Politycy PiS ewidentnie nie czytają gazet – a już na pewno nie “Wprost”, co jest o tyle dziwne, że ta gazeta jako jedna z niewielu nie przypisuje im opowiedzialności za całe zło dziejące się w galaktyce.
Skąd to wiem? Bo gdyby czasem zajrzeli do prowadzonej przez pp. Mazurka i Zalewskiego rubryki “Z życia opozycji – z życia koalicji”, to poznaliby bardzo prostą receptę na wzrost notować swojej partii. A brzmi rzeczona recepta tak:
“Jeśli Jarosław Kaczyński się nie odzywa publicznie, poparcie dla jego partii wzrasta”.
I o ile prezes SamoDobro w miarę stosuje się do tej reguły (jego strata, że dopiero od niedawna), o tyle pustkę po Obecności nadrabiają parciem na szkło szeregowe emanacje jego woli – chyba, że ktoś jest takim optymistą, żeby podejrzewać posłów Suskiego czy Karskiego o samodzielne myślenie...
Ale o czym tu mówić? Sensownego programu brak, bredzić tak jak niedobitki LPR albo zapluty z wściekłości Niesioł jednak nie umieją, slogan o miłości też zagospodarowany... Co zostaje? Oczywiście wycieranie sobie gęby Naszym Nieustająco Ukochanym Ojcem Świętym.
Okazja w zasadzie nie jest przesadnie ważna: może być konkordat, rocznica urodzin JP II, jubileusz startu pontyfikatu – albo Stadion Narodowy.
http://www.polskieradio.pl/iar/wiadomosc...
Co ma Jan Paweł II do sportu, spytacie?
Nic, ale to przecież nieważne. Statystyczny Polak (a przynajmniej – co poniektóry) reaguje na pewne rzeczy jak pies Pawłowa i politycy PiS o tym dobrze wiedzą. Nie szkodzi, że Kościół zachowuje się jak korporacja zawodowa odmawiająca wyczyszczenia własnych trupów z szafy, co głośniejsi przedstawiciele Episkopatu stręczą nam UE jak domokrążca z Amwaya, a po trzecim piwie bluzga się na wpieprzających się we wszystko “czarnych”...
Pewne rzeczy są oczywiste i podważać ich nie wolno – i do takich należy uznawanie Jana Pawła II za bezdyskusyjnie największego Polaka w historii. Co jest skądinąd sztuczką prymitywną w swojej skuteczności – każdy oponent momentalnie podkłada się pod zarzut braku patriotyzmu tudzież przynależności do masonerii / górali spod Synaju / ciepłych braciszków / liberałów czy kogo tam jeszcze do miłowania wyznaczyli w tym tygodniu posłanka Sobecka et consortes.
Ostatnio w modzie są różne inicjatywy na rzecz tego i owego – więc ja też pozwolę sobie coś zaproponować. Otóż chciałbym powołać Towarzystwo na Rzecz Ochrony Spuścizny Jana Pawła II przed Bandą Oportunistycznych Kretynów Mieniących się Prawicą (wiem, że skrót taki sobie – ale można popracować nad szczegółami).
Jacyś chętni?



Komentarze
Pokaż komentarze