Za "czasów PO" Minister Spraw Zagranicznych Polski (p.Sikorski) opowiada publicznie rasistowskie dowcipy o Prezydencie-elekcie Obamie. Wicepremier rządu PiS porównuje kandydatów w wyborach na prezydenta USA do dżumy i cholery, Prezes wysyła byłego Prezydenta USA do lekarza, a p.Premier stwierdza, że Komisja Europejska "ma kłopoty" oraz że chce "rozbić Unię Europejską" i głośno krzyczy na nią w polskim Sejmie (już się wszyscy boją...).
Z Rosją też "drzemy koty" (przecież to kacapy), pragniemy, aby Ukraina przyszła do Polski w worze pokutnym i na kolanach - wtedy ew. bedziemy (może) łaskawie z nią rozmawiać, w stosunkach z Czechami i Słowakami arktyczny chłód. Niemcy - hmm... lubimy Mercedesy - gorzej z Frau Merkel.
Może więc dobrze, że Prezydent jeździł do Chin. Co prawda dość daleko i z prawami człowieka i demokracją u nich kiepsko - ale kto nam pozostał?
Mamusiu, nikt się nie chce z nami bawić...


Komentarze
Pokaż komentarze (17)