Na czym miałaby polegać debata Tusk-Kaczyński? Ano, oddajmy głos rzeczniczce rządu:
Jeżeli prezes Kaczyński przygotował swój program i jest do niego absolutnie przekonany, to powinien w takiej rozmowie tego programu bronić i pokazywać, gdzie są pieniądze na jego realizację.
Czyli Tusk i Kidawa-Błońska wyobrażają sobie debatę w ten sposób, że Kaczyński będzie przedstawiał program PiS, a Tusk będzie szukał w nim słabych punktów i atakował pytaniami.
Spełniły się zatem wszystkie przewidywania komentatorów. To ma być ustawka, w której Tusk będzie... rozliczał Kaczyńskiego. No bo przecież to PiS nieustannie rządzi i nieustannie odpowiada za stan kraju. Nie ma potrzeby szukać wzorca hipokryzji i bezczelności gdzie indziej, niż w Platformie Obywatelskiej. To oczywiste.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)