Polska jakoś nie ma szczęścia do Ministrów Spraw Zagranicznych.
Obecny jest znanym ćwierkającym wesołkiem - a to opowie rasistowski kawał o "polskich korzeniach" Prezydenta zaprzyjaźnionego mocarstwa, a to wyśle jakis SMS, w którym coś palnie, a to zaćwieraka jak Wróbelek-Elemelek.
Ale tym razem w TVP Info już naprawdę przegiął:
Prowadząca Kamila Biedrzycka-Osica zapytała: "Czy wrak tupolewa to jest to, czym Rosjanie teraz grają, coś, co psuje krew stosunkom polsko-rosyjskim?".
- Psuje na pewno - odpowiedział Sikorski i dodał: "Rosjanie nam powiedzieli, iż boją się, że gdy oddadzą wrak, Macierewicz znajdzie na nim ślady bomby atomowej. Irracjonalizm z jednej strony napędza irracjonalizm z drugiej strony. I dlatego m.in. nie mamy rozwiązania tej bolesnej dla nas sprawy". Sikorski nie chciał zdradzić, kto dokładnie wypowiedziała słowa o śladach bomby atomowej. Dopytywany przez dziennikarkę zdradził jedynie, że "wysoki rangą dyplomata rosyjski".
Zresztą sprawę wraku kierowany przez p.Radka MSZ już odpuścił:
Pan sądzi, że naprawdę by tak było? I dla dobra sprawy lepiej wraku nie sprowadzać? - spytała Biedrzycka-Osica. - Nie. Nasza prokuratura już ogłosiła, że wszystkie czynności związane z wrakiem zakończyła i może zamknąć śledztwo bez wraku. Dla nas to jest teraz bardziej pamiątka niż dowód w sprawie - odpowiedział Sikorski.
Zaiste, świetny jest nasz WÓDZ DYPLOMACJI wszelakiej!


Komentarze
Pokaż komentarze (5)