Bardzo pozytywnie oceniam pracę twórców filmu, a właściwie reportażu.
Sprawnie i rzeczowo prowadzone wywiady, ładnie zestawiony chronologicznie materiał splata sie ze sobą w pewną logiczną narrację.
Nie mam zastrzeżeń do tego, że sprawę przedstawiono z subiektywnej perspektywy. To zostawia miejsce dla innych twórców by temat podjąć z innej perspektywy, poruszyć inne wątki.
Jedyne zastrzeżenie odnoszące się do formy to fatalny dobór muzyki. Trash-metalowa wersja suplikacji zupełnie nie koresponduje z wyciszeniem, smutkiem i refleksją, ale także z tym co mówią bohaterowie, więc nieadekwatna oprawa muzyczna raziła mnie przez cały film.
Co do tresci:
Film nie lansuje żadnych spiskowych teorii, że ktoś wytworzył mgłę, czy przestawił radiolatarnie. A jeden z urzędników podkreśla nawet z naciskiem, że była to wyjątkowa gęsta mgła, która ograniczyła widoczność niemal do zera. Twórcy filmu niczego nie sugerują, nie snują wątpliwości, przedstawiają zdarzenia widziane oczami ludzi z otoczenia Prezydenta. Czasami mozna odczuć jakieś polityczne niuanse, ale mnie to nie raziło, przyjąłem to ze zrozumieniem.
Bohaterowie pokazują swoje autentyczne emocje, i wg. mnie nie ma tutaj sztucznej gry w stylu Mariusza Bulskiego, która budziła szeroki zakres negatywnych reakcji od obrzydzenia aż po kpiny, kiedy łka z żalu że Putin nie objąłby Lecha Kaczyńskiego albo gdy szarpie ogrodzeniem. W odróżnieniu od Bulskiego filmie Ci wszyscy ludzie są dużo bardziej stonowani i wiarygodni, chociażby przez to że nie epatują rozpaczą widza.
Oczywiście, niektórzy z nich odsłaniają też swoją małość i egocentryzm, np. skompromitował się kompletnie w moich oczach Jacek Sasin, który opowiada jak w dniu tragedii latał po lotnisku z pretensjami, że nie może natychmiast odlecieć.
Ten sam Sasin, który z relatywnie bardzo błahych powodów proceduralnych(spóźnienie w zlożeniu delaracji majątkowej) wstrzymywał całymi tygodniami zaprzysiężenie Hanny Gronkiewicz-Waltz, teraz w obliczu takiej tragedii i katastrofy zachowuje się jak pępek świata.
I jest też jest zaletą filmu pokazanie jak człowiek na stanowisku nie potrafi sprostać chwili - że bez cenzury widzimy jak awanturujacy się Sasin domaga sie natychmiastowego otwarcia lotniska. Nie rozumie potrzeby zabezpieczenia nagrań, faktu że nie ma kotrolerów, bo obsługujący zostali zatrzymani zaraz po wypadku, że sprzęt nawigacyjny jest zabezpieczany, że wszędzie na świecie lotniska po takich wypadkach są zamykane i jest to normalne. Że zginęło 96 osób, i jest 1000 ważniejszych spraw niż Sasin.
Nie, Sasin chce wyjechać i tylko to się liczy. Bezpiecznie czy niebezpiecznie on ma lecieć. Nie wyjaśnia zresztą rzeczowo po co się tak śpieszy do Warszawy?
Ktoś, kto jak Sasin znał wszystkich w Kancelarii Prezydenta RP, po prostu chce już natychiast odlecieć i nic innego się nie liczy, ani identyfikacja zwłok, ani kilkaset innych osób przybyłych na obchody, ani rodziny katyńskie.
Casus Jana Marii Rokity, który też nie rozumie, że w lotnictwie obowiązują procedury.
Rokita kompromitował siebie samego prywatnie w sprawie błahego kapelusza, natomiast Sasin jako urzędnik na miejscu katastrofy .... proszę uważnie posłuchać tego fragmentu filmu, gdy żąda by odlecieć, tam jest cała prawda o stosunku urzednika do lotów i to w parę miesiecy po tragedii, ŻADNYCH wniosków Sasin nie wyciągnał.
Dla mnie ten fragment kompromitacja Sasina jako urządnika. Kompromitacja i niekompetencja kompletna:
Inni urzędnicy w filmie budzą moje współczucie i zrozumienie, a ich narracja jest autentyczna oraz pełna godności.
Warto obejrzeć.



Komentarze
Pokaż komentarze (25)