Mija siedem miesięcy od dnia, który zmienił Polskę. Są tacy, którzy uważają, że czas już zapomnieć. Że ci, którzy nie potrafią przejść do porządku dziennego nad tym, co się stało i co się wciąż dzieje w sprawie największej tragedii, jaka spotkała Polskę po wojnie, są... no cóż... dziwni. "Polskie cierpiętnictwo", "demony patriotyzmu", "jątrzenie i dzielenie Polaków", "marsze z pochodniami" - o co tu chodzi?
Sama nie wiem, o co tu chodzi... Dlaczego nie może być normalnie? Dlaczego nie możemy ze spokojem i zaufaniem czekać na wyniki prowadzonego przez niezależnych specjalistów śledztwa? Dlaczego nie możemy po prostu pójść i zapalić znicza pod obiecanym nam pomnikiem? Dlaczego nie możemy włączyć telewizora, żeby nie usłyszeć, jakimi głupcami i łajdakami jesteśmy my i ludzie, których szanujemy?
My, którzy pamiętamy o katastrofie smoleńskiej i domagamy się jej uczciwego wyjaśnienia i godnego uczczenia jej ofiar, jesteśmy różni - młodzi i starzy, wierzący i niewierzący, wykształceni i niewykształceni, mieszkańcy metropolii, małych miast i wsi. Każdy z nas ma inną wrażliwość i w inny sposób wyraża swoje poglądy i oczekiwania. Dlatego 10 listopada każdy, kto chce, może na swój sposób zaznaczyć, że pamięta.
Może puścić w niebo światełko dla tych, którzy zginęli:
Może spotkać się z ludźmi poszukującymi prawdy o Smoleńsku:
http://www.smolensk.koliber.org/
Może wywiesić flagę:
bielszym.salon24.pl/248100,apel-o-wywieszanie-flagi-narodowej-w-dniu-10-11-2010
Może pójść na mszę w intencji ofiar:
http://niezalezna.pl/artykul/10_listopada_siedem_miesiecy_po_/41082/1
Albo po prostu pomodlić się i zapalić znicz w ich intencji.
Nie zapominajmy również o Święcie Niepodległości. Pamiętajmy o wszystkich, którzy pracowali i ginęli dla Polski.



Komentarze
Pokaż komentarze (14)