0 obserwujących
9 notek
12k odsłon
  787   3

Popieranie Tuska nawet z pozycji lewicowo-liberalnych nie ma sensu

Całkowicie rozumiem twardogłowych, klasistowskich neoliberałów popierających PO i cieszących się z powrotu Tuska, jednak takie wsparcie ze strony części lewicowych liberałów trudno wyjaśnić na płaszczyźnie ideologicznej i strategicznej.



Progresywności PO ze świecą szukać

Neoliberalni klasiści to takie osoby, które są święcie przekonane, że największym problemem Polski są niespecjalnie zamożni Polacy pobierający skromne jak na warunki europejskie świadczenia socjalne. Niespecjalnie obchodzi ich to, że takie rozwiązania od dawna są już normą w zachodniej Europie, do której czasem wzdycha, lecz chyba jedynie po to, żeby znaleźć kolejny argument przeciwko obozowi rządzącemu. Nie sposób im jednak odmówić tego, że dość poprawnie rozpoznają swoje interesy polityczne. Uważam bowiem, że jedynie z pozycji skrajnie neoliberalnych można jeszcze żywić nadzieję wobec tego środowiska. Nigdy jednak nie zrozumiem poparcia Tuska przez część lewicowych liberałów, nawet jeśli krytycznego. Przecież PO za rządami Tuska była formacją nie tylko antyspołeczną, liberalizująca prawo pracy, zwiększającą liczbę śmieciówek, podwyższającą wiek emerytalny, likwidującą transport publiczny, zwijającą przyczółki państwa na prowincjach, ale przede wszystkim dość konserwatywną w sprawach kulturowych, obyczajowych i ekologicznych. Pamiętacie, może poza ustawą o in vitro, jakieś progresywne czy proekologiczne reformy tamtej ekipy? Czy wprowadzono związki partnerskie, które nawet u konserwatywnych Węgrów są już od dawna normą? Czy zliberalizowano bardzo konserwatywną jak na standardy europejskie ustawę antyaborcyjną? Czy miasta, którym rządzili włodarze z PO stały się bardziej przyjazne dla obywateli w rozumieniu lewicowo-liberalnym - dotyczącym bezpieczeństwa pieszych, ochrony zieleni miejskiej, szacunku wobec osób gorzej usytuowanych ekonomicznie? Oczywiście, że nie, a o tym ostatnim boleśnie przekonali się lokatorzy będący ofiarami przekrętów reprywatyzacyjnych w Warszawie.


Na pasku liberałów, przeciwko własnym przekonaniom
Oczywiście można się łudzić, że za PO było "więcej praworządności" i mniej deklarowanej homofobii, ale dajcie spokój, to byłoby cholernie naciągane. Nie twierdzę, że popieranie również niezwykle konserwatywnego i antyekologicznego PiS z pozycji socjaldemokratycznych czy alt-leftowych (tak, istnieje taki nurt na lewicy) jest całkowicie bezproblemowe, ale w tym przypadku istnieje przynajmniej poważny punkt zaczepienia w postaci różnych socjalnych programów na czele ze sztandarowym 500 plus, wprowadzaniem minimalnej stawki godzinowej, obniżeniem wieku emerytalnego itd. To naprawdę nie jest byle co dla ludzi, których priorytety polityczne sytuują się wokół kwestii społeczno-gospodarczych. Lewicowy liberał chwytający się Tuska jest jak ten tonący chwytający się brzytwy. Może on jedynie ciągle powtarzać frazesy o tym, że najpierw trzeba pokonać PiS pod ramię z nieidealnym Tuskiem, a dopiero potem pomyśli się o programie. Taka służebność wobec PO może spowodować, że PiS straci władzę, ale zastąpi go PO w najgorszym wydaniu - neoliberalnym, nieprogresywnym, kompletnie nie wyciągającym wniosków z własnych porażek. W sensie strategicznym jest to również głupawy ruch, bowiem może zmarginalizować lewicę na opozycji.

Lewicowy liberał nigdy nie będzie moim politycznym przyjacielem, lecz jeśli jest konsekwentny w trzymaniu się swoich przekonań, mogę go szanować. Lewicowy liberał sprzeniewierzający się własnym wartościom nie jest wart nawet grama szacunku. Gdybym był lewicowym liberałem, to w pierwszej kolejności podpalałbym polityczne stosy pod Sławomirem Sierakowskim, a nie pod "propisowską lewicą".

Lubię to! Skomentuj31 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka