Przez kilka lat był w Polsce spokój pod tym względem, dopóki nie pojawił się Donald Tusk, który wraz z ekipą Igora Ostachowicza uaktywnił lawinę czarnych charakterów - przede wszystkim w środowiskach sędziowskich. Sędziowie Iustitii dostali nieformalne przyzwolenie na dowolne stosowanie prawa, czyli de facto na nieistnienie prawa, które nie zależy już od ustawowych norm, ale od poglądów politycznych składu orzekającego albo po prostu od widzimisię sędziego.
Ludzie o wątpliwych walorach moralnych, zarówno ze starego pokolenia sędziowskiego, pamiętającego jeszcze PRL, jak i nieco młodsi, przypomnieli sobie, że polskim sędziom wolno wszystko i wszystko ujdzie im bezkarnie. Klasycznym przykładem jest b. sędzia Wojciech Łączewski, który skazał Wąsika i Kamińskiego na kary bezwzględnego więzienia, mimo że sąd wcześniej umorzył postępowanie, a prokuratura żądała "tylko" jednego roku w zawieszeniu. Jak pamiętamy, sędzia ten umówił się z lipnym Tomaszem Lisem, żeby ustalić strategię, jak dobić PiS. Innym przykładem jest sędzia Iustitii Tomasz Trębicki, syn byłej dyrektorki Biura Poselskiego Marcina K..rwińskiego, który wydał nakaz doprowadzenia posłów do więzienia, zaś sam lajkuje "Sok z Buraka", "Pisdomania" czy "Ruch Wypierdolenia PIS w Kosmos".
Jak słusznie zauważył Jan Maria Rokita, coś podobnego nie przydarzyło się ani sądom III Rzeszy w procesie denazyfikacji, ani nawet sądom byłego ZSRR, albowiem trybunałom w Norymberdze i Hadze przez myśl nie przeszło uznać, że nazistowskie bądź sowieckie sądy należy nazywać "neo-sądami", a ich wyroki wrzucać do kosza. No, ale w Polsce Grzegorz Schetyna wymyślił hasło "totalnej opozycji", którą do walki grzała "ulica i zagranica", zaś faktycznie granicę bezprawia wyznaczył osobiście Donald Tusk, oczywiście rękami innych, bo tak robi zawsze.
W mojej ocenie nie ma takiej opcji, aby prędzej czy później w Polsce nie doszło do zamieszek połączonych z rozlewem krwi. Obecny rząd ma to nieformalnie wpisane przez Donalda Tuska do exposé, którego tradycyjnie należy czytać à rebours. Wyborcy, a zwłaszcza fanatycy Donalda Tuska, wybaczą mu wszystko, aby tylko doprowadził do "dekaczyzacji" bądź "depisizacji". Całkiem niedługo na tych samych portalach, o peerelowskiej mentalności, których screeny znajdują się powyżej, pojawią się żądania delegalizacji i uwięzienia kolejnych polityków PiS. Ba! Głosy takie będą płynęły również bezpośrednio z Brukseli, bo tam zasady demokracji interpretują tak, jak im się żywnie podoba.
Zobaczymy, czy wyjęcie spod prawa A.D. 2024 oraz buta i pogarda wobec krytyków Tuska długo się utrzyma.
https://wpolityce.pl/polityka/677830-co-w-2015-ronet-pisal-o-ulaskawieniuwazne-opinie-prawnikow


Komentarze
Pokaż komentarze (56)