A już był cień nadziei – potwornych, zagrażających Polsce, Europie, demokracji i czemu tam jeszcze Kaczorów udało się spontanicznie odsunąć od władzy, więc może Lech Wałęsa się zamknie? Przestanie się kompromitować? Z drugiej strony, niewiele innego zrobił od przegranych w 1995 roku wyborów, a starego psa nie ma co uczyć nowych sztuczek.
W każdym razie, Wielki Elektryk kolejny raz dał głos – tym razem grożąc procesem Januszowi Kurtyce za książkę o TW "Bolku". Jest standardowa porcja typowych dla pana LW konstrukcji stylistycznych, ale jeden tekst po prostu wbił mnie w fotel:
“To jest podrywanie autorytetu. Po co to robią?”
Król Słońce, proszę Państwa – ten sam, który prosił Jaruzelskiego o świadectwo moralności na oczach widzów TVP. Facet, który w ostatnich wyborach w których startował dostał mniej głosów od Leppera, teraz sam się mianuje autorytetem. I wymachuje pozwami na prawo i lewo, bo zakneblowanie ludziom gęby sądem to jedyny sposób (sądząc po działaniach Michnika, skuteczny). Dobrze chociaż, że szefem IPN nie jest już Leon-“Lecha Wałęsy będę bronił własną piersią”-Kieres.
Jezu. To już nie jest nawet denerwujące, śmieszne – tylko żałosne. Smutny przypadek człowieka, który potrzebuje – podobnie jak na przykład Edelman – pomocy specjalisty, a nie podtykanych w kółko pod nos mikrofonów.
Doniesienie medialne tutaj: http://wiadomosci.onet.pl/1749558,11,item.html



Komentarze
Pokaż komentarze (7)