Do europosła Jacka Protasiewicza, znanego polityka PO, mam stosunek umiarkowanie negatywny, podobnie jak do całej jego formacji. Nie przeszkadza mi to jednak w apelowaniu o ostrożność w ocenie zajścia z udziałem Protasiewicza na lotnisku we Frankfurcie nad Menem.
Być może rację ma gazeta "Bild", która twierdzi, że pijany w sztok europoseł awanturował się na lotnisku i obrażał celników, być może rację ma Protasiewicz, który mówi, że został sprowokowany, a być może racje są jakoś podzielone.
W każdym razie rzecz dotyczy polskiego polityka poza granicami kraju i dlatego nie stanę w pierwszym szeregu rzucających kamieniami, zwlaszcza bez dania szansy temu politykowi na obronę. Wiem bowiem, że jeśli "Bild" ma choć trochę racji, to przeciętnego Niemca nie będzie interesowała przynależność partyjna, ani wewnątrzkrajowe rozgrywki między polskimi partiami. Przeciętny Niemiec zapamięta jedynie, że znany polski polityk zmieszał z błotem niemieckiego celnika i przyrównał go do Hitlera. Takie jest moje zdanie w tej sprawie.


Komentarze
Pokaż komentarze (83)