66 obserwujących
481 notek
603k odsłony
1221 odsłon

Panie ministrze Andruszkiewicz, gdzie Pan się podziewasz?

Wykop Skomentuj41

Obietnica – to dług.
Przysłowie
image

No i mamy Nowy Rok. Jaki był poprzedni? Szkoda gadać. Z tego powodu warto  wyeksponować otwarcie osobiste oczekiwania wobec przyszłości. Rzecz jasna nic się nie dzieje samo i dlatego wszystkim tym, których jakoś tam interesuje co się wokół nich dzieje, a noc sylwestrową zakończyli bez okrutnego kacenjamera, pragnę przypomnieć, że istnieje taki ktoś jak Adam Andruszkiewicz,  w latach 2015–2016 prezes Młodzieży Wszechpolskiej, poseł na Sejm R VIII i IX kadencji, w latach 2016–2018 prezes stowarzyszenia Endecja, w latach 2018–2020 sekretarz stanu w Ministerstwie Cyfryzacji, a od 2020 sekretarz stanu w KPRM. Tak, tak. To mimo młodego wieku prawdziwa figura. Dodam, że miałem do człeka sympatię. I nie tylko ja, gdyż – jak sam twierdził – wywodzi się z rodziny o przyzwoitych tradycjach i nie jest w ciemię bity, a to dla niektórych znanych mi ludzi było dość ważne.  Prawdziwą eksplozję faworu wobec bohatera notki poczułem w czasie, gdy przedstawiciele III RP oznajmili, iż p. Adam w Ministerstwie Cyfryzacji nadzorował będzie prace Departamentu Prawnego, Departamentu Polityki Międzynarodowej, Departamentu Rozwiązań Innowacyjnych oraz Departamentu Zarządzania Danymi. Idzie nowe, będzie dobrze. Tak jak wielu czekałem, czekałem, czekałem…

Minister Andruszkiewicz w wywiadzie udzielonym dziennikarzowi jednej z rozgłośni radiowych oświadczył z marsową miną, iż „…my – jako Ministerstwo Cyfryzacji – w zeszłym roku zawarliśmy porozumienie z Facebookiem, dotyczące otwarcia tzw. punktu kontaktowego. Jako pierwszy rząd narodowy na świecie podpisaliśmy taką umowę z Facebookiem, za pomocą której polscy obywatele, mający profil zaufany, mogą odwołać się od decyzji administracji Facebooka. Jeśli Facebook usunie treści, zablokuje profil, to mogą za pośrednictwem profilu zaufanego złożyć odwołanie. Wtedy Facebook musi ponownie rozpatrzyć swoją decyzję. Niemal połowa tych odwołań kończy się sukcesem. Jest to pierwszy poważny, dobry krok w tej materii. Z Twitterem idziemy w podobnym kierunku, już nawiązaliśmy relację z administracją Twittera i będziemy proponować podobne rozwiązania.” Cudnie! A jakie są rzeczywiste efekty działań zespołów podległych p. Adamowi?

Ostatnimi czasy, tj. w ciągu minionych tygodni, dokonuje się prawdziwa rzeź wśród „aktywistów” internetowych, głoszących zdania odrębne, czy też tylko omawiających zagadnienia kontrowersyjne, niewpisujące się w globalno-postępową narrację. Wystarczy wypowiedź, fraza, tytuł, a nawet tylko rysunek w tle, aby prawomyślni cenzorzy zablokowali lub w inny sposób ukarali nadawców niezależnych. Demonetyzacja, kwarantanna, wycinanie fragmentów debat, ukrywanie kont, blokowanie twittów… Rozpaczliwe odwołania (co samo w sobie jest kuriozum) rzadko kończą się sukcesem. Prawdziwy  totalitarny matrix!

Wspominam o tym, gdyż przestrzeń Internetu, w której dla zaistnienia nie potrzeba milionowych nakładów gotówki,  jawi się jako ostatnia ostoja swobodnej wymiany myśli i opinii. Oczywiście zawiadują nią podmioty prywatne i trzeba to szanować. Nie może być jednak tak, iżby hasło - „to mój biznes” paraliżowało w mgnieniu oka reprezentantów państwa. Wszak żadna działalność gospodarcza nie jest wolna od pewnych ograniczeń. Istnieją kodeksy pracy, prawa obywatelskie, przepisy dotyczące monopoli, konstytucyjna zasada wolności słowa itp. Żaden pracodawca nie ma i nie może mieć uprawnień do traktowania innych osób, pracowników oraz klientów, według własnego widzimisię. Cóż by to było, gdyby motywowany własną arogancją, chamstwem, żądzą zysku lub okrucieństwem „biznesmen” mógł podwładnym czy użytkownikom zakazywać rozmów, spożywania posiłków, prawa do własnych poglądów albo… do nich strzelać. Tak przecież być nie może, a na straży tego stanu rzeczy winno stać państwo.

Całkiem niedawno p. Andruszkiewicz oświadczył, że „jako student Uniwersytetu w Białymstoku współorganizowałem […] manifestacje przeciwko ACTA z obronie wolności w internecie, jeśli będzie trzeba, będę znów organizował.” I fajnie. Dlatego zanim właściciele wiodących platform elektronicznych, przede wszystkim internetowych, wprowadzą realną cenzurę i wykluczą pluralizm w zakresie wymiany poglądów, chciałbym aby minister polskiego rządu dowiódł, że składane przezeń obietnice to coś więcej niż zbiór odpowiednio artykułowanych głosek. Niech zacznie organizować! Może przegra, może wygra, ale niech wreszcie zacznie działać. W końcu to my, Polacy, składamy się na jego pensję.

I tego - między innymi - oczekuję w Nowym Roku…


Link:
https://m.facebook.com/andruszkiewicz.blog/photos/a.802970669750260/3458692474178053/?type=3&source=48
http://radiopoznan.fm/informacje/kluczowy-temat/a-andruszkiewicz_
https://twitter.com/andruszkiewicz1/status/1039941993093324800
https://www.tysol.pl/a20790--video-Adam-Andruszkiewicz-o-cenzurze-internetu-Wspolorganizowalem-manifestacje-bede-znow-organizowal

-------------------------------------------

Obrazy wykorzystywane wyłącznie jako prawo cytatu w myśl art. 29. Ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.



Wykop Skomentuj41
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka