Konrad Banachewicz Konrad Banachewicz
58
BLOG

Mała zwycięska wojenka

Konrad Banachewicz Konrad Banachewicz Polityka Obserwuj notkę 1

Panu Maciejowi Rybińskiemu dedykuję

 

No i wygląda na to, że Rosjanie dali sobie na razie spokój z wprowadzaniem porządku w Tbilisi – Gruzja została przymuszona do pokoju, Saakaszwilemu grożą nasi przyjaciele Moskale trybunałem (bo zbrodzień z niego straszliwy), Ameryka pogroziła palcem i nie zrobiła nic, Europa po prostu nie zrobiła nic. Zasadniczo gdyby nie kilka tysięcy zabitych, business as usual – ale że liudiej u nas mnogo, właściwie nie ma się za bardzo czym przejmować.

 

Za to z polskiej perspektywy parę rzeczy się zmieniło – a najistotniejsza z nich w długofalowej perspektywie to aktywizacja towarzystwa Dumnych Przyjaciół Rosji (dalej: DPR). Stronnicy najbardziej miłującego pokój państwa na świecie występują w paru odmianach. Jeszcze nie sformalizowali swojej organizacji, więc jakby co proszę pamiętać o tantiemach.

 

Kto konkretnie podpada pod ten szyld?

 

Najbardziej widoczne są lemingi – ludzie chorzy na miłość do PO i / lub wściekłą nienawiść do Kaczyńskiego (Lecha). Ludzie, którzy nabrali się na cuda Tuska w Irlandii, raczej nie grzeszą wiedzą o świecie, ale nie szkodzi: jeśli Lech-Przyczyna-Wszystkich-Nieszczęść-Kaczyński publicznie popiera Gruzję – to im wystarczy to, żeby wiedzieć, że rację ma druga strona konfliktu. Zero myślenia, tylko w kółko krzyki o awanturnictwie PiS, lizaniu butów (i nie tylko) USA i jak to prezydent wyskakuje przed szereg wciągając nas w koflikt, który nas przecież nie dotyczy. A ja durny myślałem, że mentalność typu moja chata z kraja umarła razem z Rzeczpospolitą Szlachecką...

 

Klasyczna mentalność postkolonialna: zanim głosu nie zabierze któreś z państw starej Europy, nie wiadomo co myśleć i lemingi miotają się w amoku. Nie szkodzi, że jaki Maruda jest taki jest, ale jednak wciągnięcie do publicznego dyskursu na ten temat innych krajów UE mu się udało: furda fakty, jesli można się przyczepić do głowy państwa. Ich symetryczne odbicie stanowią wazeliniarze PiSu i pochodnych, dla których rozejm w Gruzji to przynajmniej w jednej trzeciej zasługa Kaczyńskiego – ale Rosji nie popierają, więc nie będę na nich marnował miejsca.

 

A dobro Polski? A kto to jest Dobropolski, można by powtórzyć za idolem polactwa Kwaśniewskim.

 

Druga grupa to kanapowi analitycy spod znaku rozmaitych klubów i stowarzyszeń wszystkiego najlepszego – jak wielu ludzi z politycznym nieudacznictwem w życiorysie, są przekonani o własnej wielkości i nieomylności. Ciekawe, że przynajmniej część z nich otarła się o potępiane przez nich obecnie partie konserwatywne (de nomine, przynajmniej): jednak niewiele jest gorszych rzeczy niż zawiedziona miłość – na całe szczęście, nie zapluwają się publicznie z wściekłości tak jak Niesiołowski. Chociaż internet jest mniej widowiskowy niż telewizja, więc kto ich tam wie?

 

Ich linia polityczna też wygląda jak seryjna produkcja z jednego wzorca: patologiczna rusofobia polskiego rządu, permanetnie antyrosyjska polityka, nie wolno popierać awanturników działających wbrew woli narodu, jak można występować przeciwko wolnościowym dążeniom Osetyńców, to nie jest nasza wojna, bla bla bla... Autorzy tych produkcji są na ogół ciut lepiej wykształceni od zaludniających fora internetowe lemingów, więc trochę znośniej się to czyta – ale logiczne sprzeczności aż trzeszczą (choćby: działanie wbrew opinii publicznej jest haniebne w przypadku Kaczyńskiego, ale demoliberalizm to wróg najgorszy). Z upodobaniem cytują się nawzajem, co właściwie pasuje do wizerunku kółka wzajemnej adoracji. Coś jak salon GW, tylko orientacja polityczna a’rebours.

 

No i są jeszcze oczywiście wielkie niezależne umysły przyjaźniące się z prawdą, wolnością, prawami człowieka i czym jeszcze popadnie. Patrzą z dystansu na lokalne przepychanki, bo spoglądają – każdy ze swojego (królewskiego) stolca – na perspektywę globalną. To tylko część globalnego konfliktu między Stanami i Rosją, i tak jesteśmy tylko pionkiem, nie powinniśmy się mieszać – a w ogóle to prezydenta Gruzji należy postawić przed sądem za spowodowanie śmierci własnych obywateli. Dziwnym trafem, ich poglądy są dokładnie na tę nutę, którą promuje Moskwa (a symetrycznej sytuacji, gdzie poparliby Stany, nie stwierdzono). Czasami przeradza się to w tropienie żydowsko-konserwatywnego spisku, który osadził po „rewolucji” róż w Tbilisi agenta CIA, no ale cóż – apel o realizm w kontekście Rosji nie musi wiązać się z przyjęciem do wiadomości, że z góralami spod Synaju też może być nam czasem po drodze.

 

A nikt jakoś nie próbuje się zastanowić: co nam się, jako Polsce, naprawdę opłaca? Owszem, możemy skorzystać z kolejnej okazji żeby siedzieć cicho – ale Rosjanie już zdążyli oskarżyć Ukrainę o współudział w czystkach etnicznych w Osetii (ciekawe, że o izraelskich doradcach wojskowych i dostawach uzbrojenia nie wspomina nikt). Na razie odpuścili, bo podpisano rozejm, ale mam dziwne przeczucie, że w razie jakichś nieporozumień odnośnie Floty Czarnomorskiej ten argument może zostać wyciągnięty w mgnieniu oka. I co, jak rosyjskie siły pokojowe (piękny oksymoron, nie mogę przestać się zachwycać takim ładunkiem ironii w trzech słowach) staną w Donbasie – lęk przed Rosją dalej będzie dowodem na obsesyjną antyrosyjskość? Chociaż znajdzie się pewnie jakaś grupka zawścieczonych zwolenników silnej ręki i pansłowiańskiej jedności, którzy będą się cieszyć z jedności z matuszką.

 

I czasem trzeba – tak jak Kaczor dzisiaj w Tbilisi - powiedzieć głośno to, co myślą wszyscy: dziś Gruzja, jutro może przyjść kolej na Ukrainę – a potem na nas. Może i nie było to specjalnie dyplomatyczne, ale jeśli Rosja szuka pretekstu, to i tak prędzej czy później by go znalazła.

 

Czemu nikt nie próbuje pojąć, że pora wreszcie w Polsce na realpolitik – i być może Saakaszwili to sukinsyn, ale jest szansa, aby był to nasz sukinsyn? Tak samo zresztą jak Łukaszenko? Ale nie, lepiej wściekle opluwać jednego czy drugiego pod dyktando wskazówek od tych, co lepiej wiedzą jak wypada poprawnie żyć. Niemcy i  Rosja budują sobie nieopłacalny ekonomicznie gazociąg przez Morze Północne i jest super – ale idee fixe Kaczora pt. dostawy ropy przez m.in. Gruzję to niebezpieczne mrzonki, przez które prezydent wciąga nas w nie naszą wojnę. Dziwnym trafem, bomby z rosyjskich samolotów chroniących prześladowanych Abchazów i Osetyńców trafiły także w jeden z przechodzących przez gruzińskie terytorium rurociągów. Przypadek, ma się rozumieć.

 

I za każdym razem, gdy padają teksty o konieczności nawiązania współpracy z Rosją, bo przecież ten kraj się zmienił i nie można myśleć starymi kategoriami, przypomina mi się cytat z człowieka o twarzy szczura i sercu tygrysa – angielskiego poety Rudyarda Kiplinga

 

ciągle powtarza i ciągle powtarza
do późna, aż budzą sie ćmy:
"Nie podpisujcie pokoju z Niedźwiedziem,
mimo, że chodzi jak my!"

table.lfmWidget20070724123544 td {margin:0 !important;padding:0 !important;border:0 !important;}table.lfmWidget20070724123544 tr.lfmHead a:hover {background:url(http://panther1.last.fm/widgets/images/en/header/chart/recenttracks_regular_red.png) no-repeat 0 0 !important;}table.lfmWidget20070724123544 tr.lfmEmbed object {float:left;}table.lfmWidget20070724123544 tr.lfmFoot td.lfmConfig a:hover {background:url(http://panther1.last.fm/widgets/images/en/footer/red.png) no-repeat 0px 0 !important;;}table.lfmWidget20070724123544 tr.lfmFoot td.lfmView a:hover {background:url(http://panther1.last.fm/widgets/images/en/footer/red.png) no-repeat -85px 0 !important;}table.lfmWidget20070724123544 tr.lfmFoot td.lfmPopup a:hover {background:url(http://panther1.last.fm/widgets/images/en/footer/red.png) no-repeat -159px 0 !important;}

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka