Lech Wałęsa wypowiedział kiedyś słynne zdanie o durniu, którego mamy za prezydenta. Każda inwektywa z ust Lecha Wałęsy stanowi jakąś wskazówkę i prawie zawsze jest niezamierzonym komplementem z jego strony. Władze się zmieniają i dziś mamy na stanowisku prawdziwie tęgą głowę, która nawet z wiki potrafi korzystać. Zapewne też nieobca jest mu kombinacja klawiszy CTRL+C i CTRL+V, zwłaszcza jeśli idzie o cudze myśli.
Z czego się zatem cieszę i dlaczego biję brawo prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu? Otóż, dzięki nierzetelnie przeprowadzonym wyborom samorządowym i dzięki totalnemu bałaganowi w PKW prezydent Bronisław Komorowski przestał stroić się w piórka ojca narodu, co to godzi zwaśnione strony, szuka kompromisu i naprawia państwo. Prezydent Bronisław Komorowski zaczał po prostu walić w PiS dokładnie w taki sposób, jak robi to nie tylko cała Platforma Obywatelska, ale prawie cały mainstream PRL-bis.
Zysk z wystąpień prezydenta jest taki, że im więcej zacietrzewionych wystąpień Bronisława Komorowskiego, tym większe szanse będzie miał jego kontrkandydat. Dla byłych i obecnych służb specjalnych, dla mediów PRL-bis oraz dla szemranego biznesu pookrągłostołowego, byłoby lepiej, gdyby Bronisław Komorowski schował się do mysiej dziury. Na szczęście aktualny strażnik żyrandola oraz notariusz rządu PO-PSL poczuł powiew historii i postanowił włączyć się w nurt wyniszczającej walki z PiS-em. Stąd moje brawa. Pomijam przy okazji taki drobiazg, że im częściej prezydent Bronisław Komorowski otwiera usta, tym jeszcze częściej okazuje się, że potrafi posługiwać się jedynie frazesami i gołosłownymi ogólnikami, które wcześniej w pocie czoła wypracowują gdzieś na Czerskiej i Wiertniczej. O samodzielnym myśleniu z jego strony nie ma mowy.



Komentarze
Pokaż komentarze (31)