Beem.Deep Beem.Deep
1301
BLOG

W jakiej sytuacji PiS wygra wybory? Wersja lemingów.

Beem.Deep Beem.Deep Polityka Obserwuj notkę 40

Odpowiedź jest oczywiście łatwa do odgadnięcia, czyli PiS nie wygra w żadnej sytuacji. Notka ta powstała na bazie wielu dyskusji, ale po kolei.

Inteligentne lemingi (wiem, że to oksymoron) w różnym miejscach twierdzą, iż Jarosław Kaczyński zakiwał się na śmierć mówiąc na jednym wydechu, że wybory wygrał PiS i że zostały one sfałszowane.

Próbowałem wytłumaczyć lemingom, że w tym stwierdzeniu nie ma logicznej sprzeczności. Wyobraźmy sobie bowiem jeden z wielu biegów eliminacyjnych na 400 metrów, w którym minimum kwalifikacyjne wynosi 46 sekund. Wygrywam jedną z eliminacji w czasie 46,2 sekundy i oczywiście nie awansuję. Po czasie okazuje się jednak, iż stoper został wciśnięty nieco za wcześnie (akurat wychwyciła to jedna z kamer), zaś odpowiedzialny za jego obsługę miał kuzyna w innym biegu eliminacyjnym. Nie potrafię udowodnić, czy było to działanie celowe, ale mniejsza z tym. Czy - mimo iż nie awansowałem - wolno mi powiedzieć, że wygrałem bieg eliminacyjny, ale eliminacje nie były przeprowadzone uczciwie? Moim zdaniem tak, zdaniem lemingów nie, bo się nie zakwalifikowałem dalej.

Wybory wygrywa się na różne sposoby. Jedni liczą procenty oddane przez wyborców, inni przeliczają wygraną na mandaty, a jeszcze inni przeliczają je na rzeczywistą władzę. Oczywiście, tylko ostatnia opcja jest realnym sukcesem, natomiast pierwsza może być całkiem iluzoryczna. Jednak najlepsza wygrana jest wtedy, gdy występuje we wszystkich trzech obszarach. Jeśli wybory są oszukane, wówczas można na przykład wygrać procentowo, lecz właśnie tych kilku oszukanych procent może zabraknąć do realnej władzy.

To jednak nie koniec logiki lemingów. Jeśli nawet okazałoby się, że PiS wygrał wybory wyraźnie procentowo, ale nie uzyskał bezwzględnej większości w liczbie mandatów, to kolejnym argumentem lemingów jest to, że PiS nie ma zdolności koalicyjnych. Oczywiście, tego nie wiemy, bo przypadek taki nie miał miejsca, ale lemingi wiedzą lepiej. Ba! W takiej sytuacji lemingi twierdzą na przykład, że PiS przegrał... z koalicją PO-PSL, bo sobie posumowały procenty obu partii. Nic to, że w wyborach każda partia startowała samodzielnie.

Dochodzimy teraz do końcówki rozumowania lemingów. No więc co się wedle nich stanie, jeśli PiS wygra wybory uzyskując nawet 60% przy nader wysokiej 70% frekwencji, czyli mógłby rządzić samodzielnie? Oczywiste jest, że PiS przegra także i w tym wypadku, bo aż 58% uprawnionego społeczeństwa (100% - 60% * 70% = 58%) nie zagłosowało na PiS, a to przecież bezdyskusyjnie oznacza, że większość społeczeństwa była przeciwko PiS.

Czy takie same reguły gry obowiązują u lemingów w drugą stronę? Skądże znowu! W drugą stronę każda wygrana PO jest sukcesem i jednocześnie porażką PiS, zaś procenty są sprawą siódmorzędną. Czy jest przeto jakiś sens we wchodzeniu w dyskusję z inteligentnymi lemingami? Oczywiście, że nie, o czym przekonałem się osobiście, ale niczego nie żałuję.

 

 

PS. Chciałbym tą drogą przeprosić Bartosza Wicińskiego-Stops za to, że odezwałem się w jego blogu. Mimo że mój wpis był nader grzeczny i merytoryczny, nigdy nie powinien tam się znaleźć z tego powodu, że Bartosz Wiciński-Stops był w tym czasie w moim blogu zbanowany. Po prostu zapomniałem o tym i niepotrzebnie skomentowałem jego notkę.

 

 

Beem.Deep
O mnie Beem.Deep

1. Nie prowadzę bloga dla trolli, debili i "anonimowych" dziennikarzy oddelegowanych na odcinek. 2. Nie mam czasu na dyskusję z niekumatymi lemingami oraz z osobami, które używają dowolnych argumentów w dowolnej sprawie. 3. Proszę o powstrzymywanie się od ataków personalnych na innych blogerów oraz o merytoryczną dyskusję na główny temat notki.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (40)

Inne tematy w dziale Polityka