrafimy się jej przeciwstawić, nie potrafimy wyciągnąć samodzielnych wniosków i zareagować na kpinę i płycie w twarz fundowane nam przez prezesów, przewodniczących, sekretarzy, redaktorów, publicystów i inne ''bardzo mądre osoby'' tłukące nam do głów co mamy myśleć, żeby nie zostać uznanymi za idiotów.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)