Chodzi mi o rachunek prawdopodobnieństwa. Prof. Gliński i mgr Tusk mają takie same hipotetyczne szanse czy to zostania premierem rządu technicznego w Warszawie, czy to awansu na najwyższe stanowisko unijne w Brukseli.
Podoba mi się pompowanie Tuska przez prorządowe media. Już za chwileczkę, już za momencik, a Donald Tusk będzie miał dokumencik. Nie, nie będzie miał. To bajki dla lemingów, by poczuły się dowartościowane, albowiem dla nich nie jest istotne, że ich półbóg nie obejmie żadnego stanowiska unijnego. Ważne jest to, że się o nim mówi w tym kontekście. A kto mówi? Światowe media, czyli Rzeczpospolita, Gazeta Wyborcza i TVN.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)