Zmiany jakie dokonał Tony Blair na początku lat 90tych w brytyjskiej partii pracy i na scenie politycznej UK to już dziś historia. Porównanie stanu polskiej prawicy dziś do lewicy w UK wtedy, jest bardzo pouczające. Tony Blair potrafił w krótkim czasie zmienić olbrzymią strukturę partyjną, nawiązać na nowo kontakt z wyborcami i przejąć władzę na lata. Czy ktoś taki znajdzie się na scenie politycznej w Polsce?
Dziś na polskiej scenie politycznej nie ma reprezentanta prawicy. Od tej tezy rozpocznę. Bardzo krótko napiszę dlaczego tak sądzę (choć może w innym miejscu rozwinę ten temat, bo warto).
POstało się absolutnie bezideową partią, broniącą swoich wyborców przed PiSem i dającą poczucie, że przynajmniej nic się nie będzie zmieniać. PiS natomiast jest partią, która ma rys programowy „prawicowy”, republikański, konserwatywny w sferze wartości takich jak rodzina. Ale wyrzekł się sam, na własne życzenie, zdolności do reprezentacji prawicowego wyborcy. Odrzucenie współczesnych technik komunikacji i przyjęcie mentalności A. Macierewicza (mam rację, więc musze wygrać, bo mam rację) – o tym przesądzają.
Niska frekwencja w wyborach i znaczna ilość głosów nieważnych to kolejny dowód na to, że olbrzymia grupa Polaków nie ma reprezentacji na polskiej scenie politycznej.
Niska frekwencja w wyborach i znaczna ilość głosów nieważnych to kolejny dowód na to, że olbrzymia grupa Polaków nie ma reprezentacji na polskiej scenie politycznej.
Czy ten porządek w gruncie rzeczy ustalony w 89 roku (wszyscy najważniejsi gracze w polityce, byli obecni przy tym okrągłym stole) jest do przełamania? Wydarzenia ostatnich lat i tygodni zdają się mówić, że faktycznie scena jest zabetonowana. PJN, Marek Jurek, UPR i wielu innych próbowało bez powodzenia.
Dzisiejsi politycy na polskiej prawicy przypominają władze Partii Pracy w 90latach. Przywiązani bardzo mocno do starych schematów działania i przede wszystkim komunikowania się ze społeczeństwem, narzekający na wszystko wokół siebie. Za kolejne porażki w wyborach obwiniają wielu (media, biznes…), ale nie analizują swoich błędów. Taki model zachowania skazany jest na porażkę.
Jednak historia T.Balira pokazuję, że może też stać się inaczej. Z pozycji drugoplanowego parlamentarzysty (najwyższe „stanowisko” jakie objął to członek gabinetu cieni partii pracy) w ciągu 3 lat został szefem partii, zmienił jej strukturę i program, wreszcie został premierem.
To co znacznie odróżnia polską demokrację od UK czy USA to brak demokracji w partiach. To skądinąd ciekawe zjawisko, że Sądy rejestrują partie, które mają zapisane w statutach brak możliwości odwołania jej przewodniczącego i de facto dają możliwość podejmowania przez przewodniczącego jednoosobowo decyzji na każdym szczeblu. Ale tak jest, mamy niedemokratyczne partie w demokratycznym państwie. Dlatego nie można liczyć na zmianę w ramach istniejących ugrupowań.
Ci z nas, którzy chcieliby prawicy nowoczesnej, dążącej do realnego przejęcia władzy w państwie muszą dziś postawić na społeczeństwo obywatelskie. Ruchy takiej jak Rodzice Szkole, który zebrał 300 tysięcy podpisów pod ustawą znoszącą obowiązek posyłania 6latków do szkół, Stowarzyszenie Twoja Sprawa – chroniący przestrzeń publiczną przed wulgarnością, czy postacie takie jak Czesław Bielecki – bez partyjni, zdeterminowani w walce o swoje lokalne cele. To są dziś miejsca godne uwagi, stąd mogą wywodzić się przyszli przywódcy, którzy będą potrafili pociągnąć za sobą tłumy w walce o lepszą Polskę.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)