Notkę pod takim samym tytułem opublikowałem w dniu 26 stycznia 2014 r., tuż przed posiedzeniem Sądu Okręgowego w Gdańsku, poświęconego sprawie księdza Mirosława Bużana, wrobionego moim zdaniem w molestowanie seksualne.
Jego sprawa zakończyła się wyrokiem skazującym, ale ma ciekawy ciąg dalszy. Okazało się bowiem, że proboszcz prawdopodobnie jednak został wrobiony, zaś w tle sprawy przewija się były ORMO-wiec (dziś "szanowany" biznesmen) oraz były SB-ek (dziś "ekspert" prokuratury). Szczegóły są w zalinkowanej notce, przeto odsyłam do nich.

Pod poprzednią notką rozgorzała dyskusja, w której głównym źródłem informacji stała się - jak zwykle - Gazeta Wyborcza oraz przygłupawi wykonawcy woli ludzi z Czerskiej. Z niecierpliwością czekałem więc na decyzję Sądu, która dziś zapewne stanęła antykościelnej GW kością w gardle.
Na razie ważne jest to, że Sąd Okręgowy w Gdańsku zmiażdżył argumentację prokuratury uznając, iż ta odwaliła totalną lipę, badając powtórnie sprawę. Sędzia Ilona Buła podkreśliła w wydanym postanowieniu, że:
"Sprawa miała niejednoznaczny charakter od samego początku. Przewijał się w niej wątek osoby trzeciej, która miała nakłaniać zarówno pokrzywdzoną jak i jej rodzinę do składania fałszywych a obciążających księdza zeznań. W zamian rodzina pokrzywdzonej miała otrzymać wymierne korzyści materialne, tj. przekazanie rodzinie kwoty 10 tys. złotych oraz sfinansowanie remontu domu, zakupu samochodu i wyjazdu rodziny na wczasy. Działania te sędzia określiła jako „podstępne”.
W przeciwieństwie do fanatycznych wyznawców gazety Adama Michnika, nie wiem, jak zakończy się ta sprawa. Wiem natomiast, że warto walić w organ Michnika z całej siły, bo wtedy i sądy zaczynają sobie przypominać, po co w ogóle istnieją.
http://beem.deep.salon24.pl/563702,klasyka-iii-rp-dalem-milion-zeby-zalatwic-proboszcza


Komentarze
Pokaż komentarze