Beem.Deep Beem.Deep
1588
BLOG

Kibolski język i kibolskie argumenty - hodowanie nowego Cyby

Beem.Deep Beem.Deep Polityka Obserwuj notkę 61

W S24 pisują ludzie o bardzo różnych poglądach. Mamy tu ich cały wachlarz i bardzo dobrze, bo świadczy to o sile tego miejsca. Jednocześnie zderzają się tutaj absolutnie różne argumenty i sposoby prowadzenia dyskusji. Także wielu blogerów (taką mam nadzieję) czerpie inspiracje z innych portali typu onet.pl, wp.pl. gazeta.pl, natemat.pl, wpolityce.pl, niezalezna.pl. etc. Sam zresztą bywam w tych wszystkich miejscach. I chociaż nie biorę udziału w tamtejszych dyskusjach, chętnie czytam komentarze pod notkami. Później widać niemal identyczne argumenty powielane w S24.

Od długiego czasu w polskim życiu publicznym kształtuje się pewien dyskusyjny nurt, którego głównymi animatorami są znane portale, zwłaszcza gazeta.pl, lecz ostatnio także natemat.pl, a który ma na celu nałożenie przeciwnikowi opaski na ramię, dokładnie w takim samym celu, jak Żydom podczas okupacji.

Mamy więc w Polsce "dziennikarzy" oraz "dziennikarzy prawicowych", czyli nie-dziennikarzy, z którymi wolno walczyć na wszystkie sposoby. Jedni i drudzy teoretycznie mają pełnię praw obywatelskich, noszą w kieszeni taką samą legitymację dziennikarską, ale tym ostatnim odmawia się prawa wykonywania zawodu. Ci ostatni nie zasługują też na jakąkolwiek solidarność środowiska dziennikarskiego, lecz na potępienie ze strony "dziennikarzy".

Widać to było w trakcie burzliwych zajść w siedzibie PKW, gdy policja nie zatrzymała wszystkich dziennikarzy, lecz tylko dwóch, przypadkiem "prawicowych". Ostatnio także w czasie konferencji prasowej Jerzego Owsiaka, który nakazał swoim osiłkom wyrzucenie "prawicowego dziennikarza" z sali. Pozostali dziennikarze pokazali zaś najdobitniej, jak rozumieją solidarność zawodową.

Znani "dziennikarze", tj. Jacek Żakowski nawet nie zająknął się na ten temat prowadząc później wywiad z Jerzym Owsiakiem, zaś "dziennikarz" Tomasz Lis, który kiedyś zamykał się w klatce na znak solidarności dziennikarskiej, teraz na swoim portalu pozwala na szerzenie autentycznej nienawiści wobec "prawicowych dziennikarzy". Tomasz Lis jest bowiem "solidarny", ale tylko ze "swoimi". O "dziennikarzach" typu Wojciech Maziarski lepiej nie wspominać.

Podobnie jest w innych kwestiach tego nurtu dyskusyjnego. Władysław Bartoszewski bezwzględnie jest tam tytułowany "profesorem", chociaż nie ma nawet magisterium. Natomiast śp. Lech Kaczyński i posłanka Krystyna Pawłowicz profesorami absolutnie nie są, bo mają "tylko" stopień doktora habilitowanego, choć byli zatrudnieni na stanowiskach profesorskich. Nie dotyczy to oczywiście Leszka Balcerowicza, który również ma "tylko" stopień doktora habilitowanego, ale profesorem jest jak najbardziej. To samo można powiedzieć we wszystkich innych kwestiach. Dla przykładu, czy przynależność do ZSL jest zła? To zależy. W wypadku premier Ewy Kopacz nie ma w tym nic nagannego, ale co innego w wypadku np. europosła Janusza Wojciechowskiego.

Dokąd prowadzi ta droga? Ano, do tego samego, co zawsze, czyli do wyhodowania kolejnego potworka w rodzaju byłego członka PO Ryszarda Cyby, który jako swoją misję przyjął konieczność fizycznej likwidacji przeciwnika politycznego, wskazywanego nagminnie przez jedynie słusznych "dziennikarzy". Czy możliwe jest opamiętanie? Nie ma takiej opcji. Szkoda czasu na apelowanie o racjonalne argumenty czy o równe traktowanie. Kibole z gazeta.pl czy natemat.pl, piszący także tutaj, znają tylko jedno prawo - prawo słownego kija bejsbolowego.

Beem.Deep
O mnie Beem.Deep

1. Nie prowadzę bloga dla trolli, debili i "anonimowych" dziennikarzy oddelegowanych na odcinek. 2. Nie mam czasu na dyskusję z niekumatymi lemingami oraz z osobami, które używają dowolnych argumentów w dowolnej sprawie. 3. Proszę o powstrzymywanie się od ataków personalnych na innych blogerów oraz o merytoryczną dyskusję na główny temat notki.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (61)

Inne tematy w dziale Polityka