Wyrwać chwasta
http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80540,5159566.html
Jak już przerażenie pomieszane z obrzydzeniem opadło, przyszły mi do głowy trzy rzeczy:
1. Żona zwyrodnialca twierdzi, że nic nie wiedziała. Ktoś kiedyś powiedział, że nie ma ludzi bardziej ślepych niż ci, którzy widzieć nie chcą - zastanawiam się, czy to cecha niemieckojęzycznych (casus "zszokowanych" Niemców, którym po II WŚ pokazano Auschwitz), czy po prostu kolejny pesymistyczny przyczynek do rozważań nad tym, jak nisko może upaść człowiek
2. Przez cały ten czas nikt nie zwrócił uwagi na zaginięcie dziewczyny w sytuacji, gdy urodzone przez nią dzieci chodziły do szkoły i były "wychowywane" przez dziadków. Wot, zniknął człowiek a pojawiło się kilku nowych - i statystyki się zgadzają, i jest git. Myślałem, że ludzie "gubili się" głównie w sowieckiej Rosji, ale jak widać nie.
3. Ta sama policja, która przez ćwierć wieku nie znalazła dziewczyny w piwnicy jej własnego domu, przewiozła Josefa F. do prokuratury, zrobiła mu zdjęcia - i nikt nawet nie zorganizował mu samobójstwa w celi? Albo upadku i skręcenia karku na schodach komendy? No nie, przecież prawa człowieka i w ogóle - trzeba przeprowadzić proces, przyznać mu prawo do obrony...
To są oczywiście słuszne idee, ale od reguł są wyjątki - i moim zdaniem austriacki zwyrodnialec jest jedną z nich. Mam nadzieję, że jak już wyląduje w więzieniu, to znajdzie się ktoś, kto wyrwie chwasta i uwolni świat od jego obecności. Za pewne zbrodnie jedyną sprawiedliwą karą jest śmierć. Wiem, że to nie po chrześcijańsku (a w każdym razie w rozumieniu polskiego katolicyzmu po JPII), ale czasami podejście starotestamentowe po prostu musi wziąć górę.



Komentarze
Pokaż komentarze (6)