Beem.Deep Beem.Deep
1628
BLOG

Polska Zjednoczona Platforma Obywatelska Lemingów

Beem.Deep Beem.Deep Polityka Obserwuj notkę 69

Mój stosunek do tzw. afery madryckiej jest jednoznacznie negatywny. Lecz mam znacznie bardziej negatywny stosunek do hipokryzji i podwójnych standardów rządzącej koalicji PO-PSL-TR-GW-TVN-TVP-NIE-ONET-NBP-PKO-WSI-ABW-SN-TK-PKW-SZEMRANY_BIZNES, czyli krótko mówiąc PRL-bis w pigułce.

Na bohaterach afery madryckiej nie zostawiliśmy suchej nitki, zarówno sympatycy, jak i antypisowcy oraz neutralni komentatorzy. Kilka dni temu dowiedzieliśmy się jednak, że marszałek Radosław Sikorski pobrał ekwiwalent za przejazd samochodem prywatnym w wysokości blisko 80 tys. zł. Nie byłaby to szokująca kwota, gdyby nie fakt, że marszałek Sikorski (wcześniej minister Sikorski) miał i ma do dyspozycji przez całą dobę luksusową limuzynę oraz obstawę BOR. W jaki sposób udało się przeto marszałkowi Sikorskiemu przejechać samochodem prywatnym dwa razy kulę ziemską dookoła w ciągu 5 lat?

Lemingi piszą już na forach, że to niewiele, że to około 44 km dziennie. No i rechoczą zgodnie z tzw. prawaków, którzy nawet liczyć nie potrafią. Zapominają jednak, że marszałek (minister) Sikorski nie otrzymywał ekwiwalentu za każdy kilometr przejechany samochodem prywatnym, ale za każdy kilometr przejechany samochodem prywatnym w celach służbowych. To zupełnie nie to samo, albowiem do celów służbowych marszałek (minister) Sikorski miał do dyspozycji rządową limuzynę z obstawą BOR. Ponadto, trudno mi sobie wyobrazić, by odwieziony wieczorem do domu i zapewne zmęczony Radosław Sikorski wsiadał jeszcze do prywatnego samochodu, żeby wyjeździć swoje 44 kilometry w celach służbowych. Jeśli już takie zdarzenia miały miejsce, to moim zdaniem wyłącznie okazjonalnie i niezwykle rzadko.

Dochodzimy do sedna sprawy. W ślad za lemingami ci sami dziennikarze, którzy całymi dniami pisali o Hofmanie i jego kumplach, teraz albo zamilkli, albo wdali się w tłumaczenia marszałka Sikorskiego, albo napisali cokolwiek bez specjalnego entuzjazmu. Próżno szukać na Onecie, czy w innych miejscach, wiszące całymi dniami artykuły na temat Sikorskiego i nie tylko, bo także Neumann z Arłukowiczem pobrali gigantyczne kwoty na podobnej zasadzie.

Gazeta Wyborcza powołuje się tylko na artykuł we Wprost i jakoś nie jest skora do własnego śledztwa dziennikarskiego, które tak ochoczo wdrożyła w sprawie afery madryckiej. Najśmiejszniej wyglądają w tej gazecie tłumaczenia samego Sikorskiego, których... nie ma. GW pisze o tym następująco:

Rzeczniczka obecnego marszałka Sejmu poproszona o komentarz do sprawy odpowiedziała lakonicznie, że "nie używał samochodów będących w gestii MSZ", a na pytanie, jak Sikorskiemu udało się wyjeździć dziesiątki tysięcy kilometrów, nie odpowiedziała w ogóle.

No jakże to tak? Dlaczego Michnik nie rozdziera szat niczym Rejtan w obronie grosza publicznego, tylko przechodzi nad tym do porządku dziennego? Wytłumaczenie jest proste i znane od lat w tym towarzystwie wzajemnej adoracji, a jego autorem jest Henryk Sienkiewicz, który zapisał się w historii pozytywnie, w przeciwieństwie do swojego późnego prawnuka z Platformy Obywatelskiej:

Zły uczynek jest wtedy, gdy ktoś Kalemu ukraść bydło, natomiast dobry jest wtedy, gdy Kali komuś ukraść bydło.

Tym razem nasz Kali, promowany od lat przez Gazetę Wyborczą, dodatkowo wszedł w rolę rozliczającego.

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114871,17093867,_Wprost___Sikorski_rozlicza_poslow__a_sam_powinien.html#BoxSlotI3img

Beem.Deep
O mnie Beem.Deep

1. Nie prowadzę bloga dla trolli, debili i "anonimowych" dziennikarzy oddelegowanych na odcinek. 2. Nie mam czasu na dyskusję z niekumatymi lemingami oraz z osobami, które używają dowolnych argumentów w dowolnej sprawie. 3. Proszę o powstrzymywanie się od ataków personalnych na innych blogerów oraz o merytoryczną dyskusję na główny temat notki.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (69)

Inne tematy w dziale Polityka