Normalni Polacy wiedzą, że w Polsce funkcjonują równolegle dwie wersje Polski, tj. ta pokazywana w mainstreamowych mediach oraz ta rzeczywista. Pierwsza to opiekuńcza matka, święcąca nieprzerwane pasmo sukcesów od 25 lat, zaś ta druga to po prostu zła macocha.
Trudno o bardziej dobitny przykład złej macochy, aniżeli ta, która objawiła się Radosławowi Zarembie ze wsi Kulany (woj. mazowieckie). W imieniu Polski-macochy do jego obejścia wparował po prostu komornik i skasował mu dwuletni traktor za... długi sąsiada. Ponieważ rolnik nie chciał oddać swojej własności, bo nie miał żadnych długów, komornik wezwał policję, która stanęła oczywiście po stronie komornika. Ciągnik powędrował na lawetę i wkrótce został sprzedany za... pół ceny.

Żeby było śmieszniej, w trakcie egzekucji komorniczej pojawił się faktyczny dłużnik i wyjaśnił, że to ewidentna pomyłka. Policji i komornika to nie wzruszyło.
Ale to nie koniec. Okradziony przez Polskę-macochę rolnik złożył skargę w sądzie i nawet udało mu się uzyskać sądowy zakaz sprzedaży traktora przez komornika. Jednakowoż Polska-macocha nie takie rzeczy już widziała, przeto nikogo nie powinno dziwić, że komornik sądowym zakazem nie przejął się i traktor sprzedał. Teraz sprawą zajęła się podobno polska prokuratura, o której różne rzeczy można powiedzieć, ale nie to, iż stoi na straży praworządności.
Jako epilog tej sprawy niech posłużą słowa rozżalonego rolnika, okradzionego przez Polskę-macochę, reprezentowaną przez prezydenta Komorowskiego i premier Kopacz:
Nie miałem długów i miałem ciągnik, teraz nie mam ciągnika i będę miał długi, bo nie mam czym uprawiać pola, a z tego utrzymuję rodzinę.
http://wpolityce.pl/kryminal/228645-komornik-zabral-rolnikowi-ciagnik-za-dlugi-sasiada-przez-pomylke
http://niezalezna.pl/63035-rolnik-stracil-ciagnik-bo-sasiad-mial-dlugi


Komentarze
Pokaż komentarze (14)