W Słupsku odbędzie się druga tura wyborów prezydenckich. Nic szczególnego, gdyby nie to, że do walki stają raczej nikomu nieznany w Polsce poseł PO Zbigniew Konwiński oraz znany poseł Twojego Ruchu i niemniej znany działacz LGBT Robert Biedroń.
Moje zainteresowanie tym miastem wynika z tego, że ze Słupska pochodzi moja żona. Gdy na portalu Onet.pl zobaczyłem zajawkę, poprosiłem ją, by zadzwoniła do swoich rodziców i zapytała, co takiego dzieje się w Słupsku, że człowiek, który nigdy ze Słupskiem nie miał nic wspólnego, nagle może zostać jego prezydentem.
![]()
Rodzice żony głosowali akurat na Roberta Kujawskiego, kandydata popieranego przez znaną działaczkę PiS Jolantę Szczypińską. Żona twierdzi, że są tylko trochę zaskoczeni takim obrotem sprawy. Dlaczego tylko trochę? Ano, mieszkańcy Słupska ponoć od dawna mają negatywne zdanie na temat lokalnych władz PiS, a zwłaszcza posłanki Jolanty Szczypińskiej, która otoczyła się armią totumfackich i ogranicza się do "bycia w opozycji". Rodzice żony twierdzą, że sam kandydat PiS na prezydenta był OK, podobnie jak sporo kandydatów na radnych z tej partii, ale - niestety - brakowało sensownej kampanii wyborczej ze strony PiS, czyli mówiąc krótko ze strony Jolanty Szczypińskiej. Stąd spadochroniarz Biedroń pokonał ostatecznie dobrego kandydata PiS.
Ba! Najfajniejsze w tym wszystkim jest to, że teraz rodzice żony stanęli pod ścianą, bo nie bardzo chcą popierać kandydata PO, a z drugiej strony jeszcze bardziej nie chcą Parady Równości przed miejscowym ratuszem i wykładów gender prof. Magdaleny Środy w każdym przedszkolu w Słupsku. Nie wiedzą przeto, co robić i niewykluczone, iż jako zagorzali zwolennicy PiS pójdą niebawem zagłosować... na kandydata PO.
Czasami w swoich notkach odwołuję się do posłanki Jolanty Szczypińskiej - jako synonimu niemocy PiS w tzw. terenie. Lecz nie tylko do niej, bo niedużo lepsza sytuacja jest w moim rodzinnym Gdańsku. Proszę się zatem nie dziwić, że od teraz będę jeszcze bardziej krytyczny w stosunku do różnych działaczy PiS, którym bardzo chce się korzystać z sejmowych apanaży, ale nie bardzo chce się mieć pomysły i chęci na działalność na rzecz miejscowej ludności. Sam blask Jarosława Kaczyńskiego nie oświeci bowiem ludzi w takim na przykład Słupsku.
http://www.gp24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20141117/WYBORYSAMORZADOWE/141119725



Komentarze
Pokaż komentarze (59)