60 obserwujących
532 notki
784k odsłony
  2364   0

Kierunki "dobrej zmiany"

     PiS nie ukrywa, że chce być partią narodową. Świadczą o tym wypowiedzi zarówno Prezesa, jak innych członków tej partii, którzy (z nielicznymi wyjątkami) udowadniali przez cały ostatni rok, że są posłusznymi wykonawcami jego woli. Przymiotnik „narodowy” jest używany praktycznie przy każdej okazji, jednak słowa „Naród” i „Polacy” oznaczają dla PiS jedynie ich wiernych i bezkrytycznych zwolenników, są więc bezprawnie nadużywane.

    Apologeci PiS nie przyjmują do wiadomości, że Prezydent Andrzej Duda został wybrany stosunkowo niewielką większością głosów – uzyskał w II turze 8 630 627 głosów (Bronisław Komorowski) 8 112 311 głosów. Oczywiście, w demokracji o wyborze decyduje nawet minimalna większość, ale buńczuczne twierdzenie, że „cały Naród zdecydował” jest co najmniej nieuzasadnione, bo w dodatku prawie połowa uprawnionych do głosowania Polaków (~45 %) postanowiła nie brać udziału w wyborach.

    W wyborach do Sejmu na PiS zagłosowało 5 711 687 (~38%), zaś do Senatu 5 993 433 (~40%) Polaków przy frekwencji ~51%. Dzięki obowiązującej ordynacji dało to PiS 51% mandatów w Sejmie oraz 61% w Senacie. Twierdzenie, że „PiS reprezentuje cały Naród” jest więc grubym nadużyciem. Podział mandatów pozwala PiS na stosowanie dyktatu polskim parlamencie i kompletne nieliczenie się z opiniami tych Polaków, którzy na PiS nie głosowali. Walka toczona z Trybunałem Konstytucyjnym ma na celu likwidację jakiejkolwiek kontroli nad legalnością prac parlamentu i uzyskanie (pomimo braku większości konstytucyjnej) całkowitej swobody w kształtowaniu ustroju Polski.

    PiS pragnie być również partią socjalną (aby nie napisać socjalistyczną). Świadczą o tym zarówno obietnice złożone przed wyborami, jak i podejmowane po objęciu władzy kroki. Pani Premier Szydło twierdzi, że program „500+” jest „programem demograficznym”, który ma zwiększyć popularność rodzin posiadających dwójkę lub więcej dzieci, jednakże nie zdecydowano się np. na modyfikację systemu podatkowego np. uwzględnianie liczby dzieci w rodzinie w taki sposób, aby dochód rodziny był dzielony przez liczbę wszystkich jej członków. Stanowiłoby to rzeczywistą zachętę do aktywności zawodowej rodziców, którym nie groziłoby szybkie „wpadnięcie” w kolejny próg podatkowy, skutecznie uderzyłoby w „szarą strefę”, bo popularne wypłaty „pod stołem” stałyby się nieatrakcyjne co w sposób naturalny „podreperowałoby” sytuację systemu emerytalnego. Jednak zamiast takiego, stymulującego rozwiązania zdecydowano się na typowe „rozdawnictwo wszystkim po równo”, którego negatywne skutki są już odczuwalne, a oczekiwanych rezultatów w postaci wzrostu dzietności rodzin na razie (z oczywistych biologicznych przyczyn) nie widać. Właściwie wszystkie szeroko reklamowane posunięcia rządu można uznać jako „socjalistyczne”, a dochodzi jeszcze do tego propagowanie „sprawiedliwości ludowej” i próby wprowadzania „trybunałów ludowych”.

   PiS jest „partią wodzowską”. Lojalnie trzeba przyznać, że dotyczy to nie tylko PiS. Sytuacja do złudzenia przypomina okres PRL i samo przypomina się hasło „Partia kieruje -Rząd rządzi”. Jak w końcowych latach XX w. faktycznym „szefem wszystkich szefów” jest Prezes PiS, który pełni rolę „I sekretarza przewodniej siły narodu”. Prezes dysponuje także swoim „PolitBiurem”, którego decyzje są „transmitowane w dół” za pomocą „przekazów dnia”. Słuchając różnych wypowiedzi (także prominentnych) członków PiS w dowolnej stacji radiowej (od „Radia Maryja” do „Tok FM”) lub telewizyjnej (od „TVN24” do „TVP Info”) nie sposób nie odnieść wrażenia, że sprowadzono ich do roli dyktafonów odtwarzających nagrany wcześniej przekaz i każde znaczące odstępstwo od linii wyznaczonej przez Prezesa i jego PolitBiuro może być napiętnowane, a nawet ukarane. Spotkało to nawet urzędującego Prezydenta RP!

   Jak każda partia wodzowska PiS dąży do podporządkowania sobie wszystkich obszarów władzy – od ustawodawczej poprzez wykonawczą do sądowniczej, usiłuje zdobyć znaczącą pozycją w siłach zbrojnych państwa i działa według zasady „kto nie z nami – ten przeciw nam”. To Prezes i jego PolitBiuro autonomicznie decydują kogo obdarzyć epitetem „komunista i złodziej”,a komu można wybaczyć „grzechy przeszłości”.

Podsumowując – PiS w pełni zasługuje na miano partii narodowo-socjalistycznej, w której dodatkowo coraz silniej widoczny jest „kult jednostki”. Budzi to w pełni uzasadnione obawy sporej części społeczeństwa, którym działacze PiS starają się oczywiście przeciwdziałać mobilizując swój „żelazny elektorat” lub po prostu je ośmieszyć i zlekceważyć. Nawet pojawiające się coraz częściej zastrzeżenia dotychczasowych zwolenników PiS nie są brane pod uwagę. Nie chciałbym być Kasandrą, ale mnie również bardzo niepokoi kierunek, w którym Polska jest prowadzona.

 

 

Lubię to! Skomentuj322 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale