0 obserwujących
8 notek
8460 odsłon
  424   1

Komu zależy na służbie zdrowia?

Opublikowany został sondaż, z którego wynika, że większość wyborców PiS popiera płacenie wyższych podatków uzależnionych od zarobków, by dofinansować służbę zdrowia, a jednocześnie jest przeciwna obecnie trwającym protestom medyków. Wbrew pozorom, wcale nie dostrzegam tu jakiejś wielkiej sprzeczności, bo wiele wskazuje na to, że sam sprzeciw nie oznacza niepopierania konkretnych postulatów płacowych.

Ja oczywiście popieram protest, bo opowiadam się za wzrostem wynagrodzeń dla pracowników medycznych zawsze i niezależnie od tego, kto rządzi. Uważam też, że pielęgniarki i ratownicy wykonujący tak społecznie odpowiedzialne zawody za tak marne pensje w Polsce są bohaterkami i bohaterami, a niemal każdy minister w podzięce ma dla nich głównie pogardę. My wszyscy powinniśmy być im za to wdzięczni, zamiast gadać, że jak im się nie podoba praca, to mogą ją sobie zmienić. Część z nich już zmienia, bo na dłuższą metę nikt nie czerpie przyjemności z bycia upokarzanym, ale jak oni wszyscy to zrobią to nas leczyć będą chyba influencerzy, przedsiębiorcy i piłkarze, bardziej doceniani niż medycy. Nie sposób mi też nie zauważyć, że skoro rząd miał pieniądze na pomoc dla przedsiębiorców w czasie pandemii, to powinien również wygospodarować środki na wynagrodzenia dla pracowników służby zdrowia.

Ale mimo to nie dziwię się wyborcom PiS, iż są przeciw, bo:

1. Nie raz i nie dwa od 2015 roku odbywały się teoretycznie obywatelskie protesty, a potem okazywało się, że stoi za nimi PO, Balcerowicz, KOD lub jakaś inna liberalna szulerka. A opozycja, gdy jeszcze rządziła, miała kompletnie wywalone na służbę zdrowia i pensje medyków, za to wolała kręcić lody na prywatyzacji szpitali. Pewnie teraz tak nie jest, ale teoretycznie zawsze może się tak zdarzyć.

2. Mając częsty kontakt z lekarzami widzę, jak bardzo butni i aroganccy są z powodu swojej uprzywilejowanej pozycji ekonomicznej i tego, że im wmawiano niemal boską rolę. Nie wszyscy oczywiście, bo istnieje spore grono oddanych pracy i pacjentom lekarzy, ale niestety spora ich część przejawia takie tendencje. Lekarze robią największy anty-PR pracownikom medycznym. Ludzie nie są głupi i wiedzą, że akurat oni zarabiają niemało i głównie na zarobkach im zależy, a nie na służbie zdrowia czy wynagrodzeniach anestezjologów, pielęgniarek czy ratowników medycznych, co potwierdza ich negatywny stosunek do płacenia wyższej składki zdrowotnej. Dziś to są głównie biznesmeni i arystokracja pracy na kontraktach podpisanych z prywatnymi klinikami traktująca pracę w publicznej służbie zdrowia jako obowiązek do "odbębnienia", a społeczny etos lekarza rodem z filmu "Rudobrody" Kurosawy" upadł. Czy słyszeliście o tym, żeby szef związku zawodowego był korwinistą, wrogiem związków zawodowych i protestów pracowniczych, a jednocześnie zwolennikiem prywatyzacji szpitali? Znam tylko jeden taki przypadek i dotyczy on przewodniczącego związku zrzeszających lekarzy.

3. Istnieje spory problem z wiarygodnością liderów antyrządowych protestów nawet jeżeli w początkowym okresie nie są one sterowane przez polityków opozycji. Pamiętam, gdy oburzałem się na rządowe media wypominające liderce protestów opiekunów niepełnosprawnych sprzyjanie opozycji. Minęło kilka miesięcy i ona znalazła się na......listach PO, a potem jeszcze gadała farmazony, że danina solidarnościowa to okradanie bogatych.

Lubię to! Skomentuj18 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo