0 obserwujących
2 notki
184 odsłony
  79   0

Piłkarz nożny

- Proszę Pana, moja piłka to najnowszy model! - oznajmił szykując się do strzału. Zatem nie mam szans obronić - pomyślałem. Po chwili piłka zatrzepotała w siatce. 

Na boisku było tylko kilkoro dzieci, w tym mój syn z którym przyszedłem pokopać piłkę. Kilkanaście minut później dołączył do nas Piłkarz Nożny. 

Chłopiec przed każdym strzałem wygłaszał tyrady na cześć własnej osoby: że poprzedni strzał był w okienko (nie był), że fantastycznie podał, że jak ktoś inny trafił to „fuksem” a on to wszystko „celuje”. 

Z pobliskiej ławki kolejne scenki obserwowała osoba spokrewniona z Piłkarzem Nożnym. Na jej twarzy dostrzec można było dumę być może nawet wzruszenie, nie tyle nawet wynikające z gry podopiecznego ile raczej ze jego stosunku do siebie i otoczenia. Będzie sobie radził w życiu! - pomyślała zapewne osoba spokrewniona. 

Na twarzy dziecka malowała się niezmącona wiara we własne umiejętności oraz radość z możliwości ich pokazania. Dlaczego miałbym przerywać mu zabawę? Dlaczego miałbym niszczyć marzenia u progu wielkiej kariery w dowolnej dziedzinie życia? Mógłbym się przecież bardziej starać - bronić więcej strzałów, rzucać się, angażować emocjonalnie. Mógłbym postarać się chociaż zgnieść jego pewność siebie w zarodku. Dlaczego tego nie zrobiłem? 

Nie zrobiłem tego bo wiedziałem, że pozwala mu ona lepiej grać, że nie jest bez znaczenia, że ten kto przychodzi na boisko bez wiary we własne możliwości stoi na gorszej pozycji od kogoś, kto wierzy, że uda mu się każde zagranie. 

Jego pewność siebie jednocześnie drażniła. Drażniła bo wprowadzała do życia element braku obiektywizmu. Wprowadzała go i ustawiała na piedestale. Rzeczywistość rozmijała się z jej opisem. To sprowadziło na mnie uczycie dyskomfortu, które zostało ze mną do końca dnia.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura