Konrad Banachewicz Konrad Banachewicz
39
BLOG

Pogaduchy z sumieniem II, czyli pilnuj szewcze kopyta

Konrad Banachewicz Konrad Banachewicz Polityka Obserwuj notkę 0

Zachęceni potulnym spuszczeniem uszu przez wierchuszkę KK, bracia starsi kontynuują politykę decydowania kogo katolicy mogą sobie wynosić na ołtarze, a kogo nie. Niecały miesiąc temu na synod poświęcony beatyfikacji Piusa XII zaproszono do Watykanu rabina Kohena, który powiedział co myśli
o Kościele Katolickim, kandydacie na ołtarze i paru sprawach okolicznych. Przeprowadzone w ten sposób rozpoznanie walką zakończyło się sukcesem, więc do natarcia przystąpiły siły główne.

 

Po rabinie Hajfy głos zabrał główny rabin Rzymu:

http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80277,5849939,Glowny_rabin_Rzymu__Kosciol_praktykowal_antyjudaizm.html?skad=rss

 

Wywiadu udzielił duchowny dziennikowi „Il Foglio”, który ponoć ma tendencje lewicujące – na co wskazywałaby zarówno tematyka (najeżdżanie na KK), jak i forma,  w jaką ubrano przekazywane treści. Konia z rzędem temu, kto w pierwszym podejściu pojmie o co chodzi w zdaniu „Dlatego beatyfikacja Piusa XII oznaczałaby w tej chwili likwidację nierozwiązanych problemów”.

 

Ale nie czepiajmy się formy, bo są w tym wywiadzie i lepsze kwiatki. Na przykład takie perły treści:

 Nazistom zależało na milczeniu. Kto powiedział, że byłoby gorzej, gdyby papież mówił? Łatwo tak powiedzieć.” – ciekawe, czy ktoś zwrócił uwagę rabinowi, że ten sam argument można zastosować także do niego, krytykującego postawę Piusa XII z perspektywy ponad sześciu dekad.

 

Problem jest znacznie starszy, jest nim fakt, jak religie odnosiły się do Holokaustu. W grę wchodziły rachuby oportunistyczne. Kto znalazł się w komorze gazowej, ten nie mógł protestować. Wypowiedzi przeciwko milczących rządom nie były łatwe dla masakrowanego narodu” – a tu mamy takie pomieszanie z poplątaniem, że doprawdy nie wiem o co chodzi. Ale ja nie należę do narodu wybranego, więc jakże mi próbować pojąć  mądrości wystękiwane przez brata mego starszego? Toż ja jeno podludź słowiański..

Pius XII nie kazał nazistom zatrzymać pociągów. Mógł nakazać ich zablokowanie.” – podobnie jak kazać Słońcu wzejść na zachodzie, z podobnym zapewne skutkiem. Rozbestwieni nieco posłuszeństwem wzbudzanym w Europie (w końcu kto chce zostać obwołany antysemitą? Toż to w dzisiejszych czasach śmierć polityczna gorsza nawet od podejrzeń o pedofilię) bracia starsi zapomnieli, że katolicy nie cieszą się aż takim posłuchem.

 

Po kawaleryjskiej szarży rabina, cięższą artylerię reprezentuje izraelski minister spraw socjalnych Icchak Herzog.

http://fakty.interia.pl/swiat/news/postulator-procesu-papieza-oburzony-wypowiedzia,1199761

Zdaniem pana ministra, do którego statutowych obowiązków należy między innymi walka z antysemityzmem, beatyfikacja jest „nie do przyjęcia”, bo w Watykanie dobrze wiedziano, co się dzieje w Europie w trakcie Shoah.

 

Dobre, nie? Widać ktoś wpisał do obowiązków rządu Izraela także pilnowanie, żeby Watykan się zbytnio nie rozbrykał – szkoda tylko, że nikt nas o tym nie poinformował. Ale może to i dobrze – w końcu, jak śpiewał Janerka, „rozmach daje szansę, a wiedza strach”.

 

Można by mnożyć jeszcze przykłady tego rodzaju pyskówki w wykonaniu pomniejszych agentów wpływu i innych filosemickich użytecznych idiotów, ale powyższe mniej więcej oddają klimat.  A cóż w odpowiedzi czynią watykańscy oficjele? Dają odpór? Stoją na gruncie obrony wewnętrznych spraw kościoła?

 

Taak... Them pigs were flying formation today, jak mawiają Amerykanie.  Jeśli ktoś miał nadzieję, że Benedykt XVI odejdzie od linii oszalałego ekumenizmu, który charakteryzował pontyfikat jego poprzednika, to się zawiedzie. Postulator procesu beatyfikacyjnego Piusa XII, ksiądz Paolo Molinari uznał za stosowne bronić się przed zarzutami – cytując Goldę Meir i Mosze Szaretta. W obronie papieża – głos z Tel Awiwu, krytyka papieża – głos z Tel Awiwu. Kto rządzi przeszłością, w tego rękach jest przyszłość – tak to było?

 

No i skutki tej kontroli zaczynają być widoczne:

http://wyborcza.pl/1,76842,4778227.html

Są dwie możliwości wyjaśnienia czemu Benedykt XVI wstrzymuje bieg procesu beatyfikacyjnego „bo trzeba jeszcze raz zbadać przyczyny milczenia Piusa XII podczas wojny” : albo w Watykanie panuje taki bałagan, że trzeba dokumenty zbierać po parę razy – albo prawdę mówi ksiądz Molinari i papież nie chce „urazić pewnej fałszywej wrażliwości, w nadziei na jak najszybszą realizację pragnienia odwiedzenia Izraela”.

 

I wszystko jasne. Albo się Ojciec Święty dostosuje, albo do Izraela nie pojedzie. Cóż, widać każdy namiestnik na Stolicy Apostolskiej ma jakąś fiksację – może to część wymagań do tej pracy? Jan Paweł II z uporem godnym lepszej sprawy znosił obelgi byłego kapusia, obecnie patriarchy moskiewskiego Aleksieja (słyszał ktoś, swoją drogą, o takim stworze jak były konfident? Już Suworow pisał, że z takiej firmy jak KGB wychodzi się tylko przez komin) – bo liczył na odwiedzenie Rosji w trosce o jej rechrystianizację bla bla bla... W przypadku Benedykta XVI, podobną funkcję pełni Izrael – póki, jak jego poprzednik, odpowiednio się nie zasłuży, obecny papież na łaskawość wyznania handlowego nie ma co liczyć.

 

I Joseph Ratzinger pojmuje tę mądrość etapu bardzo dobrze:

http://www.dziennik.pl/swiat/article235500/Papiez_Benedykt_XVI_zmienil_imie_Boga.html

 

W sumie, to nawet nie jest specjalnie dziwne – skoro nasi ukochani starsi bracia mają prawo decydować o beatyfikacji, czemu nie o liturgii? Ciekawe, że ani prawosławnym, ani protestantom, ani muzułmanom jakoś nie przeszkadzają sposoby nazywania Najwyższego w katolickiej liturgii – no, ale przedstawiciele żadnej innej głównej religii nie mogą się pochwalić, że są narodem wybranym. Taka karma, że się wysłowię na sposób ekumeniczny.

 

I tylko jedno nie daje mi spokoju: czy natężenie pojednawczych gestów Watykanu ma coś wspólnego ze wspomnianymi na przykład tutaj

http://www.dziennik.pl/swiat/article244000/Czy_Watykan_zbankrutuje_.html

turbulencjami finansowymi? Nie widać chwilowo na horyzoncie nowego Banco Ambrosiano, ale poprzednim razem finanse Watykanu nie wyprostowały się same... O żadnych samobójstwach watykańskich bankierów nie słychać, więc sprawa wygląda na kolejne potwierdzenie słuszności słów Marksa: historia się powtarza. Jako farsa.

 

Tylko czemu nie jest mi w ogóle do śmiechu?

table.lfmWidget20070724123544 td {margin:0 !important;padding:0 !important;border:0 !important;}table.lfmWidget20070724123544 tr.lfmHead a:hover {background:url(http://panther1.last.fm/widgets/images/en/header/chart/recenttracks_regular_red.png) no-repeat 0 0 !important;}table.lfmWidget20070724123544 tr.lfmEmbed object {float:left;}table.lfmWidget20070724123544 tr.lfmFoot td.lfmConfig a:hover {background:url(http://panther1.last.fm/widgets/images/en/footer/red.png) no-repeat 0px 0 !important;;}table.lfmWidget20070724123544 tr.lfmFoot td.lfmView a:hover {background:url(http://panther1.last.fm/widgets/images/en/footer/red.png) no-repeat -85px 0 !important;}table.lfmWidget20070724123544 tr.lfmFoot td.lfmPopup a:hover {background:url(http://panther1.last.fm/widgets/images/en/footer/red.png) no-repeat -159px 0 !important;}

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka