W dniu 8 czerwca 2014 roku dziennik "Fakt" zagrzmiał: Zboczony ksiądz miał pornografię dziecięcą. Wyrok został wydany i powielony przez liczne media oraz jeszcze bardziej liczne komentarze na forach internetowych. Na nic zdały się tłumaczenia duchownego, że zdjęcie w komórce jest zdjęciem rodzinnym, wykonanym przez męża jego siostry.

Owszem, w takiej sytuacji organy ścigania powinny podjąć odpowiednie działania, tyle że nie powinny wylewnie informować o tym mediów. Nie tylko dlatego, że obowiązuje zasada domniemania niewinności, lecz także dlatego, że rzekomy pedofil może nie dożyć procesu, albowiem np. współaresztanci są w stanie doprowadzić każdego potencjalnego pedofila do samobójstwa.
Tym razem na szczęście okazało się, że ksiądz mówił prawdę od samego początku, a pozorny sukces policji okazał się spektakularną klęską. Na razie bez odpowiedzi pozostaje pytanie: Co te same media, które wydały wyrok na niewinnego człowieka, mają zamiar teraz zrobić w obliczu własnej kompromitacji? Jak znam polskie realia i polskie dziennikarstwo, media lubują się w pospiesznych oskarżeniach i chowaniu głowy w piasek w sytuacji, gdy się one nie potwierdzą. Więc pewnie nic nie będzie.
Zbitka słów ksiądz-pedofil, z lubością odmieniana przez wszystkie przypadki przede wszystkim przez sympatyków menażerii Palikota i Gazety Wyborczej, nie powstała przypadkowo. Chodzi o to, by niezależnie od faktów, każdego księdza uważać za podejrzanego typa, którego nie powinno wpuszczać się do domu, zwłaszcza gdy są w nim małe dzieci. Oczywiście, zdarzają się przypadki (np. ostatni głośny przykład abp Wesołowskiego), za które obwinia się cały Kościół Katolicki. Co więcej, sam Kościół często nie ułatwiał zadania, utrudniając śledztwa, a nawet kryjąc sprawców. Trzeba jednak pamiętać, że nie wolno stosować odpowiedzialności zbiorowej, zwłaszcza w tak wrażliwych kwestiach. Od pewnego czasu Kościół zresztą na dobre zmienił kurs w kwestii pedofilii, przeto można mieć nadzieję, że już od długiego czasu żaden ksiądz nie może i nie będzie mógł liczyć na bezkarność.


Komentarze
Pokaż komentarze (74)