73 obserwujących
500 notek
657k odsłon
  941   0

Panie ministrze Ziobro, czas na przywrócenie kary banicji!

A cóż istnieje sprawiedliwszego, niż się bronić…
Cyrus II Wielki

image

Któż nie kojarzy słów ze stronic „Potopu”: Rzeczpospolita to postaw czerwonego sukna, za które ciągną Szwedzi, Chmielnicki, Hiperborejczykowie, Tatarzy, elektor i kto żyw naokoło. A my z księciem wojewodą powiedzieliśmy sobie, że z tego sukna musi się i nam tyle zostać w ręku, aby na płaszcz wystarczyło; dlatego nie tylko nie przeszkadzamy ciągnąć, ale i sami ciągniemy? Przyznam, że zawsze robiły na mnie wrażenie, gdyż plastycznie i przejrzyście wyjaśniały istotę zdarzeń dokonujących się na ziemiach Europy wschodniej kilka wieków temu. Mało tego! Waliły obuchem prawdy po głowach wszystkich tych, którzy przyczyn upadku Rzeczypospolitej szukali tam gdzie nie trzeba. Tak było. Czy jednak wspomniany passus stracił na aktualności?

Przyglądam się z uwagą wydarzeniom politycznym. Szczególnie tym dotyczącym naszego kraju i odnoszę wrażenie, iż w porównaniu z połową XVII zmieniło się niewiele. Anturaż, statyści, nazwy państw, zamiast rumaków samochody… Poza tym jakby copy paste, ale… Pojawił się jeden detal, który nie występował z taką siłą jak obecnie. Cóż mam na myśli?

Otóż, Rzeczpospolita Obojga Narodów z okresu opisywanego w powieściach Sienkiewicza nie była państwem idealnym. Co za świat, co za świat! Groźny, dziki, zabójczy. Świat ucisku i przemocy. Świat bez władzy, bez rządu, bez ładu i bez miłosierdzia. Krew tańsza od wina, człowiek tańszy od konia. Świat, w którym łatwo zabić, trudno nie być zabitym. Kogo nie zabił Tatarzyn, tego zabił opryszek, kogo nie zabił opryszek, zabił go sąsiad. Świat, w którym cnotliwym być trudno, spokojnym nie podobna.* Zapominamy jednak, iż w owym czasie gdzie indziej bywało znacznie gorzej, a to „zapominanie” staje się doskonałym pretekstem do postponowania w czambuł ustroju utworzonego przez naszych antenatów. Ba, nie tylko wymyślonych przez nich urządzeń wewnętrznych, lecz także ich obywatelskich postaw. Takie poczynania to w mojej opinii nie tylko błąd, ale wręcz bałwaństwo. Jeśliby bowiem byli takimi abnegatami, to jak wytłumaczyć fakt, iż wielokrotnie potrafili wyrywać ze szpon piekielnych harpii poniewierana okrutnie Rzeczpospolitą? Ile razy w obliczu przemocy zewnętrznej zdobywali się – mimo istotnych różnic – na podjęcie wspólnego wysiłku dla ratowania Ojczyzny? Czy da się zliczyć – ile razy wychodzili obronna ręką z krańcowych opresji, gotowanych im przez obce potęgi? To naprawdę zasługuje na szacunek. Gwoli sprawiedliwości trzeba dodać, że w końcu ulegli… Z jakiego powodu? Sądzę, iż ważnych przyczyn było kilka, ale jedna z nich jawi się jako fundamentalna.

Do śmierci I RP przyczynili się przede wszystkim… jej obywatele. A dokładniej stan umysłów znacznej ich części. Nie jest przecież prawdą, że w drugiej połowie XVIII stulecia Rzeczpospolitej brakowało potencjału. Nie była państwem bogatym, ale ludnym, zamieszkałym przez bitną społeczność, posiadała głębię strategiczną, zasoby naturalne, wspólne interesy z kilkoma ważnymi państwami Europy. Przy maksimum wysiłku i odważnych posunięciach mogłaby ochronić swą jedność i niepodległość oraz doczekać czasów kontynentalnych przewartościowań – tworzących nowe szanse - wywołanych przez francuską rewolucję.  Coś jednak zawiodło… Tym „czymś” okazała się pobłażliwość środowisk patriotycznych dla powstania i działalności wewnętrznych stronnictw reprezentujących de facto interesy ościennych potencji.

W poprzednich wiekach – przecież niezwykle jak na owe czasy tolerancyjna Rzeczpospolita – umiała radzić sobie z tego rodzaju przypadkami. Rzecz jasna zdarzały się odstępstwa, ale dla przestępstw wobec państwa i narodu (pojmowanego nieco inaczej niż dziś) nie było litości. Dla przybliżenia kwestii pozwolę sobie zacytować światowej sławy naukowca, czyli prof. S. Kutrzebę: Pod pojęcie zdrady (perduellio) podpadały czyny naruszające podstawy bytu państwa, sprecyzowane bliżej również dopiero w konstytucji z r. 1588. Zaliczono do nich: bunty, zdradzanie tajemnic, poddanie zamku nieprzyjacielowi, wzruszanie traktatów i inne podobne występki. Tu należały konfederacje przeciw państwu zwrócone, o ile nie potrafiły zyskać przez swoją siłę bez¬karności, jak i rokosze. Konstytucja z r. 1776 dodała wy¬raźnie do tej kategorji przestępstw: korupcję i branie pensji od obcych dworów w celu zdrady, werbunek lub sprzedaż ludzi do obcych państw oraz poszukiwanie po¬mocy i protekcji zagranicznej na pognębienie obywatela. W konstytucji z r. 1791 podzielono te przestępstwa na dwie grupy: występki gwałtu publicznego i występki zdrady publicznej; do pierwszych zaliczono: bunty tak wśród ludności cywilnej, jak w wojsku, sprowadzanie obcego wojska do kraju, wstąpienie w służbę wojskową u nieprzyjaciela w czasie wojny tegoż z Polską, wreszcie gwałtowny, zbrojny zabór dochodów państwa; do drugich: spiski, t. j. zmowy, stwierdzone podpisem lub przysięgą, na popełnienie czynów prawem zakazanych, w szczegól¬ności na obalenie władz państwowych, zmowy z obcemi narodami, poddanie wrogowi fortec lub części państwa, branie pensji od obcego dworu bez wiedzy rządu, zdradzenie obcemu narodowi sekretów państwowych, korupcję, sprzedawanie ludzi zagranicę lub rekrutowanie ich dla obcego państwa, utrzymywanie prywatnego wojska nad przepis prawa oraz fałszowanie praw i innych pism pod imieniem króla lub sejmu wydanych, a całego narodu tyczących się.

Czego mogli spodziewać się zdrajcy, wichrzyciele i jurgieltnicy? Ano np. wyroku banicji, polegającego przede wszystkim na pozbawieniu delikwenta czci i honoru oraz wygnaniu z Ojczyzny. Rozwiązanie to stosowano ekstraordynaryjnie (jak i karę infamii), lecz trzeba przyznać, że przynosiło ono na ogół pozytywne skutki i – prawdę powiedziawszy – umożliwiło przetrwanie Rzeczypospolitej  aż po schyłek XVIII w.

Obecnie w świetle prawa międzynarodowego skazanie na banicję jest nieakceptowane. Powszechna Deklaracja Praw Człowieka w art. 9 głosi Nikogo nie wolno samowolnie aresztować, zatrzymać lub wygnać z kraju a w art. 13.2 Każdy człowiek ma prawo opuścić jakikolwiek kraj, włączając w to swój własny, i powrócić do swego kraju.  Tyle teoria. W praktyce ekspulsja członków V Kolumny (i niestety nie tylko) stosowana jest wcale nie incydentalnie. Dla zachowania pozorów władze niektórych państw, przed wydaleniem człowieka poza granice kraju, pozbawiają go obywatelstwa i tym samy nie muszą później otwierać dla niego granic. Są też państwa, które niby honorują międzynarodowe ustalenia w tym zakresie, ale przed domagającymi się prawa powrotu mnożą trudności  formalne, które skutecznie zniechęcają petenta (vide: Izrael wobec Palestyńczyków i Arabów „izraelskich”). A teraz do sedna…

Jest rzeczą powszechnie znaną, że żyją w naszym kraju osoby i działają całe grupy, które sprawiają wrażenie, iż ich polityczna działalność prowadzona jest w niepolskim interesie. Cóż tam! Nie tylko wrażenie. Wielu z nas pamięta o „moskiewskich pieniądzach” dla formującego się po roku 1989 ugrupowania postkomunistycznego i rewelacjach dotyczących finansowego wspomagania Kongresu Liberalno-Demokratycznego przez środowiska spoza naszej zachodniej granicy. Obecnie spoglądam na wyczyny różnych „kozlovskich”, „lempartów”, „markuszów” itp., i zastanawiam się - jak długo moje państwo będzie przyglądać się dekonstrukcji społeczno-politycznej Polski? Dawnymi czasy panowie bracia podjęliby męskie decyzje i o ile nie spadłyby głowy, to jeden i drugi mąciwoda musiałby salwować się ucieczką. Zapewne dla służb lepiej takie indywidua mieć na widoku niż ukryte w podziemiu, ale radziłbym czynnikom decyzyjnym rozważyć - czy aby tego rodzaju przykłady nie zaskutkują intensyfikacją procesu demoralizacji społeczeństwa polskiego na wzór naszych praojców-Sarmatów? Być może warto zastanowić się nad wprowadzeniem takich rozwiązań prawnych, które umożliwią negatywnym bohaterom polskiej rzeczywistości hasać i realizować się zamiast nad Wisłą, gdzieś na Grenlandii, Palau czy Madagaskarze?

Muszę poczynić jedną ważną uwagę. Zdaję sobie sprawę, że potencjalne przywrócenie kary banicji może stać się narzędziem w politycznych rozgrywkach (nieustannych!) i poprzez to ulec inflacji. Co więcej! Zapewne znaleźliby się chętni aby za pomocą tego narzędzia usuwać osoby wierne Rzeczypospolitej, ale niewygodne dla tego lub owego wpływowego polityka/frakcji. Dlatego należałoby przygotować nowelizację prawa z rozmysłem i z uwzględnieniem racji stanu. Takimi bezpiecznikami zabezpieczającymi szafowanie karą mogłyby być m.in.:

- postawienie w stan oskarżenia danego osobnika wymagałoby zebrania pod wnioskiem (w określonych czasie) podpisów 1/10 obywateli z czynnym prawem wyborczym,
- uprawnionymi do składania ww. inicjatywy byliby wszyscy obywatele RP,
- „Sąd Banicyjny” składałby się z 5/7 sędziów wybieranych przez samorządy, senaty uczelni i – ewentualnie – reprezentantów związków wyznaniowych,
- prawo zgłaszania kandydatów miałyby grupy obywateli, samorządy, organizacje społeczne, stowarzyszenia itd.,
- kandydat do „Sądu Banicyjnego” musiałby spełniać określone kryteria (m.in. brak przynależności do jakiejkolwiek partii politycznej, przejrzystość pod względem finansowym oraz nie mógłby być osobą skazaną i wobec której nie jest prowadzane żadne postępowanie karne),
- kadencja sędziów „banicyjnych” trwałaby co najmniej 5 lat,
- wyrok skazujący musiałby zyskać aprobatę prezydenta, marszałka sejmu i marszałka senatu w stosunku 2/3.

To właściwie wszystko… Aha! Panie ministrze Ziobro! Panie Zbyszku! Rzeczpospolita ma niezbywalne prawo  bronić się przed V Kolumną, a zaniechania w tym względzie mogą nas już niedługo wiele kosztować. Zdaje się, iż uderzam w wysokie tony, ale jeśli nie teraz to kiedy?  Osądzi Pana historia i następne pokolenia Polaków. Dlatego apeluję o konkretne działania i trzymam za Pana kciuki. Odwagi!

*W. Łoziński, Prawem i lewem…, Wa-wa 2005

Link:
https://obc.opole.pl/Content/12286/PDF/314421.pdf

------------------------------------

Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Lubię to! Skomentuj42 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka