Marek Siwiec raczył zabrać glos na temat planów ITI: na jesieni ma powstać kanał religijny będący alternatywą dla TV Trwam. Jak pisze spec od całowania ziemi kaliskiej, "Teraz ma się pojawić alternatywa w postaci mądrej, niepolitycznej telewizji dla tych, którzy chcą bardziej dialogu i refleksji, niż ordynarnej agitki.". Garść uwag na gorąco:
1. Projekt wymyślili Mariusz Walter (chyba wiadomo, kto zacz; nieusuwalna długie lata postać telewizyjna, twardsza byla chyba tylko Nina Terentiew - dziękujemy, Panie Wildstein), ks. Kazimierz Sowa (katolicki duchowny w wersji "light", główne osiągnięcie publiczne to bezpłciowe felietony na interia.pl) i gorliwy obrońca TW "Greya" - Szymon Hołownia. Wspominałem, że zdaniem Sz.H. działania księdza Isakowicza-Zaleskiego to "medialny cyrk"?
Jak dla mnie, po takim składzie Ojców Założycieli raczej wiadomo jaki będzie profil ideowy - taka telewizyjna wersja "Tygodnika Powszechnego". Różne rzeczy można powiedzieć o RM i okolicach, ale przynajmniej nie nudzą.
2. ITI rozkręcono w 1984 - naturalnie koncesję na import elektroniki i obrót kasetami wideo dostawał wtedy każdy, komu się to tylko zamarzyło i umocowanie w strukturach absolutnie nie było konieczne. Ale pytanie o początki biznesu obu panów W. to oczywiście spiskowa teoria dziejów. Fakt, że akurat w okolicy wejścia w życie ustawy lustracyjnej w zarządzie ITI nastąpiły przetasowania, dzięki którym pp. Waltera i Wejcherta ustawa nie obejmie? Kolejny przypadek.
3. Pisze tow. Siwiec "To już jednak dla krzyżowców z Torunia za dużo." - właściwie nie powinienem się czepiać, czego się spodziewać po przybocznym Kwasa? Ale jednak używanie słowa "krzyżowiec" jako obelgi razi.
I to już powinno wystarczyć, żeby człowiekowi ciśnienie skoczyło - ale tow. Siwiec nie rozczarowuje, dokładając na koniec coś takiego: "Będę z uwagą śledził proces koncesyjny w Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji i kłody rzucane pod nogi ITI. Tylko że dzisiaj, w odróżnieniu od lat dziewięćdziesiątych, dowolną telewizję można robić z dowolnego miejsca na ziemi". Jak na czlowieka, który zasiadał w KRRiTV i wprowadził tam Brunatnego Roberta, wyjątkowa szczerość. Ani chybi p. Siwiec wie, co mówi - w kontekście np. koncesji przyznawanych na początku lat 90tych stacjom radiowym RMF i Zet, przy równoczesnym sekowaniu WaWy.
Facet ze stowarzyszenia "Ordynacka" poucza nas o pożytkach płynących z wolnej konkurencji na rynku mediów. Czlowiek parodiujący JP II - kiwa z uznaniem głową nad projektem religijnego kanału w TV. Wybrany glosami socjalistów wiceprzewodniczący PE - chwali wolność slowa (ciekawe, że dopiero gdy mowa o konkurowaniu z rozgłośnią Ukochanego Ojca Dyrektora, który ośmielił się nie iść w nogę z "salonem").
Kiedyś myślałem, że ludzka bezczelność ma granice. Całość przemyśleń złotoustego Marka tu:
http://wiadomosci.onet.pl/blogi/mareksiwiec.blog.onet.pl,205887630,,blog.html



Komentarze
Pokaż komentarze (1)