Wielu polityków i komentatorów zupełnie niepotrzebnie zastanawia się, dlaczego PO zaprezentowała ostatnio tandetny, prostacki i agresywny plakat. Ba! Poseł Jacek Żalek dziwi się, że politycy PO, którzy od zarania uważają się za ulepionych z lepszej gliny, popełnili taki zonk! Dodaje również, że sam przechodził rozdwojenie jaźni będąc członkiem PO.
To zupełnie nie tak. W PO zawsze obowiązywało chamstwo, prostactwo, arogancja i poczucie wyższości. Nieprzypadkowo Janusz Palikot (jawny idol i mentor Bronisława Komorowskiego), jeszcze jako prominentny polityk PO, chodził do mediów i regularnie szczuł. Podobnie czyni to dzisiaj Stefan Niesiołowski.
To nieprawda, że wszystko działo się bez wiedzy i zgody Donalda Tuska i Bronisława Komorowskiego. Wręcz przeciwnie. Tym dwóm najważniejszym politykom PO po prostu wizerunkowo "nie wypadało" uzewnętrzniać skrywanych myśli i pragnień - jeśli chcieli uchodzić za ojców Narodu. Zapewne na nieformalnych, towarzyskich spotkaniach z ich udziałem obowiązywał dokładnie taki sam knajacki język, jaki pojawił się na słynnych nagraniach, ujawnionych w ostatnich tygodniach. Przeto Palikot z Niesiołowskim pokazywali i pokazują jedynie prawdziwe oblicza Komorowskiego i Tuska.
Dlaczego zatem Platforma przestała się krygować i pokazała prawdziwą twarz? Odpowiedź jest moim zdaniem niezbyt skomplikowana. Po prostu PO (pospołu z GW i TVN) przestała bawić się w ceregiele i adresuje przekaz do swojego elektoratu używając naturalnego języka, z którym przecież wyborcy Platformy są za pan brat i którym posługują się na co dzień.


Komentarze
Pokaż komentarze (33)