Dziś furorę w sieci robi filmik, na którym widać interwencję milicji obywatelskiej, pardon, policji obywatelskiej, pardon, policji, wobec Przemysława Wiplera. Ponieważ Wipler jest w opozycji, nie jest gejem, tranwestytą czy innym antyklerykałem, więc rok temu od razu został "skazany" przez polityków PO i wierne im media, w tym - co oczywiste - przez Gazetę Adama Michnika.
Każdy może sobie wyrobić zdanie na temat tejże słynnej interwencji. Artykuły na ten temat oraz filmik opublikowały różne gazety, w tym Rzeczpospolita, ale dla Gazety Wyborczej wszystkie są tabloidami. Dlaczego? Ano, bo nie naśladują Gazety Wyborczej w jej wcześniejszej narracji.
Cokolwiek by nie próbować przypisać Wiplerowi, to relacje sprzed roku polityków PO oraz funkcjonariuszy mediów proPO nie bardzo trzymają się tzw. kupy. Owszem, Wipler był podpity, ale tego nie ukrywał (świętował podobno narodziny dziecka). Na filmiku nie widać też niczego, co sprowokować mogłoby aż tak brutalną akcję policji.
No, prof. Magdalenie Środzie, czołowej publicystce GW, cała akcja może się spodobać, albowiem Wipler najbardziej oberwał od policjantki, która ponoć złamała nawet na nim służbową pałkę. Gazeta Wyborcza pisze jednak, że filmik jest bez dźwięku, więc można domniemywać, iż Wipler coś tam powiedział policjantom. Przypomnijmy przeto, że już raz Gazeta Wyborcza usiłowała wyczytać coś z ruchu warg w przypadku katastrofy smoleńskiej, po czym - po totalnej kompromitacji - odpuściła sobie tamten temat. Może byłoby więc lepiej, by takie insynuacje opowiadał Michnik Blumsztajnowi w redakcyjnej toalecie.
http://www.youtube.com/watch?feature=player_embedded&v=XYp-BBzUH6Y



Komentarze
Pokaż komentarze (75)