Pani poseł Sobecka (poseł! kto tego babona w ogóle wybrał?) nie potrafi dać o sobie zapomnieć - parcie na szkło to jest jednak straszne uzaleznienie. W poprzedniej kadencji to przecież jej zawdzięczamy takie przemyślenia jak
Rodziny, które nie wychowują dzieci powinny być obciążone podatkami, bo nie uczestniczą w budowaniu społeczeństwa
albo
Polska rodzina jest zagrożona, bo mamy mało urodzeń. A prezerwatywy są jednym z nich
Ktoś ją znowu wybrał do Sejmu i na dodatek - do sejmowej komisji kultury. Zasiada tam w doborowym towarzystwie w osobie Kazmierza Kutza: kiedyś wybitnego reżysera, ostatnimi czasy - coraz niżej staczającego się klakiera Platformy. To jest ciekawy zestaw ludzi kulturalnych: z jednej strony osoba bez znajomości podstaw gramatyki (patrz cytat drugi), obok strony facet, który swoją kulturę demonstuje przemyśleniami w rodzaju
„Miałem 14 lat. Wchodzą do mojego pokoju trzy dziewczyny (…). Dwie mnie trzymały za ręce i nogi, a trzecia – taki wielki holenderski babus – mnie zgwałciła. Jak już było po wszystkim, to ubrałem się i spierdoliłem do ogrodu pod czereśnie”
„Parę lat temu w »Gazecie Wyborczej« ukazał się wywiad ze mną.(…) Na tę okoliczność została zrobiona sesja. Ze mną i nagą modelką. Ale wkurwiło to moich kolegów. Mówili: Ciągle te dupy fotografują się z tym starcem pierdolonym”
„Trzymanie między nogami takiego pudła musi rodzić jakieś konsekwencje, do cholery. Każdy facet myśli o możliwości stania się takim pudłem” (o wilononczelistkach)
Mam takie perwersyjne wrażenie, że te dwie skrajności w pewien sposób do siebie pasują - tylko co to ma z kulturą wspólnego?
Ale na posiedzeniach komisji, gdzie razem zasiadają AS i KK nie rozmawia się tylko o gołej dupie i jej znaczeniu w aspekcie biologicznym czy egzystencjalnym - poruszane są też tematy poważniejsze. Ponieważ szanse na to, że PO zrealizuje płód mózgu pani Sobeckiej, czyli Narodowy Program Wspierania Rodziny, są raczej marne - posłanka postanowiła o sobie przypomnieć.
Jak? Postulując sprowadzenie (po uprzednim odnalezieniu) do Polski prochów Norwida
Symboliczna tablica na Wawelu to nie to samo, co szczątki czy ciało. W wierszach Norwida wyraźnie brzmi tęsknota za ojczyzną. Naszemu wielkiemu Polakowi należy się pochówek w Polsce
Wystarczy, że grzebiemy w teczkach. Jest wysoce niestosowne grzebać w czyichś grobach, tym bardziej, że nie ma wiarygodnych tropów, które pozwoliłyby rozpocząć poszukiwania
Czytelnictwo w Polsce leży i kwiczy, świadomość historyczna - podobnie, a nasi wybrańcy dyskutują (za nasze pieniądze) nad najważniejszymi dla bieżących spraw polskiej kultury sprawami.
Nie wiem czemu, ale wydaje mi się, że jeśli Norwid ogląda te scenki z zaświatów, to śmieje się do upadłego.



Komentarze
Pokaż komentarze