W filmie "Brunet wieczorową porą" jest taka scena, gdy jeden z bohaterów (W. Pokora) uciekając przed innym (W. Kowalewski) wpada do sklepu spożywczego i podgląda nie całkiem ubraną ekspedientkę. Kochanek rzeczonej wymierza mu za to siarczystego liścia, Pokora pyta ze zdziwieniem: W twarz? na co kochankowie odpowiadają zgodnie: A w co?
Scena ta przypomniała mi się, gdy Putin ustami Ławrowa zapowiedział, że Rosja podejmie środki odwetowe wobec krajów zachodnich, które miały czelność wystąpić w roli Wojciecha Pokory, czyli arcynieśmiało odsunęły butelki z Colą, by zobaczyć co ekspedientka ma pod fartuszkiem. Jestem pewny, że policzek, który Putin im teraz wymierzy zaboli bardzo. Niestety, nas też. Czy będziemy zdziwieni? Raczej nie, bo w studiach telewizyjnych od lewa do prawa zasiądą Dukaczewskie i Cioski tłumacząc niewykształconej gawiedzi, że to i tak nieźle, bo Putin mógł ściągnąć nam portki i zdrowo przetrzepać siedzenie, a być może nawet pozbawić przyrodzenia.
Czy zniewieściałych polityków Europy Zachodniej stać na rozsądne i odważne działania? Szczerze wątpię, albowiem przyzwyczajeni są jedynie do nieustannych dyskusji na tematy poważne w rodzaju wpływu promienia zagięcia banana na rozwój seksualny dziewczynek i chłopców. Zaś sami, w ramach filozofii gender, w znakomitej większości już dawno temu pozbawili się jaj, które teraz tak ich drażnią u Putina.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)