Wielu ludzi dostrzega mnóstwo analogii między tym, co działo się w Polsce w 1989 roku i na Ukrainie w 2014. Oczywiście, nie da się tych wydarzeń porównywać wprost, ale pewne podobieństwa należy jak najbardziej dostrzegać.
Dzisiaj uderzyła mnie analogia w wystąpieniach telewizyjnych. Po przegrano-wygranych przez komunistów wyborach w dniu 4 czerwca 1989 roku w TVP1 wystąpiła aktorka Joanna Szczepkowska, która powiedziała, że skończył się komunizm w Polsce. Z perspektywy czasu wiadomo, że akurat z tym było i jest różnie, ale nie w tym rzecz, bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
Identyczną okazję miała na Ukrainie Lidia Pankiw - narzeczona berkutowca, która w prorządowym kanale telewizyjnym Inter dosłownie powaliła na kolana prowadzącego. Zaproszona w celu manipulacji odbiorcami, Lidia Pankiw niesamowicie inteligentnie zakpiła z prowadzącego, jednoznacznie wypowiadając się przeciwko Janukowyczowi i berkutowcom oraz hipokryzji stacji Inter.
Na koniec L. Pankiw wprawiła wszystkich w prawdziwe osłupienie. Wręczyła bowiem prorządowemu dziennikarzowi zdjęcia pomordowanych na Majdanie wraz z komentarzem, iż życzy sobie, by pomordowani nie dali im spać. Następnie wyszła ze studia. Naprawdę warto to zobaczyć!
Porównanie? Niestety, słabo wypada na naszą korzyść. Zobaczymy też, jaki efekt historyczny przyniesie "porozumienie" podpisane z inicjatywy UE m.in. przez ministra Sikorskiego, który zabawił się w Rokitę i złożył opozycji propozycję nie do odrzucenia w stylu: Porozumienie albo śmierć. Akurat w tym wypadku życzę sobie, by pozycja Polski doznała wzmocnienia w związku z wydarzeniami na Ukrainie, więc nawet osobę Sikorskiego śmiało mogę przełknąć. Mam jednak całe mnóstwo obaw.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)