Nie wyszedł Unii Europejskiej, reprezentowanej m.in. przez naszego ministra spraw zagranicznych, ukraiński Okrągły Stół, oj stanowczo nie wyszedł. Nie będę naigrywał się z Nobla, zaproponowanego Radosławowi Sikorskiemu przez innego "bohatera" PO, czyli Jacka Protasiewicza, bo chwila i sytuacja jest więcej niż poważna i polityków w krótkich majteczkach trzeba zostawić na boku. Być może mamy do czynienia nawet z zalążkiem III wojny światowej.
Media donoszą, że w związku z sytuacją na Ukrainie minister Sikorski skrócił o jeden dzień pobyt w Iranie i wraca do kraju. Mam nadzieję, że wraca po to, by rzucić na szalę wszelkie środki, które uruchomią nadzwyczajne siły międzynarodowe, jakich dotychczas nie udało się skrzyknąć. Mam tu na myśli połączone gremia Europy i USA. Dotychczasowe pohukiwania są bowiem niewystarczające.
Potrzebne byłoby na przykład zwołanie w trybie pilnym nadzwyczajnych posiedzeń parlamentów wszystkich krajów UE (najlepiej w jednym dniu, na przykład w środę), by wyrazić potępienie dla zamiarów Moskwy. Każdy kraj UE powinien wezwać ambasadora Rosji do swojego ministerstwa spraw zagranicznych i zakomunikować mu, że Rosji grozi natychmiastowe zerwanie stosunków dyplomatycznych, a w dalszej konsekwencji także gospodarczych. Każdy kraj UE powinien zawezwać swoich ambasadorów na rozmowy do kraju. Podobne działania należałoby rozpocząc na forum NATO, ONZ i OBWE. To samo powinien rozpocząć także Barack Obama. A także dużo, dużo więcej.
Być może moje oczekiwania są naiwne, bo sytuacja nie jest aż tak poważna. Bardzo chciałbym się mylić.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)